Narciarstwo alpejskie. Gigantyczny sukces Sary Hector

- Gdy zobaczyłam swoją twarz w lustrze, wpadłam w panikę. Byłam bliska płaczu - mówiła Sara Hector dwa lata temu. Uległa wówczas bardzo groźnemu wypadkowi, po którym czuła lęk przed zjazdami. Dzięki pomocy psychologów zapomniała o strachu i wróciła na stok silna jak nigdy. W piątek po raz pierwszy w karierze stanęła na podium Pucharu Świata.

Wrzesień 2012. Treningi przed zawodami w Szwajcarii. 20-letnia Sara Hector zjeżdża i nagle wyskakuje w powietrze. Upada na plecy, uderza w podłoże głową, siła uderzenia obraca ją o 180 stopni i Szwedka ląduje na twarzy. 10 minut później na pół przytomna alpejka zostaje odwieziona do szpitala. Następnego dnia lekarze dają jej lustro. Jest przerażona.

- Gdy zobaczyłam swoją twarz, wpadłam w panikę. Byłam bliska płaczu - wspomina. Miała mocno zdartą skórę, wyglądała, jakby była poparzona, nie mogła otworzyć oka. Na dodatek uszkodziła więzadło w kolanie.

Po tym wypadku była drużynowa brązowa medalistka mistrzostw świata długo dochodziła do siebie. W ubiegłym sezonie nie była sobą, wystartowała bez większych sukcesów w 13 zawodach Pucharu Świata. Ale teraz wróciła do sportu na dobre. I silna jak nigdy. Osiągnęła życiowy sukces - zajęła drugie miejsce w slalomie gigancie w Are. Lepsza od niej była tylko liderka klasyfikacji generalnej Tina Maze.

- Bałam się zjeżdżać. Przez strach nie miałam żadnej radości z uprawiania sportu, a nie chciałam się męczyć, tylko żeby znów stał się moją pasją. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że powróciła pasja i że dodatkowo potrafię osiągać takie wyniki! - cieszyła się po zawodach Szwedka.

Do tej pory najlepszym wynikiem Hector w slalomie gigancie było 11. miejsce. Tylko raz była w dziesiątce zawodów Pucharu Świata. To było jej pierwsze w życiu podium, którego - jak przyznaje - nie osiągnęłaby bez pomocy psychologów. - Czy się jeszcze boję? Nawet podczas tych zawodów na początku czułam mały stres. Ale czuję, że mentalnie jestem dziś dużo silniejsza niż przed wypadkiem - zakończyła.

Więcej o: