Pierwsza olimpijska sobota przyniosła nie tylko sportowe emocje. W Mediolanie doszło bowiem do protestu przeciwko igrzyskom, które rozpoczęły się kilka dni temu.
W demonstracji wzięło udział kilka tysięcy osób. Jedni protestujący sprzeciwiali się wycince lasów pod budowę toru bobslejowego. Inni sprzeciwiali się obecności agentów amerykańskiego Urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE). Początkowo protest przebiegał spokojnie.
Demonstracja przybrała jednak brutalny przebieg. Część protestujących zaatakowała policję, rzucając racami w służby. Odpowiedziano użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych. Aresztowano kilku najbardziej agresywnych uczestników pochodu. Na te protesty zareagowała premier włoskiego rządu, Giorgia Meloni.
Zobacz też: Dramat polskiego mistrza świata na igrzyskach! Postawił wszystko na jedną kartę
"Tysiące Włochów i Włoszek pracują, aby wszystko działało bez zarzutu podczas igrzysk olimpijskich. Wielu robi to dobrowolnie, bo chcą, żeby nasz naród dobrze wyglądał, był podziwiany i szanowany" - napisała Meloni w mediach społecznościowych, doceniając licznych wolontariuszy pracujących przy największych zimowych zawodach czterolecia.
"Są jeszcze oni: wrogowie Włoch i Włochów, którzy demonstrują przeciw igrzyskom, których działania można oglądać na telewizorach na całym świecie. Po tym, jak inni zablokowali kable kolejowe, aby zapobiec rozpoczęciu igrzysk" - Meloni nawiązała do incydentu w Bolonii, gdzie uszkodzono trakcję kolejową. Spowodowało to wielkie opóźnienia pociągów.
Włoska premier podziękowała służbom i doceniła ich pracę przy igrzyskach. "Po raz kolejny solidaryzuję się z policją, z całym Mediolanem i z wszystkimi, których praca znika przez te bandy przestępców" - zakończyła Meloni.
Igrzyska olimpijskie rozpoczęły się w piątek, 6 lutego. Potrwają przeszło dwa tygodnie - ceremonia zamknięcia zaplanowana jest na 22 lutego.