"Była w formie na dużą rzecz. Pojedzie pewna siebie". Trener Maryny Gąsienicy-Daniel przed gigantem

- Niedosyt chyba jest zawsze, dopóki się nie wygra - mówi Marcin Orłowski. Trener Maryny Gąsienicy-Daniel przyznaje, że we wtorek była w formie na medal MŚ w narciarstwie alpejskim! Polce na przeszkodzie stanął absurdalny regulamin. W czwartek Maryna pojedzie w swojej koronnej konkurencji. Co może wywalczyć?

Maryna Gąsienica-Daniel to 27-latka, która tej zimy wróciła do startów po złamaniu nogi. Spisuje się rewelacyjnie. Na początku sezonu była 9. w slalomie równoległym w Pucharze Świata w austriackim Lech. To najlepsze miejsce polskiej alpejki w PŚ od 1985 roku. W następnych startach Maryna kilka razy znalazła się w czołówce giganta. Była w nim 10. i trzy razy 11. W ostatnim starcie przed mistrzostwami świata po brawurowym drugim przejeździe przesunęła się na miejsce 11. z 24. Wtedy miała najlepszy przejazd w całej stawce!

Zobacz wideo Maryna Gąsienica-Daniel jedyna taka alpejka w Polsce. "Panie prezesie, nie jeżdżę, by się bawić"

Na mistrzostwach świata w Cortinie d'Ampezzo Polka pokazuje jeszcze lepszą formę. Wskazują na to 12. miejsce w kombinacji i świetny występ w slalomie gigancie równoległym. Maryna ukończyła go na miejscach 5-8, a gdyby nie pech i konieczność jazdy w gorszych warunkach w ćwierćfinale, to walczyłaby o medal!

W czwartek odbędzie się konkurencja, na którą Maryna czekała najbardziej. O godzinie 10 pierwszy przejazd giganta, a o 13.30 drugi. Relacja na żywo na Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.

Łukasz Jachimiak: Gratulacje dla Pana i Maryny za wynik w slalomie gigancie równoległym. I proszę powiedzieć, jak Wy się po tym wszystkim czujecie.

Marcin Orłowski: Dziękuję bardzo za gratulacje. U nas wszystko dobrze. Zdrowi jesteśmy. Maryna w formie.

Jest w Was jeszcze złość na to, że było niesprawiedliwie? Bo było. I to bardzo.

- To prawda. Na tych trasach kompletnie się nie sprawdził pomysł zatrzymywania zegara w pierwszym przejeździe, żeby przed drugim różnica między zawodniczkami nie była większa niż pół sekundy.

"Najbardziej absurdalny wyścig. Pi******ie się, jestem wściekła". Protest dał dwa złote medale!

Widzieliśmy, jak w pierwszym przejeździe ćwierćfinału Maryna od późniejszej mistrzyni Kathariny Liensberger była szybsza o więcej niż pół sekundy, ale w drugim przejeździe, jadąc po szybszej stronie, Austriaczka musiała odrobić tylko pół sekundy.

- Tak. Jeśli ta konkurencja ma się rozwijać, to tworzący regulamin muszą wyciągnąć wnioski. Chyba już wiedzą, czego nie wolno robić.

Czuliście, że Maryna była blisko półfinału?

- We wtorek Maryna była w formie na bardzo dużą rzecz. Mogła ją zrobić. Ale nie miała szczęścia. Trudno, szkoda.

Czyli miejsca 5-8 to świetny wynik, ale jest w Was niedosyt?

- Zgadza się. Niedosyt chyba jest zawsze, dopóki się nie wygra.

Maryna Gąsienica-DanielMaryna Gąsienica-Daniel otwiera wszystkim oczy! Wyjechała z ciemnych wieków. Czekaliśmy 35 lat

Prezydent Duda dzwonił?

- Do mnie nie.

Pytałem raczej o Marynę. W niedawnej rozmowie mówiła mi, że tej zimy taki telefon już raz odebrała.

- Tak, to było po pierwszych bardzo dobrych startach Maryny. Byliśmy wtedy w Courchevel. Z tego, co wiem, teraz prezydent nie dzwonił. Już się trochę wszyscy przyzwyczaili, że Maryna jest w czołówce. To miłe. Wielu ludzi nam kibicuje, gratuluje, ściska za nas kciuki. Czujemy to.

Z którym numerem Maryna pojedzie w czwartkowym gigancie, konkurencji już z całkowicie jasnymi zasadami?

- Chyba z 18.

I co może zrobić? Numer będzie miała niższy niż w Pucharze Świata, czyli teoretycznie ruszy na trasę mniej zniszczoną niż zwykle.

- Ostatnio w Pucharze Świata jechała z numerem 21. Dwa-trzy numery to już niewielka różnica. Ale nie zajmujemy się numerem startowym. Maryna może mieć bardzo udany start. Ma bardzo duży potencjał. Niech go pokaże. Niech pojedzie tak, jak na to pracowała.

Wszyscy mówią o jej szansach na Top 10, a niektórzy nawet nieśmiało o medalu. Wy rozmawiając ze sobą przed startem w ogóle poruszacie temat celów wynikowych?

- Nie dopuszczamy do tego, to by było szkodliwe. Mówimy sobie, jak wykonać dane elementy techniczne, w którym miejscu trasy jak pojechać, co i jak przenieść z treningu na zawody. Ta metoda nam się sprawdza. Rozmawiamy tylko o przejeździe i o nastawieniu.

A co sobie mówicie, gdy przychodzi taki przejazd, który Maryna wygrywa - jak na ostatnim Pucharze Świata? Wtedy mówi Pan "Zobacz Maryna, jaki masz potencjał"? Czy wtedy się zastanawiacie, co jesteście w stanie zrobić?

- Zawsze mamy analizę. Zawsze tego, co było dobrze, ale też tego, co było źle. Zawsze patrzymy na spokojnie i wyciągamy wnioski.

Kamil Stoch wysłał wiadomość do Andrzeja Stękały. Kamil Stoch wysłał wiadomość do Andrzeja Stękały. "To dopiero początek"

Maryna była 12. w kombinacji i na miejscach 5-8 w równoległym gigancie. Dobre wyniki jakkolwiek pomogą jej przed gigantem? Uskrzydlą ją?

- Na pewno! Maryna tymi startami pokazała, że jest bardzo dobrze przygotowania. I dzięki nim jest spokojna przed gigantem. Wie, że może zrobić bardzo dobry wynik. Pojedzie pewna siebie. Bardzo cenne było też czwarte miejsce Maryny w kwalifikacjach równoległego giganta. Tam z 52 zawodniczek tylko 16 weszło do fazy finałowej.

Odpadła m.in. mistrzyni świata w gigancie, Petra Vlhova.

- Naprawdę trudno się było zmieścić. A Maryna weszła do Top 16 bardzo pewnie. Po bardzo dobrym, płynnym, szybkim przejeździe. To był jej kolejny taki przejazd w trwającym sezonie. Kolejny dowód, że ona jest w światowej czołówce.