- Na pewno nie odpuszczę tych pieniędzy. Wielu z nas dostało taką obietnicę, wielokrotnie powtarzano ją publicznie, więc nie biorę pod uwagę, by teraz odpuścić. (...) Jeśli nie otrzymam pieniędzy w zapowiedzianym terminie, to na pewno zadzwonię do prezesa Piesiewicza i będę oczekiwał dokładniejszych informacji, co zamierza z tym zrobić - zapowiadał Paweł Wąsek w rozmowie z WP SportoweFakty. On, podobnie jak i inni medaliści olimpijscy z 2026 roku, nie otrzymał całości nagród pieniężnych. Wszystko przez problemy Zondacrypto, głównego sponsora PKOl-u. Teraz jeden z polityków oskarżył o tę sytuację również... Karola Nawrockiego.
Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki, był w środę gościem na antenie RMF FM. W trakcie rozmowy poruszył temat, którym obecnie żyje cały kraj. I jak zasugerował, rękę do problemów, które dotknęły olimpijczyków, przyłożył sam prezydent RP. W jaki sposób? - Rozmawiamy na temat tego, jakie zagrożenie powoduje to, jak rynek kryptowalut nie jest w Polsce uregulowany. My dwukrotnie przygotowaliśmy projekt ustawy, który został odrzucony. Pan prezydent ręką w rękę z PiS-em chronili rynek kryptowalut przed tym, by był regulowany i chroniony - podkreślał polityk.
Kogo jeszcze wskazał jako winnego zaistniałej sytuacji? Oczywiście prezesa PKOl-u. - Radosław Piesiewicz powinien za to odpowiedzieć - mówił wprost Rutnicki. - Ta lekcja jest dramatyczna. Piesiewicz naprawdę doprowadził do tego, że unosi się smród korupcji w ławach PiS-u. Po raz kolejny cieszono się z tego, że weto nie zostało przełamane. Prezes Piesiewicz to jest PiS - wypalił.
I to nie pierwszy raz, kiedy uderza w tego działacza. Podobnie było w trakcie rozmowy z Moniką Olejnik. - Doprowadził do dramatycznej sytuacji, jeżeli chodzi o PKOl, bo to jest instytucja, która przez dziesiątki lat pracowała na to, aby Polacy utożsamiali ją jako dom sportu. To jest człowiek, który skompromitował tę instytucję. To jest największy zarzut, jeśli chodzi o Piesiewicza. On wykorzystał święty wizerunek sportowca do promocji Zondacrypto - mówił wówczas.
Co w takiej sytuacji powinno zrobić państwo polskie? Czy tej sprawie, a przede wszystkim upadającej firmie powinna przyjrzeć się komisja śledcza? Właśnie takie pytanie padło na antenie RMF FM. Rutnicki błyskawicznie odpowiedział. - To jest decyzja Sejmu, ale widziałbym takie spotkanie podczas tej komisji, gdzie Pan Zbigniew Ziobro może wreszcie wróci z Budapesztu i powiedziałby, jak to jest, że polscy olimpijczycy nie dostają pieniędzy za medale od firmy, która jest sponsorem PKOl-u, ale przelew na fundację regulowaną przez Pana Ziobrę, 450 tysięcy, bardzo szybko się znalazł - mówił wyraźnie rozgoryczony.
Zobacz też: Koniec spekulacji. 44-letnia legenda podjęła decyzję ws. kariery.
Jak na razie trudno wyrokować w sprawie. Polscy olimpijczycy wciąż czekają na obiecane pieniądze, ale zdaniem wielu ekspertów mogą ich nie zobaczyć. "Według ostatnich informacji przekazanych przez dziennikarza Szymona Jadczaka prezes giełdy Przemysław Kral wydał dokument, który umożliwia jej pracownikom rozwiązanie umów z maksymalnie 30-dniowym okresem wypowiedzenia. Dlatego też nie spodziewa się, że sportowcy będą mogli wymienić swoje tokeny na gotówkę" - pisał Błażej Winter ze Sport.pl.