Na początku stycznia 2026 roku Światowa Federacja Curlingu (WCF) potwierdziła powrót rosyjskich i białoruskich młodych sportowców do zawodów międzynarodowych. "Zgodnie z rekomendacją Zarządu Wykonawczego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wydaną na Szczycie Olimpijskim w grudniu 2025 r., w której stwierdzono, że młodzi sportowcy nie powinni ponosić odpowiedzialności za działania swoich rządów, rosyjscy i białoruscy juniorzy curlingowi będą mogli ponownie rywalizować na arenie międzynarodowej" - poinformowano w komunikacie.
Federacja poinformowała w specjalnym komunikacie, iż "zmiany zasad kwalifikacji rozpoczną się od Mistrzostw Świata Juniorów w Curlingu w mikście 2026, które odbędą się w maju w Edmonton w Kanadzie" - podkreślono. To nie spodobało się m.in. Zarządowi Polskiej Federacji Klubów Curlingowych, który na początku lutego podkreślił, że "nie popiera decyzji o dopuszczeniu juniorskich reprezentacji krajów-agresorów do startów".
"Wyrażamy szczególny sprzeciw wobec nietransparentnego procesu podejmowania tej decyzji, która zapadła bez uprzednich konsultacji z krajowymi federacjami, w tym z PFKC. Deklarujemy pełną gotowość do koordynacji działań z innymi federacjami narodowymi w celu uzyskania od WCF wyjaśnień oraz wglądu w dokumentację i mechanizmy weryfikacji tej decyzji. Jesteśmy w stałym kontakcie z Ukraińską Federacją Curlingu (UCF) w tej kwestii" - przekazano.
Jednak teraz pojawiły się zaskakujące doniesienia. Jak się okazuje, młodzi Rosjanie nie wystąpią na tej imprezie, którą zaplanowano w dniach 5-10 maja. Powodem jest odmowa wydania wiz. O wszystkim poinformował Dmitrij Swiszczew, prezes Rosyjskiej Federacji Curlingu.
- Jesteśmy zmuszeni przyznać, że władze Kanady dopuściły się rażącego naruszenia międzynarodowych norm sportowych i zasad Karty Olimpijskiej - powiedział, cytowany przez sports.ru.
To wywołało ogromne zamieszanie w Rosji. Prezes rosyjskiej federacji mówi wprost o "cynicznych opóźnieniach ze strony Kanady".
- Nie mamy tu do czynienia z biurokratyczną zwłoką, ale z celowym działaniem politycznym skierowanym przeciwko rosyjskiej młodzieży przez kraj przyjmujący. Wykorzystywanie procedur imigracyjnych jako narzędzia nacisku dyplomatycznego jest niedopuszczalne w cywilizowanym świecie - zaznaczył.
- Ten turniej był krokiem w kierunku powrotu rosyjskiego curlingu na arenę międzynarodową po wymuszonej przerwie. Zamiast rywalizacji sportowej doświadczyliśmy demonstracji stronniczości politycznej. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się takiego wyniku, ale liczyliśmy na zdrowy rozsądek ze strony kanadyjskich władz - kontynuował.
Zobacz też: Skandaliczna decyzja. Rosjanie mają nowych sojuszników
Rosjanin zapowiada, że będzie dochodzić sprawiedliwości za pośrednictwem międzynarodowych sądów. -Światowej Federacji Curlingu (WCF) o ponowne rozważenie formatu turniejów w krajach, w których prawa sportowe podlegają cenzurze politycznej. Dziś wysłałem list do WCF z prośbą o zbadanie sytuacji i podjęcie działań - zakończył.