"Przykro mi". Nawet Rosjanie krytykują "prowokację" na Krymie

Trener reprezentacji Rosji w biegach narciarskich zdecydował, że majowy obóz treningowy zostanie zorganizowany na okupowanych terenach Krymu. Decyzja wzbudziła ogromne kontrowersje w świecie sportu. Norweski polityk Tage Pettersen mówi wprost o jawnej prowokacji ze strony Rosjan.

Trener rosyjskich narciarzy Jurij Borodawko postanowił zorganizować majowy obóz treningowy na terenach okupowanego Krymu. Decyzja szkoleniowca wzbudziła ogromne oburzenie w środowisku sportowym. Wybór lokalizacji zgrupowania jest szczególnie kontrowersyjny w obliczu inwazji Władimira Putina na Ukrainę. Rosyjscy działacze tłumaczą jednak, że ta decyzja nie ma żadnego związku z polityką. 

Zobacz wideo Borek: Lewandowski chyba dojrzał do tego, by zmienić otoczenie

Tage Pettersen grzmi. "To jawna prowokacja"

Innego zdania jest przedstawiciel parlamentu norweskiego Tage Pettersen. Polityk uważa, że organizacja obozu na Krymie ma wyłącznie jeden cel i jest nim wywołanie politycznego skandalu. Pettersen sprzeciwia się, by tacy sportowcy jak Aleksandr Bolszunow, Natalia Nepriajewa czy Julija Stupak trenowali na terenach okupowanym przez państwo najeźdźcy. 

- Rosjanie prawdopodobnie widzą w Krymie część swojego terenu, ale cały świat twierdzi inaczej. Moim zdaniem to jawna prowokacja - grzmi polityk, cytowany przez portal "NRK Sport". 

Russia Putin OlympicsRosyjska mistrzyni olimpijska złożyła hołd Putinowi. "To było chore"

Pettersenowi wtórował Vegard Ulvang. Sześciokrotny medalista olimpijski w biegach, a obecnie lider komitetu biegów narciarskich Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) uznał, że wybór Krymu ma znaczenie symboliczne. 

- Dla nich najważniejsza jest reputacja w Rosji. Chcą pokazać, że przeprowadzenie "operacji specjalnej" nie ma wpływu na życie codzienne i nie przeszkadza w przygotowaniach do kolejnego sezonu - podkreśla Ulvang.

Z utytułowanym biegaczem zgadza się Paal Kolstoe, profesor rusycystyki na Uniwersytecie w Oslo. Mężczyzna wyjaśnił, że dla wielu Rosjan taki wybór lokalizacji obozu nie będzie postrzegany jako prowokacyjny, ponieważ Krym jest popularnym miejscem wypoczynku, dlatego równie dobrze mogą tam być organizowane treningi drużyny narodowej. 

Mistrzyni olimpijska uderza w szkoleniowca. "On nie ma racji"

Nie tylko Norwegowie krytykowali decyzję trenera rosyjskiej reprezentacji narciarzy. Głos w sprawie zabrała również Anfisa Riezcowa. Rosyjska mistrzyni olimpijska z IO 1988 w Calgary w biegach narciarskich jest oburzona postawą szkoleniowca. - Dlaczego zdecydował się na obóz treningowy na Krymie? Przygotowania powinny się odbywać w miejscach, gdzie były organizowane wcześniej. On nie ma racji. Przykro mi, ale nie rozumiem, dlaczego to zrobił - mówiła Riezcowa w rozmowie ze "Sport-Express". 

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Russia Putin OlympicsPutin zachwyca się "doskonałością" Walijewej. I nieprawdopodobnie bredzi

Na słowa krytyki odpowiedział w końcu sam Jurij Borodawko. Rosjanin zapewnił, że wybór lokalizacji obozu treningowego nie ma związku z polityką - jego celem jest wyłącznie jak najlepsze przygotowanie biegaczy do nadchodzącego sezonu. - Obozy szkoleniowe na Krymie mamy od 2011 roku, kiedy była to Ukraina. Nie ma w tym żadnej polityki, po prostu będziemy trenować. Krym to świetne miasto do treningu - podkreślał szkoleniowiec w rozmowie ze "Sport-Express".

Więcej o: