PŚ w Kuusamo. Szymon Krasicki: Justyna Kowalczyk jeszcze daleko od dobrego biegania

- Ocenię ten występ Justyny nie inaczej niż ona sama to zrobiła. Było nieźle, ale mogło być lepiej. Ona jest jeszcze dosyć daleko od tego, żeby zaczęła dobrze biegać - mówi Szymon Krasicki po 20. miejscu Justyny Kowalczyk w sprincie stylem klasycznym w Kuusamo na inaugurację Pucharu Świata. Były trener kadry i promotor pracy doktorskiej Kowalczyk nie spodziewa się też po niej świetnego występu w sobotę na 10 km "klasykiem"

Sezon 2017/2018 Kowalczyk zaczęła od 27. miejsca w kwalifikacjach sprintu. Już na tym etapie sensacyjnie odpadły tak znakomite zawodniczki jak Marit Bjoergen i Maiken Casperssen Falla (aktualna mistrzyni olimpijska i mistrzyni świata w sprincie, najlepsza sprinterka PŚ). Wydawało się, że w takich okolicznościach tworzy się dla Polki szansa na bardzo dobry wynik. Ale Kowalczyk odpadła w ćwierćfinale, zajmując w swoim biegu czwarte miejsce, a ogólnie plasując się na 20. pozycji.

Nie miała siły, by naprawić błąd

W rozmowie z TVP nasza dwukrotna mistrzyni olimpijska powiedziała, że nie ma powodów do radości, ale też nie ma czym się załamywać.

- Ocenię ten występ Justyny nie inaczej niż ona sama to zrobiła. Było nieźle, ale mogło być lepiej – mówi prof. Krasicki. - Na pierwszym podbiegu ona poszła torem zewnętrznym, przysypanym śniegiem i przez to straciła sporo sił, bo tam miała gorsze możliwości jazdy, narta się nie ślizgała. Nie ulega wątpliwości, że to był jej błąd, a w sprincie już nie bardzo jest gdzie taki błąd odrobić – dodaje były trener kadry.

Prawda, że w sprincie brakuje dystansu do odrabiania strat, ale z drugiej strony w przeszłości Kowalczyk wiele razy pokazywała, że i w nim da się to zrobić. Zwłaszcza na trudnych trasach, a ta w Kuusamo jest jedną z najtrudniejszych. – To prawda. Trzeba powiedzieć, że gdyby była w bardzo dobrej dyspozycji, to pewnie na późniejszym podbiegu odrobiłaby stratę. Ale nie miała siły, bo ona jest jeszcze dosyć daleko od tego, żeby zaczęła dobrze biegać – uważa Krasicki.

Od lat to samo

Brak optymalnej formy na starcie sezonu to u Kowalczyk nic niezwykłego. - Wiemy od lat, że ona potrzebuje nawet 10 startów, żeby wejść w rytm. Taki ma organizm, a z wiekiem to jeszcze się nasila, jeszcze bardziej są jej potrzebne bardzo silne bodźce – tłumaczy profesor.

Czy wobec tego w sobotnim biegu na 10 km stylem klasycznym, czyli przez lata ulubionej konkurencji Kowalczyk, nie powinniśmy się spodziewać bardzo dobrego wyniku?

- Myślę, że Justyna uzyska lepsze miejsce niż w sprincie, ale faworytki widzę w Norweżkach, które po porażce w sprincie są podrażnione. To wspaniałe zawodniczki, na pewno w piątek cierpiały przez błąd serwismenów. A nie sądzę, żeby ci mogli się pomylić dwukrotnie w przygotowaniu nart. Raz im się zdarzyło i drugi raz przytrafi się nieprędko – mówi Krasicki.

Bjoergen już pokazała moc, Kowalczyk z zaskakującą stratą

Z przegranych Norweżek na dystansach cały czas na najmocniejszą wygląda Bjoergen. Tydzień temu w zawodach testowych w Beitostoelen wygrała na 10 km „klasykiem” z wielką przewagą nad resztą stawki. Drugą Heidi Weng wyprzedziła o 29,4 s, od trzeciej Ingvild Flugstad Oestberg była szybsza o 41 s.

- Bjoergen już pokazała moc, więc trzeba się spodziewać, że znów to zrobi. A Justyna? Ona niedawno w zawodach w Finlandii [tydzień temu w Saariselce] była druga na 5 km „klasykiem”, a do najszybszej Theresy Stadlober straciła zaskakująco dużo [31,9 s]. Dlatego nie nastawiajmy się, że już będzie w czołówce. Nastawiamy się, że pobiegnie ambitnie, na ile ją będzie stać. Ale na jakieś bardzo wysokie miejsce cierpliwie poczekajmy – kończy Krasicki.

Piotr Żyła w "Wilkowicz Sam na Sam": Skoki to jest uzależnienie. Jeśli nie przestajesz o nich myśleć, to ci zaszkodzi. Ja miałem z tym uzależnieniem problem.