Sytuacja w FIS do łatwych nie należy. Według doniesień szwajcarskich mediów miały nawet paść ostrzeżenia o możliwym bankructwie FIS w ciągu najbliższych dwóch lat. Poważny kryzys nastąpił tuż przed wyborami.
Wybory na stanowisko prezydenta organizacji odbędą się już 11 czerwca podczas kongresu FIS w Belgradzie. O kolejną kadencję ubiega się obecny szef federacji Johan Eliasch. Jego rywalami są Brytyjka Victoria Gosling oraz Alexander Ospelt z Liechtensteinu. Tymczasem kampanię wyborczą przyćmił konflikt na samym szczycie władz federacji. Urs Lehmann, który od sierpnia ubiegłego roku pełnił funkcję dyrektora generalnego FIS, niespodziewanie złożył rezygnację.
Według informacji ujawnionych przez portal "Blick", Lehmann miał przekazać przedstawicielom krajowej federacji narciarskiej swoje obawy dotyczące finansów FIS. Jego zdaniem sytuacja organizacji jest znacznie gorsza, niż przedstawiają ją obecne władze.
Jak podano, były dyrektor miał ostrzegać, że jeśli federacja nie zmieni sposobu funkcjonowania i będzie kontynuowała obecną politykę, w ciągu dwóch lat może stanąć przed widmem bankructwa. To całkowicie przeczy narracji prezentowanej przez Johana Eliascha. Szwed od miesięcy zapewnia bowiem, że sytuacja finansowa federacji jest stabilna i nie ma powodów do niepokoju.
Sprawa wywołała ogromne poruszenie zwłaszcza w Szwajcarii i Austrii. Według portalu Blick Eliasch miał oskarżyć Lehmanna o kłamstwo i zarzucić mu działanie na szkodę federacji. Niedługo później Lehmann złożył rezygnację, nie komentując szerzej całej sytuacji.
Jego rzecznik prasowy Lorenz Furrer przekazał jedynie, że były dyrektor znalazł się w centrum przedwyborczego konfliktu, za który nie ponosi odpowiedzialności jako menedżer organizacji.
Co ciekawe, odejście Lehmanna nie musi być definitywne. Według jego otoczenia możliwy jest powrót do pracy w FIS, jeśli w wyborach dojdzie do zmiany na stanowisku prezydenta federacji. Jeżeli jednak Johan Eliasch obroni swoją funkcję podczas głosowania w Belgradzie, rozstanie Lehmanna z organizacją będzie ostateczne.
Cała sytuacja stawia pod znakiem zapytania nie tylko przyszłość kierownictwa FIS, ale również rzeczywistą kondycję finansową FIS. Na razie trudno jednoznacznie ocenić, która ze stron ma rację. Pewne jest natomiast, że organizacja ma chaos w przerwie między sezonami zimowymi.