To historia, która przejdzie do sportowych annałów. Therese Johaug udowodniła, że granice w sporcie można przesuwać - nawet tuż po urodzeniu dziecka. Świetna przed laty biegaczka narciarska, wielka rywalka Justyny Kowalczyk-Tekieli, wygrała prestiżowy bieg uliczny Sentrumsloepet na dystansie 10 kilometrów, pokonując swoją wieloletnią przeciwniczkę Heidi Weng.
Rywalizacja dwóch gwiazd narciarstwa biegowego od początku zapowiadała się pasjonująco. Na kolejnych punktach pomiarowych zawodniczki biegły niemal razem, a wszystko rozstrzygnęło się dopiero na ostatnim kilometrze.
Johaug zachowała więcej sił i zwyciężyła z czasem 33:15, wyprzedzając Weng o dziewięć sekund. Na mecie padła z wyczerpania, co tylko pokazuje, jak ogromny wysiłek kosztował ją ten sukces.
Jeszcze bardziej imponujący jest kontekst tego zwycięstwa. Zaledwie trzy miesiące wcześniej Johaug urodziła drugie dziecko. - Nie wierzyłam, że to możliwe - przyznała po biegu, cytowana przez serwis nrk.no.
Norweżka podkreśla, że powrót do formy po ciąży to ogromne wyzwanie, ale jej determinacja i wcześniejsze przygotowanie pozwoliły osiągnąć spektakularny wynik. Po zakończeniu rywalizacji była bardzo szczęśliwa, co nie może dziwić.
Choć Heidi Weng poprawiła swój zeszłoroczny wynik, musiała uznać wyższość Johaug. - Chciałam ją pokonać, zwłaszcza że kibice byli po jej stronie, Ale ogółem jestem naprawdę szczęśliwa - mówiła otwarcie po zawodach w rozmowie z nrk.no.
Po takim występie pojawiają się pytania o przyszłość Johaug. Czy zobaczymy ją ponownie w najważniejszych imprezach? Eksperci już teraz sugerują, że Norweżka może być gotowa nawet na najdłuższe dystanse podczas mistrzostw świata.