"Pocieszał? Gratulował!". Polska mistrzyni świata juniorów biegnie po życiówkę

- Już nie jestem juniorką, już się trzeba podejmować takich tematów - mówi prawie 21-letnia Izabela Marcisz. W sobotę mistrzyni świata młodzieżowców pobiegnie w skiathlonie na seniorskich MŚ w Oberstdorfie. A później chce dać sobie wycisk na 10 km łyżwą i 30 km klasykiem. Iza to nasza nadzieja na sukcesy w najbliższych latach. W czwartek młoda Polska zaczęła swoje starty w Oberstdorfie.

Marcisz, rocznik 2000, Monika Skinder rocznik 2001, Karolina Kaleta rocznik 2002 i Karolina Kukuczka również rocznik 2002, pokazały się w sprincie - pierwszej konkurencji biegów narciarskich na MŚ w Oberstdorfie. Polki furory nie zrobiły. Skinder była 31., pół sekundy zabrakło jej do awansu do trzydziestki. - Co mam powiedzieć? Szkoda. Kilka błędów i jestem poza trzydziestką - żałowała mistrzyni świata juniorek. Po niej i po brązowej medalistce sprintu z MŚJ, czyli Kalecie (zajęła 48. miejsce, a Kukuczka była 71.) - trener Martin Bajcicak spodziewał się awansu do ćwierćfinałów.

Zobacz wideo Michal Doleżal wskazał faworyta do złota mistrzostw świata

"Sprint nie jest moim konikiem". Iza się przepaliła

Na to nie liczyła Marcisz. - Sprint nie jest moim konikiem. 42. miejsce to mój poziom w tej konkurencji. I z tego biegu jestem zadowolona - mówi. Dla Izy czwartek był po prostu przepaleniem przed wyzwaniem, jakie zaczyna w sobotę.

DLOKIPlaga walkowerów w LM piłkarzy ręcznych. W grupie Vive aż pięć, a może sześć!

Drugim startem Izy będzie skiathlon, czyli bieg łączony na 15 km (7,5 km klasykiem, zmiana nart i 7,5 km łyżwą). Dwa lata temu Marcisz była w tej konkurencji 27. na MŚ w Seefeld. I to jest jej życiówka, jeśli chodzi o starty na wielkich imprezach w dorosłym świecie.

Trener Bajcicak liczy, że teraz Iza może być w Top 20 (na starcie stanie 60 zawodniczek. W tym trzy Polki - poza Marcisz jeszcze Kaleta i Kukuczka)

- Trener powiedział, że mogę być w Top 20? Oj, ja sobie nie chcę stawiać celów tego typu - mówi Marcisz, próbując odsunąć od siebie presję. Ale to tylko pierwszy odruch, obronny. - Na pewno to byłaby dla mnie satysfakcjonująca pozycja. Byłabym bardzo zadowolona, gdybym zajęła takie miejsce - mówi Iza po chwili.

Jej taktyka na bieg jest taka: w części pokonywanej klasykiem utrzymać się jak najbliżej czołówki, a w łyżwowej spróbować awansować. - Ja oba style lubię, ale po wynikach widać, że łyżwę mam lepszą - tłumaczy Iza.

Gromda 4Dyskwalifikacja! Sędzia przerwał walkę, a Szpilka nie dowierzał. "Zje***ł"

Justyna Kowalczyk patrzy

Tak, po wynikach to widać. Na MŚ młodzieżowców w Vuokatti w biegu na 10 km łyżwą niespełna 21-latka (urodziny ma w maju) wygrała, rywalizując z wieloma zawodniczkami starszymi. I już o wiele bardziej utytułowanymi. Na przykład z Amerykanką Hailey Swirbul, która w grudniu w Davos była trzecia w dokładnie takim biegu w Pucharze Świata.

W Oberstdorfie też będzie bieg na 10 km łyżwą. We wtorek 2 marca. - Nie chcę mówić, że ten start będzie tu moją koronną konkurencją - zaskakuje Iza. - Chciałabym, żeby było nią dla mnie 30 kilometrów - mówi.

Maraton kobiet odbędzie się w następną sobotę, 6 marca. W przedostatni dzień mistrzostw. - Chcę tego spróbować. To będzie bieg klasykiem, więc muszę się nastawić, że mój klasyk będzie dobry - mówi Marcisz. I przyznaje, że takiej postawy oczekuje od niej mistrzyni świata i olimpijska w biegach na 30 km, czyli Justyna Kowalczyk. - Chciałaby, żebym już to biegła. Już nie jestem juniorką, trzeba już się podejmować takich tematów - mówi Iza.

Dla niej MŚ w Oberstdorfie będą bardzo pracowite. I dobrze. Ona ma tu zbierać doświadczenie na kolejne lata. - Iza jest bardzo uniwersalna, najbardziej z naszej grupy - mówiła niedawno trener Justyna w rozmowie ze Sport.pl. - Niech się rozwija, robi swoje. Dajmy jej jeszcze

trochę czasu. U mnie medale MŚ do lat 23 i medal olimpijski były w tym samym miesiącu, ale ja miałam wtedy 23 lata. Iza ma 21, igrzyska wypadają jej za rok. To naprawdę nieporównywalne sytuacje. Nie wkładajmy jej dodatkowej presji - dodawała asystentka trenera Bajcicaka.

Michal Doleżal po kwalifikacjach w OberstdorfieMichał Doleżal wlał nadzieję w serca polskich kibiców przed konkursem o medale

"Pocieszał?" "Gratulował!"

My tego nie robimy. I bardzo ważne, że od siebie jak najwięcej wymagać chce Iza. - Na treningach jednorazowo biegałam najwięcej 50 km, ale zawody to inna adrenalina, inny stres. Treningu do nich nie można porównać. Najdłuższym dystansem, jaki biegłam w zawodach, było 15 km. Ale nie ma co się bać! - mówi przed planowanym pokonaniem w sumie 55 km w trzech startach w tydzień (sobota 15 km, wtorek 10 km i sobota 30 km).

Iza nie wygląda na wystraszoną. Po sprincie przed rozmową z dziennikarzami dłuższą chwilę pisała na telefonie. - Musiałam odpowiedzieć chłopakowi - wyjaśniała. - Pocieszał? - spytał jeden z reporterów, najwyraźniej uznając, że 42. miejsce nie było dobre. - Gratulował! - odpowiedziała Marcisz. I uśmiechała się, mówiąc, że od tego sprintu dopiero planuje się rozpędzić. - Ten uśmiech widać spod maseczki, prawda? - dopytywała.

Miło byłoby w sobotę porozmawiać z Izą o dużo lepszym wyniku, o jej nowej życiówce na imprezie mistrzowskiej dla dorosłych. A w następną sobotę o hat-tricku.