PŚ w Lillehammer. Justyna Kowalczyk z dużym awansem, ale na dalekim miejscu

Awansowała aż o 26 pozycji, ale i tak nie uplasowała się w czołówce trzydniowego cyklu w Lillehammer. Justyna Kowalczyk miała dziewiąty czas netto niedzielnego biegu pościgowego stylem klasycznym i ukończyła krótki tour na 19. pozycji. Wygrała Heidi Weng. Teraz na dwa miesiące Polka zniknie z Pucharu Świata

Po piątkowym sprincie "klasykiem" (16. miejsce) i sobotnich pięciu kilometrach stylem dowolnym (53. pozycja) w niedzielę Kowalczyk ruszała na trasę dopiero jako 45. Zajmowała 46. miejsce, ale na starcie 10 km "klasykiem" nie stanęła klasyfikowana na 17. pozycji Nicole Fessel.

Przed weekendem w Lillehammer Kowalczyk marzyła o pozycji w czołowej "szóstce", ale po dwóch z trzech etapów było jasne, że zrealizowanie tego celu jest nierealne. Dobry bieg na ulubionym dystansie pozwolił Justynie przesunąć się tylko na 19. miejsce. Awans duży, o 26 pozycji, ale i tak trudno o radość z ostatniego startu przed długą przerwą od pucharowej rywalizacji. Choć warto zaznaczyć, że licząc czasy uzyskane przez zawodniczki tylko w niedzielę Kowalczyk była dziewiąta. Tu poradziła sobie dobrze, mimo że biec musiała slalomem, bo wyprzedziła przecież mnóstwo rywalek. Od najszybszej Kristy Parmakoski (Finka skończyła cykl na trzecim miejscu, lepsze od niej były Weng i Ingvild Flugstad Oestberg) Justyna miała czas gorszy o minutę i 0,9 s. Od Julii Czekaliewej, która miała piąty wynik, nasza zawodniczka była wolniejsza tylko o 16,4 s.

Kowalczyk z tras PŚ zniknie teraz na dwa miesiące. W kalendarzu będą dominować biegi stylem dowolnym, a podopieczna Aleksandra Wierietielnego już ich praktycznie nie trenuje. Dlatego najbliższe tygodnie spędzi na startach w biegach stylem klasycznym w Pucharze FIS. Wszystko po to, by przygotować się do biegu na 10 km "klasykiem" na mistrzostwach świata w Lahti. Start sezonu czeka Justynę 28 lutego.

Zobacz wideo

Ciesz się z powrotu zimy! Wracają piękne sportsmenki! [ZDJĘCIA]