MŚ w Falun. Polska prasa po sukcesie Kowalczyk i Jaśkowiec: "Wojowniczki z brązu", Brązowe dziewczyny!"

PRZEGLĄD PRASY. "Polska mieszanka wybuchowa", "Brązowe dziewczyny", "Wojowniczki z brązu", "Dziewczyny na medal" - to tytuły w polskiej prasie po sukcesie na mistrzostwach świata w Falun. Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec wywalczyły brązowy medal w sprincie drużynowym.

"Fakt": Nasze dziewczyny pobiegły na medal

"Fantastyczny bieg i medal dla Polski! Nikt nie mówił tego głośno, ale wszyscy po cichu liczyli, że to może być polski dzień w Falun. Kowalczyk i Jaśkowiec nie rozczarowały. Pobiegły fantastycznie w półfinale sprintu drużynowego i później w decydującym o medalach biegu. Świetnie radziła sobie techniką dowolną Kowalczyk, równie dobrze Jaśkowiec. Lepsze na mecie były Norweżki i Szwedki, ale Polki pokazały, jak potrafią walczyć" - czytamy w "Fakcie" .

"Rzeczpospolita": Wojowniczki z brązu

"Jedna szarpała i męczyła rywalki na podbiegach, druga świetnie pokonywała zakręty, zjeżdżała i finiszowała. Zasługi dzielić trudno, bo przecież obie wykonały w Falun wspaniałą pracę. Aleksander Wierietielny znów górą. Zasłużony trener mimo znanych problemów odbudował formę Kowalczyk i po roku zrobił medalistkę z Jaśkowiec. Kto by kilka miesięcy temu w to uwierzył" - pisze "Rzeczpospolita" .

"Super Express": Brązowe dziewczyny!

"Jest pierwszy medal dla Polski w MŚ w narciarstwie klasycznym! Nie w sprincie indywidualnym i nie w skokach na K90, ale w sprincie drużynowym stylem dowolnym. Justyna Kowalczyk i Sylwia Jaśkowiec wywalczyły brązowy krążek. Dla Polski historyczny - pierwszy w biegach zespołowych w MŚ" - cieszy się "Super Express" .

"Gazeta Wyborcza": Jak Polki wymyśliły sobie ten brąz

"Miała złote, miała srebrne, brązowe też. Ten jest jednak wyjątkowy. Adam Małysz odbudował kiedyś polskie skoki, ale medalu z drużyną się nie doczekał, na brąz z Val di Fiemme patrzył z boku. Justyna doczekała, wbrew wszystkiemu. Podium z Falun jest jak zakończenie tego rozdziału w jej karierze, gdy się wszystko zawaliło i trzeba to było zbudować od nowa, już inaczej. Gdy Justyna zdecydowała, że po Soczi jednak będzie biegać dalej, wzięła sobie Sylwię na towarzyszkę. Mówiła: - Ona jest pełna zapału, żeby mnie wyciągać z psychicznego dołka, a ja mogę ją uczyć wyczynowego sportu. Pokazać jej te ścieżki, które już znam i wiem, że prowadzą do sukcesów. Wtedy sobie wymyśliły ten medal, on je napędzał do pracy" - czytamy w "Gazecie Wyborczej" .

"Polska The Times": Polska mieszanka wybuchowa

"Bieg zaczynała Justyna Kowalczyk. Gwiazda, multimedalistka, która w ostatnim roku zmagała się z depresją, trudnymi osobistymi przeżyciami, a w końcu z kryzysem formy. Kończyła Sylwia Jaśkowiec. Narciarka z Osieczan, która od dawna miała głowę pełną marzeń, ale poważny wypadek na treningu przed czterema laty na rok zahamował jej karierę. Ich historie zaczęły się przenikać w ubiegłym roku, gdy Kowalczyk i trener Aleksander Wierietielny zgodzili się, by Jaśkowiec trenowała razem z nimi, wczoraj ostatecznie zostały spięte jedną klamrą. A ściślej - jednym medalem" - czytamy w "Polska The Times" .

"Przegląd Sportowy": Dziewczyny na medal

"Kowalczyk jest absolutną mistrzynią świata powrotów na szczyt. Dokonała tego w Turynie dziewięć lat temu, gdy najpierw zemdlała na trasie, żeby później stanąć na podium igrzysk. W Val di Fiemme w 2013 roku mistrzostwa świata kompletnie jej się nie układały, ale w końcu wydarła medal w ostatnim starcie. W Soczi przed rokiem, też wielu przekreśliło ją po pierwszych startach , a gdy okazało się, że ma pękniętą kość stopy, mało kto wierzył w medal. A ona zdobyła złoto na 10 km klasykiem. Teraz po problemach w życiu osobistym, też nie było wielkiej wiary w sukcesy, a Kowalczyk walczyła raczej o samą siebie niż medale. Dziś obie biegaczki są prawdziwymi bohaterkami!" - docenia sukces "Przegląd Sportowy" .

Więcej o: