Gleb Rietywich został uznany przez Rosjan za zdrajcę. "Najgłupsza rzecz, o jakiej słyszałem"

Gleb Rietiwych, biegacz narciarski, jest w mediach społecznościowych obrażany przez rosyjskich kibiców. Wszystko za sprawą jednego "lajka" na Instagramie.

Po znakomitym, pełnym emocji wyścigu Norwegowie zdobyli złote medale mistrzostw świata w Oberstdorfie w sztafecie 4x10 km w biegach narciarskich. Na mecie o 12 sekund wyprzedzili Rosjan, w których kraju rozpętała się burza. A wszystko za sprawą Instagrama.

Zobacz wideo Wojna technologiczna w skokach narciarskich. Jak powstaje kombinezon skoczka?

Dał rywalowi lajka na Instagramie. Jest nazywany "zdrajcą"

Rosyjski biegacz Gleb Rietiwych, wicemistrz świata w sztafecie, w rozmowie ze "Sport-Expressem" przyznał, że był obrażany w mediach społeczościowych. Wszystko za sprawą polubienia zdjęcia udostępnionego przez Johannesa Hosflota Klaebo, mistrza świata w sztafecie. Choć Rosjanin tłumaczył, że darzy rywala wielkim szacunkiem, to był nazywany przez rodaków "zdrajcą".

"Rosja to kraj o większej populacji niż Norwegia, więc logicznym jest, że idiotów jest tam więcej"

– To najgłupsza rzecz, o jakiej w życiu słyszałem – powiedział komentator norweskiej TV2 Petter Soleng Skinstad. – Sportowcy się szanują, na zawodach spędzają ze sobą czas. "Like" na Instagramie to normalna reakcja. Ale niektórzy traktują to jako wymówkę do wytworzenia napięcia. W Norwegii mamy idiotów, ale Rosja to kraj o znacznie większej populacji, więc logicznym jest, że idiotów jest tam więcej – stwierdził Skinstad, który przyznał, że "poruszanie takich tematów sprawiało, że już w przeszłości był obrażany w mediach społecznościowych".

Aleksandar Łukaszenka w drużynie z synem wygrał sztafetę biathlonową w RaubiczeŁukaszenka wraz ze swoim synem wygrali sztafetę. "Obserwują cię miliony osób"

To niejedyny przypadek hejtu w świecie biegów. Krytykowany był też zwycięzca biegu na 50 km

Zdaniem norweskiego eksperta, biegi narciarskie w Rosji przeżywają ostatnio bardzo dobry okres. – Widać to nawet po tym, że zmagania są transmitowane w narodowej telewizji. Biegacze ponownie stali się herosami – przekonuje Skinstad. Przekonał się o tym też Emil Iversen, który bieg na 50 kilometrów zakończył na drugim miejscu, ale dostał złoto po dyskwalifikacji Johannesa Hosflot Klabo za nieprzepisowe wyprzedzanie prowadzącego Aleksandra Bołszunowa. Rosjanin złamał kijek, na metę wbiegł na trzecim miejscu, a ostatecznie skończył ze srebrnym medalem. Iversen narzekał, że w mediach społecznościowych spadło na niego mnóstwo hejtu. "Powinieneś oddać złoto Bołszunowi", "żaden z ciebie mistrz", "nazywasz się zwycięzcą po wyprzedzeniu gościa ze złamanym kijkiem, co z ciebie za czempion" – to tylko niektóre z wiadomości, które musiał czytać norweski biegacz.