Jak zapewnia zrobiono z niego kozła ofiarnego. - Jestem niewinny - przekonuje.
Według niego całą winę ponosi zawodniczka. Nie rozumie też dlaczego to on ma odpowiadać za jej błędy. - Wiem, że w podobnych sytuacjach podejrzenie pada na lekarza. Ale ja nie mam sobie nic do zarzucenia - przekonuje.
Witalij Trypolski potwierdził, że robił zastrzyki biegaczce. Nie chciał jednak potwierdzić co było w strzykawce. - To sprawa moja i zawodniczki - uciął. - Nie było tam jednak nic zabronionego prawem.
Mimo oskarżeń ze strony PZN i PKOl, Trypolski nie zamierza bronić swego imienia w sądzie.