Biegi narciarskie. Krasicki: Ten sezon należy do Kowalczyk

- Nie ulega kwestii, że mistrzostwa świata zaniżają ocenę dla Justyny Kowalczyk za ten sezon - mówi prof. Szymon Krasicki. Wybitny teoretyk narciarstwa biegowego mimo to komplementuje Polkę. - W końcówce poprzedniego sezonu co i rusz się przewracała, teraz do końca utrzymuje pełną koncentrację. W bezpośredniej walce pokonuje Marit Bjoergen, a to jest bardzo ważne przed następnym, olimpijskim sezonem - tłumaczy.

Łukasz Jachimiak: Końcówka sezonu 2012/2013 w wykonaniu Justyny Kowalczyk pokazuje, że Polka zasługuje na tytuł królowej zimy czy jest tylko pocieszeniem po słabszych niż ona sama oczekiwała mistrzostwach świata?

Szymon Krasicki: Na mnie trwający finisz Justyny robi duże wrażenie. Końcówka tego sezonu jest w jej wykonaniu świetna. W poprzednim roku w ostatnich startach Justyna co i rusz się przewracała, wtedy brakowało jej koncentracji, według mnie trochę się posypała po euforii, jaką dało jej piękne zwycięstwo na 10 km "klasykiem" w Szklarskiej Porębie. Po tamtym triumfie ona na kilka dni została w domu, nie wyjechała na treningi, a w Polsce nie mogła ich przeprowadzać. Poza tym bolało ją kolano, które później trzeba było zoperować, było po prostu sztywne, w całym organizmie zmęczonym trudnym sezonem było najsłabsze, nie reagowało jak powinno. Teraz nasza biegaczka nie ma z nim problemu, pełną koncentrację Justyna też utrzymuje do samego końca i potwierdza swoją klasę. Dzięki temu, że jest tak ambitna, nadal mamy czym się emocjonować. Puchar Świata już wygrała, a i tak możemy się spodziewać wielkich emocji w finałowych zawodach, choćby w sobotniej "dziesiątce" klasykiem ze startu wspólnego.

I kolejnego zwycięstwa w bezpośredniej rywalizacji z Marit Bjoergen?

- Miejmy nadzieję, że tym razem Justyna pobiegnie z głową, a nie jak na 30 km "klasykiem" podczas mistrzostw świata. Kiedy Polka radzi sobie taktycznie, z Norweżką potrafi wygrywać [rozmowa przeprowadzona przed sobotnim biegiem na 10 km, ostatecznie Kowalczyk przybiegła czwarta, za Bjoergen, Therese Johaug i Heidi Weng - red.].

Będzie wygrywać w najważniejszych momentach następnego sezonu, czyli na igrzyskach olimpijskich w Soczi?

- Tak, jeśli tylko nie zabraknie jej zdrowia i piszczele - bolące, kiedy ona biega łyżwą - pozwolą jej dobrze przygotować się do tego stylu, bo przecież to on będzie dominował w Soczi.

Kowalczyk ostatnio często powtarza, że operacja kolana nie pozwoliła jej przed tym sezonem na takie trenowanie kroku "łyżwowego", do jakiego przywykła w poprzednich latach. Teraz z kolanami problemów nie ma, jeśli nie będą jej dokuczać również piszczele, to jak bardzo będzie w stanie poprawić się w stylu dowolnym?

- Czasu do igrzysk jest bardzo mało, dużo na poziomie Justyny poprawić już się nie da. Ale jeśli w lecie będzie mocno pracowała nad łyżwą, jeśli poświęci wiele godzin na treningi imitacyjne do tej techniki, a później będzie nią dużo biegała jesienią na lodowcach, to na pewno będzie się czuła pewniej niż w ostatnich miesiącach.

W czasie Tour de Ski zdradził pan, że po sezonie Kowalczyk może przejść operację piszczeli, potwierdził to dr Robert Śmigielski, który miałby przeprowadzić zabieg, a równocześnie trener Aleksander Wierietielny zapewniał, że żadnej operacji nie będzie. Orientuje się pan, jak sprawa wygląda teraz?

- Nie mam nowych wiadomości, na pewno to Justyna wspólnie z lekarzem podejmie decyzję. To jej piszczele i to ona musi postanowić, co z nimi zrobić.

Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner stwierdził niedawno w rozmowie ze Sport.pl, że po błędach popełnionych na Mistrzostwach Świata w Val di Fiemme Kowalczyk i trener Wierietielny doskonale wiedzą, co zrobić, żeby nie powtórzyć ich w Soczi. Czy tym razem wszyscy nie powinniśmy zachować więcej pokory?

- Mamy prawo być optymistami, na pewno wszyscy wierzymy, że w Soczi Justyna uniknie tak głupich błędów jak ten popełniony w sprincie w Val di Fiemme, ale przy okazji tych mistrzostw wszyscy nauczyliśmy się pokory. Przecież na mistrzostwa Justyna była świetnie przygotowana, co teraz widać. A ten jeden błąd pokazał, jak niewiele trzeba, by wszystko się posypało. Oczywiście wierzę, że na igrzyskach ona zdobędzie więcej medali niż na tegorocznych mistrzostwach, ale nie powiem, że tak na pewno będzie.

Myśli pan, że do igrzysk Kowalczyk będzie się szykować w taki sam sposób jak do wszystkich poprzednich wielkich imprez czy jednak razem z trenerem zmieni coś w przygotowaniach i zacznie się trochę oszczędzać, odpuszczając jakieś starty w Pucharze Świata?

- Jeśli Justyna będzie w pełni zdrowia, to będzie biegała dużo, bo po prostu jest tego typu zawodniczką, która do najwyższej formy dochodzi startami. Dlatego znów pobiegnie w Tour de Ski i pewnie znów będzie w nim bardzo mocna. A czy później coś odpuści, to dziś nie wie ani ona sama, ani nie wie tego jej trener. Bezpośrednio przed igrzyskami ta dwójka na pewno będzie wszystko regulowała w oparciu o aktualne samopoczucie Justyny. No i o to, że ona jest coraz starsza, że jej organizm regeneruje się dłużej. Dlatego przed Soczi może będzie potrzebna dłuższa przerwa. Ale nie taka, żeby rezygnować z Tour de Ski.

Czyli tradycyjnie nie powinniśmy wierzyć w zapowiedź trenera Wierietielnego, który jak po każdym kolejnym Tour de Ski stwierdził, że więcej na te zawody on i Justyna nie przyjadą?

- On i Justyna rzeczywiście mówią tak po każdym kolejnym starcie i zwycięstwie w Tour de Ski, ale może tym razem naprawdę tak sobie postanowili? W każdym razie ja nic o tym nie wiem. A powtarzam, że Justyna do najwyższej formy dochodzi przez starty.

Odpuszczając Tour de Ski Kowalczyk, raczej przekreśliłaby swoje szanse na piątą Kryształową Kulę za wygranie klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wyrównanie osiągnięcia Jeleny Wialbe pewnie kusi?

- Na pewno bez Tour de Ski wygrać Puchar Świata byłoby bardzo trudno, a dogonienie Wialbe z całą pewnością będzie ważnym celem. Myślę, że drugim w najbliższym sezonie. Pierwszy to oczywiście jak najlepszy start w Soczi. Bo igrzyska to zawsze najważniejsza impreza.

W tym sezonie główna impreza Justynie nie wyszła tak jak poprzednie. To dowód, że Polka ma za sobą gorszy sezon?

- Nie zgadzam się z taką oceną. Kowalczyk znów zdobyła Puchar Świata, ma też małą Kryształową Kulę za dystanse i drugie miejsce w sprintach. Oczywiście nie ulega kwestii, że ocenę tego sezonu mistrzostwa zaniżają. Ale czy można mówić, że on jest gorszy od poprzedniego? Moim zdaniem nie. Przecież wtedy Puchar Świata wygrała Bjoergen, a Justyna pokonała ją w Tour de Ski i odniosła kilka zwycięstw w bezpośredniej walce z Norweżką. Teraz też potrafi ją pokonywać. Była lepsza w sprincie w Davos, na 10 km w Lahti i ostatnio w Sztokholmie. Takie wygrane się bardzo liczą, bo bardzo dużo dają przed kolejnym sezonem.

Więcej o: