Śledź relacje na żywo z biegów Kowalczyk w swoim telefonie. Ściągnij aplikację Live Sport.pl
Jak bardzo jest pan zaskoczony występem Justyny Kowalczyk w sprincie w Soczi?
Józef Łuszczek: A co zrobiła? Nic nie wiem, bo jestem na wyjeździe, uczę ludzi biegać na nartach.
Zajęła dopiero 43. miejsce w eliminacjach, po raz pierwszy od pięciu lat zakończyła zawody PŚ bez punktów.
- Nie załapała się do '30'? Pewnie ta trasa była strasznie kręta.
Aż tak? Przecież Kowalczyk już wiele razy pokazywała, że z taką trasą potrafi sobie poradzić.
- Nie wiem, co się stało.
Jest możliwe, że słaby start to efekt mocnych treningów Livigno, gdzie Polka pracowała z myślą nie o PŚ w Soczi, tylko o MŚ w Val di Fiemme?
- Nie, we Włoszech trenowała na dużej wysokości, ale teraz nie zjechała niżej, bo przecież w Soczi też jest wysoko. Nie mam pojęcia, co się stało. A Amerykanka jest w "30"?
Tak. Kikkan Randall była w eliminacjach druga. W czołówce znalazły się też inne specjalistki od sprintu, jak Natalia Korostieliewa, Astrid Jacobsen czy Mona-Lisa Malvalehto, która niedawno wygrała w Libercu.
- No widzi pan... No trudno. Może Justyna się przewróciła?
Mari Laukkanen, która wygrała eliminacje miała od niej czas lepszy tylko o 7,37 s. Gdyby Polka upadła, to do Finki straciłaby chyba dużo więcej?
- Faktycznie. Strasznie mała ta strata, bardzo ciasno było. Trudno, nie ma się co martwić. Bardzo ważny będzie start w sobotę.
Wierzy pan, że Kowalczyk nas uspokoi, wygrywając bieg łączony na 15 km?