Skandaliczna prowokacja mistrza olimpijskiego. "To rodzaj wypowiedzenia wojny"

Skandalicznej prowokacji na swoim Instagramie dopuścił się najbardziej utytułowany biegacz narciarskich igrzysk w Pekinie. Aleksander Bolszunow wrzucił zdjęcie w stroju reprezentacji ZSRR. - To rodzaj wypowiedzenia wojny z jego strony - stwierdziła norweska ekspertka ds. Rosji, Erika Fatland.

- Rosyjscy zawodnicy są w większości oficerami armii rosyjskiej, a ich największa gwiazda Aleksander Bolszunow po medalach w Pekinie otrzymał awans na kapitana gwardii narodowej. Nie chcemy rosyjskich oficerów na naszych trasach - powiedział w zeszłym tygodniu legendarny norweski biegacz narciarski Vegard Ulvang.

Zobacz wideo W skokach narciarskich są równi i równiejsi!

Trzykrotny mistrz olimpijski prowokuje na Instagramie. Wstawił zdjęcie w stroju z czasów ZSRR

Rosjan te słowa oburzyły. Nawoływali, żeby nie mieszać sportowców z polityką. Kolejne zachowania tamtejszych zawodników powodują jednak, że trudno nie popierać decyzji m.in. FIS-u, która przed tygodniem zdecydowała o wykluczeniu rosyjskich sportowców z rywalizacji pod jej egidą.

Justyna Kowalczyk-Tekieli 46 Bieg Piastów ukończyła na drugim miejscu wśród kobietJustyna Kowalczyk znów zadziwia. "Gdybym wygrała, byłoby to niesprawiedliwe"

W minionym weekend wspomniany wyżej Bolszunow wrzucił na profil na Instagramie swoje zdjęcie w stroju reprezentacji z czasów Związku Radzieckiego. - ZSRR 1980 - podpisał. To wywołało falę negatywnych komentarzy. W norweskich mediach szybko podchwycono, że to jasna deklaracja poparcia dla wojny, którą Rosjanie rozpętali w Ukrainie.

- Zajmuje jasne stanowisko. To rodzaj wypowiedzenia wojny z jego strony. Wyraźnie pokazuje poparcie dla wojny. Nie poddaje się - skomentowała dziennikowi VG ekspertka i autorka tekstów dotyczących Rosji Erika Fatland. W 1991 roku Ukraina uzyskała niepodległość po odłączeniu się od byłego Związku Radzieckiego. Teraz kraj ponownie jest atakowany przez rosyjskich żołnierzy i bomby. A sporo mówi się, że Władimir Putin dąży do tego, aby Rosja znów miała takie terytoria jak w czasach ZSRR.

- Myślę, że to bardzo niestosowne. Od tego, co dzieje się przez Rosję teraz na Ukrainie i przeciwko narodowi ukraińskiemu, wszyscy musimy się mocno odciąć - podsumował Erik Roeste, prezes Norweskiego Związku Narciarskiego. - Najlepiej byłoby nie wspominać o tej groteskowej intrydze Bolszunowa - uważa Berit Kjoell, prezes Norweskiej Konfederacji Sportu.

Dwukrotny mistrz olimpijski broni Bolszunowa. "Był tylko w muzeum"

Rosjanie nie widzą nic złego z fotografii Bolszunowa. - Był tylko w muzeum. Jak wiadomo, w takich miejscach znajdują się eksponaty z zupełnie innych epok. To, że Bolszunow założył strój reprezentacji ZSRR, nic nie znaczy. Był po prostu ciekawy, jak wyglądał sprzęt w tamtych czasach. To byłoby interesujące dla każdego - bronił rodaka dwukrotny mistrz olimpijski w biathlonie, Dmitrij Wasiliew w rozmowie z portalem sports.ru.

- Norwegowie w zasadzie są paranoikami i dlatego takie podejrzenia. Trzymają się taktyki: najlepszą obroną jest atak. We własnych oczach nawet nie zauważą kłody. Podejrzewam, że trenerzy z kierownictwem w Norwegii są na narkotykach, ponieważ widzą haczyk na takich zdjęciach - dodał były biathlonista.

Przypomnijmy, że Aleksander Bolszunow to aktualnie najlepszy biegacz narciarskich na świecie. Rosjanin dwukrotnie z rzędu sięgał po Kryształową Kulę. Podczas igrzysk w Pekinie wywalczył trzy złote medale. Jego występami zachwycała się Justyna Kowalczyk-Tekieli. To między innym po tym, jak wygrał w biegu łączonym mimo dwóch upadków w trakcie rywalizacji. "Egzekucja" - napisała na Twitterze, mając na myśli popis Rosjanina.

Kowalczyk zachwycała się także innymi występami Rosjan na tych igrzyskach. Szczególnie wtedy, kiedy zdobywali złote medale w sztafetach kobiet i mężczyzn. - Rosyjskie biegi mają dziś wielkie święto. Minęły 42 lata od ostatniego zwycięstwa olimpijskiego w męskich sztafetach! 8 lat zajęło Wialbe odbudowanie biegów po aferach. Dziś są najmocniejsi na świecie. I kobiety, i mężczyźni nie pozostawili złudzeń - oceniła polska dwukrotna mistrzyni olimpijska. 

Więcej o: