Prezes polskiego związku chce zlikwidować kadrę. Tak stracą stypendia

Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zadziwiły kraj, kiedy na igrzyskach wywalczyły świetne szóste miejsce w saneczkarstwie. Zawodniczki po starcie nie gryzły się w język co do działalności działaczy, wobec czego ci postanowili rozważyć możliwość rozwiązania całej kadry seniorów. Środowisko mówi o ich zemście za krytykę. - Jeśli ktoś chce oglądać te igrzyska z kanapy, nosząc cegły na budowie lub stać za ladą w barze, to jego wybór - odpowiada prezez Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.
OLYMPICS-2026-LUGE/
Fot. REUTERS/Athit Perawongmetha

Wprawdzie Domowicz i Piwkowska nie wywalczyły medalu, ale ich szóstą pozycję w rywalizacji saneczkarskiej dwójki należy uznać za ogromny sukces. Nasza kadra saneczkarzy nie może porównać warunków treningowych z tymi, którymi dysponuje najsilniejsza konkurencja.

Zobacz wideo Tu wychował się Kacper Tomasiak! Odwiedziliśmy jego rodzinne strony

- Nasze sanki mają dziewięć lat i przy starcie skrzypią, jak stara szafa. Jest sezon olimpijski, a nie dostałyśmy nowych metali. Jak mamy gonić świat? Może, jak trochę więcej osób wierzy w nasz sport i pojawią się sponsorzy, a do tego zmienią ludzie w związku, to może wtedy coś drgnie - mówiła w trakcie igrzysk Domowicz w rozmowie z Interią.

Działacze chcą rozwiązać kadrę seniorów! To pragmatyzm czy akt zemsty?

Kwestię dziewięcioletnich sanek w programie Sport.pl "Studio Cortina" wyjaśnił Grzegorz Pajda, który jest wieloletnim komentatorem saneczkarstwa. Mimo to pomysł władz PZSSan o likwidacji całej kadry seniorów wydaje się absurdalny, gdyż pozbawiłby zawodników stypendiów i wsparcia trenerów. A przecież Domowicz i Piwkowskiej przez kolejne 18 miesięcy przysługuje 9371 złotych stypendium, zaś drużynie mieszanej saneczkarzy po 6728 złotych miesięcznie. Ale o wypłacie świadczeń decyduje kluczowy warunek: muszą znajdować się w kadrze.

- Podchodzimy do sprawy pragmatycznie. Chcemy rozwoju naszej dyscypliny, a nie zaspakajania wyłącznie indywidualnych oczekiwań zawodników. Pomysł, jeśli zostanie zaakceptowany, zakłada, że pieniądze zaoszczędzone na zlikwidowanej lub okrojonej o malkontentów kadrze seniorów przeznaczymy na jeszcze powszechniejsze szkolenie młodych zawodników. W olimpiadach młodzieży uczestniczy po sto kilkadziesiąt osób. Mamy wielu uzdolnionych zawodników i warto zapewnić im najlepsze możliwe warunki - powiedział prezes związku Zdzisław Ingielewicz w rozmowie z WP SportoweFakty.

Działacz przekazał, że w 2025 roku z budżetu związku 55%, czyli około 2,3 miliona złotych, przeznaczono na sześcioosobową kadrę seniorów.

- Czas myśleć o kolejnych igrzyskach we Francji. Żeby o nich myśleć trzeba mieć jasność, jakimi zasobami się dysponuje. Albo będą jasne deklaracje co do czteroletniej pracy, albo dziecinada. Jeśli ktoś chce oglądać te igrzyska z kanapy, nosząc cegły na budowie lub stać za ladą w barze, to jego wybór. Szkoda pieniędzy polskich podatników na zagraniczne wycieczki objazdowe - mówił Ingielewicz, odnosząc się do tego, że część zawodników z kadry saneczkarzy posiada prace dorywcze.

Środowisko saneczkarskie już huczy o tym, że taka działalność ustępującego prezesa (w maju Ingielewicz kończy kadencję) to akt zemsty za krytykę kadrowiczów złożoną pod adresem PZSSan. Dodatkowo, jak informuje Jakub Pobożniak na X nie można przenieść środków, które Ministerstwo Sportu wypłaci w ramach stypendiów dla zawodników na inną działalność związku, taką jak szkolenie młodzieży.

"Zemsta działaczy nie zna granic. Ustępujący w maju prezes Polskiego Związku Sportów Saneczkowych złożył wniosek do zarządu o rozwiązanie kadry seniorskiej. Tak, by ci zostali na lodzie, za to, że krytykowali nieudolnych działaczy. Wstyd i hańba" - napisał dziennikarz. 

"Pieniądze te będą musiały być zwrócone do ministerstwa. Jeśli zarząd nie zatrzyma wizji prezesa i jego świty, zostawiamy zgliszcza. W ramach pokazania, jacy to jesteśmy silni. Hucpa!" - dodał Pobożniak w kolejnym wpisie. 

Więcej o: