Lindsey Vonn przyjechała do Cortiny d'Ampezzo z zerwanymi więzadłami krzyżowymi. Wypadek wydarzył się ostatniego dnia stycznia we Francji i jej występ na igrzyskach we Włoszech był praktycznie niemożliwy. Amerykanka zacisnęła jednak zęby, podjęła ryzyko i stanęła na starcie niedzielnego zjazdu. Niestety w pierwszej części trasy popełniła błąd, uderzyła barkiem w bramkę i zaliczyła bardzo bolesny upadek.
Ze stoku zabrał ją helikopter. W szpitalu 41-latka przeszła operację złamanej lewej nogi, a potem kolejną, mającą zapobiec ewentualnym zakrzepom. Później tłumaczyła, że wcześniejszy uraz nie miał w tym przypadku znaczenia. "Moje więzadło krzyżowe przednie i przeszłe kontuzje nie miały z tym wypadku nic wspólnego. Niestety, doznałam złożonego złamania kości piszczelowej. Stan obecnie stabilny, ale będzie konieczne przeprowadzenie kilku operacji, aby nogę prawidłowo wyleczyć" - pisała.
Jedną z nich, już trzecią, Vonn ma za sobą. Po operacji Amerykanka pokazała się kibicom, publikując zdjęcia ze szpitalnego łóżka. Widać na nich częściowo obrażenia, jakich doznała.
"Dzisiaj przeszłam trzecią operację. Wszystko poszło dobrze. Robię postępy i chociaż są one powolne, wiem, że sobie poradzę" - napisała. "Dziękuję niesamowitemu personelowi medycznemu, przyjaciołom, rodzinie, która była przy mnie, i za piękny wylew miłości i wsparcia ludzi na całym świecie. Również wielkie gratulacje dla moich kolegów z drużyny i wszystkich sportowców z kadry USA, którzy inspirują mnie i dają mi powód do kibicowania" - dodała.
Lindsey Vonn jest jedną z legend narciarstwa alpejskiego. W Cortinie chciała zdobyć drugi złoty medal olimpijski. Po pierwszy sięgnęła 16 lat temu w Vancouver. Na koncie ma też dwa tytuły mistrzyni świata i aż cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W zestawieniu wszech czasów cyklu z 83 zwycięstwami zajmuje trzecie miejsce - za Mikaelą Shiffrin i Ingemarem Stenmarkiem.