Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska będą jednym z największych, pozytywnych zaskoczeń igrzysk w Mediolanie. Na torze w Cortina d'Ampezzo Polki zajęły ósme miejsce po pierwszym ślizgu, a w drugim pojechały świetnie i przesunęły się o dwie lokaty. To najlepszy wynik biało-czerwonych od igrzysk w Sapporo w 1972 roku, gdzie w dwójkach Mirosław Więckowski i Wojciech Kubik zajęli piąte miejsce, a w jedynkach Wiesława Martyka i Halina Kanasz - ex aequo szóste.
- Jesteśmy tuż po ślizgu, emocje buzują, ciężko się wypowiedzieć. Jesteśmy na maksa szczęśliwe, wynik ponad nasze oczekiwania. Najwyżej celowałyśmy w siódemkę, spełnienie marzeń, spełnienie marzeń - zapewniała Nikola Domowicz.
Polki po pierwszym ślizgu zajmowały ósme miejsce, ale po drugim awansowały o dwie pozycje. W zawodach uczestniczyło 11 duetów. - Nie powinno się tak mówić, ale w pierwszym ślizgu popełniłam kilka błędów, ale drugi był perfekcyjny. Wiedziałam, że przeskoczymy o kilka pozycji, dlatego się rozpłakałam po starcie. Są we mnie emocje i pewnie długo będą - dodała Dominika Piwkowska.
Wynik Polek jest tym bardziej imponujący, że w kraju nie ma żadnego toru, na którym mogłyby ćwiczyć ślizgi. Treningi trzeba przeprowadzać za granicą. I to na starym sprzęcie. - Wygrałyście ze wszystkimi krajami, które są w waszym zasięgu, bo jest pięć krajów, które dominują. Jak wy to zrobiłyście na sankach, które mają 9 lat - zapytał naszych reprezentantek Jakub Pobożniak. - Nie wiem, po prostu jesteśmy zaje***te - stwierdziła Dominika Piwkowska, a reporter TVP Sport odparł: To się wypika. Nie trzeba nic dodawać.
Złoty medal wywalczyły Włoszki Andrea Voetter i Marion Oberhofer, a w męskich dwójkach ich rodacy Emanuel Rieder i Simon Kainzwaldner. Wojciech Chmielewski i Michał Gancarczyk zajęli 13. miejsce, a na najniższym stopniu podium stanęli najlepsi w trzech poprzednich igrzyskach Niemcy Tobias Wendl i Tobias Arlt.
Konkurencja saneczkarskich dwójek debiutowała w olimpijskim programie.