Rosjanie skazali swojego mistrza. Trafi do więzienia. Oto powód

Na początku marca br. w Moskwie odbył się pogrzeb Aleksieja Nawalnego, który przez lata był wrogiem Władimira Putina i całego Kremla. Na ulicach Moskwy żegnają go tysiące osób. Jednym z jego zwolenników był dwukrotny mistrz w Rosji w biegach narciarskich, który w ostatnich dniach dwukrotnie trafił na komisariat, a teraz trafił na kilkanaście dni do aresztu. "Powiedziałem, że jeśli sąd uzna mnie za winnego, to tak, bo będę szukał sprawiedliwości" - napisał Nikołaj Zimiriew na Facebooku.
Nikołaj Niziriew i Władimir Putin
screen: Vkontakte | Fot. REUTERS/Sputnik

Aleksiej Nawalny był przeciwnikiem Władimira Putina i całego Kremla, a w latach 2011-2012 był jednym z przywódców protestów. 17 stycznia 2021 roku został aresztowany na lotnisku w Moskwie i trafił do więzienia. Nawalny zmarł 16 lutego br. w kolonii karnej na północy Rosji z powodu zakrzepu krwi. W piątek został pochowany na cmentarzu Borisowskim w Moskwie, a tysiące osób wyszło na ulice Moskwy, by pożegnać opozycjonistę. Za wspieranie Nawalnego problemy ma teraz m.in. jeden z byłych biegaczy narciarskich.

Zobacz wideo To on uczy polskich skoczków latać. Oto jak pracuje

Były rosyjski mistrz trafił do aresztu. Został oskarżony o ekstremizm

Mowa o Nikołaju Zimiriewie, który był dwukrotnym mistrzem Rosji w biegach narciarskich. Były sportowiec trafił do aresztu na 15 dni za publikowanie antywojennych symboli w mediach społecznościowych. Nieco wcześniej złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar represji politycznych po śmierci Nawalnego. 17 lutego Zimiriew trafił na policję w Soczi, gdzie zażądano wyjaśnień w tej sprawie. Wtedy policja zwolniła Zimiriewa, ponieważ nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Rosyjskie media podają, że sportowiec musiał wrócić na komisariat cztery dni później, ponieważ musiał podpisać dokument, w którym potwierdzał, że nie skarży się na pracę funkcjonariuszy policji w trakcie wiecu. Wtedy też na jednym z jego kont w mediach społecznościowych znaleziono zdjęcie pod ambasadą Rosji w Tbilisi, gdzie był widoczny symbol ruchu antywojennego, czyli biało-niebiesko-biała flaga. Wtedy jednak trzymał ją zupełnie ktoś inny.

22 lutego Centralny Sąd Rejonowy w Soczi skierował sportowca do aresztu, a potem oskarżył go o ekstremizm, a konkretniej o eksponowanie symboli organizacji ekstremistycznych. Co warto zauważyć, kiedy Zimiriew składał kwiaty pod pomnikiem, policjanci uznali, że zaśmieca otoczenie. "Powiedziałem, że nie sprzątnę kwiatów, bo sumienie mi na to nie pozwala. Przed sporządzeniem protokołu na komisariacie zapytali, czy będę się od tego odwoływał. Powiedziałem, że jeśli sąd uzna mnie za winnego, to tak, bo będę szukał sprawiedliwości" - pisał Zimiriew na Facebooku.

Jak przypominają Rosjanie, Zimiriew zabrał głos ws. działań wojennych w mediach społecznościowych już na początku tego konfliktu, gdzie wyraźnie potępił wojnę i apelował o jej zaprzestanie. Na jego koncie na Instagramie miał też pojawić się apel do rodaków, w którym wzywał, by obywatele Rosji nie milczeli w tej sprawie.

Więcej o: