Międzynarodowy skandal. Zapadł wyrok ws. byłego szefa federacji. "Działał dla Rosji"

W piątkowe południe zapadł wyrok w sprawie Andersa Besserberga, byłego prezydenta IBU, czyli Międzynarodowej Unii Biathlonu. Działacz został oskarżony o przyjmowanie różnego rodzaju łapówek od Rosjan. W zamian za to działał na ich korzyść. Choć Norweg zaprzeczał zarzutom, to ostatecznie sąd nie dał wiary jego słowom. I skazał go na karę więzienia. Besserberg nie zamierza się jednak poddawać i złożył apelację.

Anders Besserberg przez 25 lat zasiadał na stanowisku prezydenta IBU, a więc Międzynarodowej Unii Biathlonu. Podczas ostatniej kadencji wybuchł jednak skandal w jego sprawie. Oskarżono go o korupcję i działanie na rzecz Rosji. Haniebnych czynów miał dopuszczać się w latach 2009-2018. Norweski działacz miał otrzymać od obywateli Władimira Putina różnego rodzaju łapówki, od pieniędzy, po luksusowe zegarki, samochody, darmowe wyjazdy na polowania, a na wizytach prostytutek kończąc. Łącznie postawiono mu osiem zarzutów, ale do żadnego z nich 78-latek się nie przyznał. Utrzymywał, że jest niewinny. Teraz zapadł wyrok w jego sprawie.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Anders Besserberg skazany za "rażącą korupcję". Sąd mu nie uwierzył

Besserberg dość mocno gubił się w zeznaniach. Początkowo twierdził, że rzeczywiście uprawiał seks z jedną z prostytutek, opłaconych przez rosyjskiego biathlonistę, ale później zmienił narrację. Tłumaczył, że kobieta przyszła do jego pokoju, ale po chwili go opuściła i nie doszło między nimi do zbliżenia. - Wcześniej nie było przy mnie prawnika, więc doszło do błędów podczas przesłuchań - podkreślał działacz. Wypierał się też jakoby dostawał inne drogie prezenty. 

Sąd nie uwierzył jego tłumaczeniom i w piątek wydał wyrok w sprawie. Jak donosi nrk.no, prokurator żądał trzech lat i siedmiu miesięcy pozbawienia wolności, a także grzywny w wysokości mln koron norweskich (a więc około 95 tys. dolarów). Dodatkowo domagał się konfiskaty zegarków i "trofeów myśliwskich", jakie rzekomo uzyskał za pomoc Rosjanom. Wartość prezentów oszacowano na kwotę 1,45 mln koron norweskich (mniej więcej 140 tys. dolarów).

Finalnie sąd wydał nieco łagodniejszy wyrok. Skazał go na trzy lata i miesiąc pozbawienia wolności za "rażącą korupcję". Zarządził też konfiskatę wspomnianego mienia. 

- W świetle zgromadzonych dokumentów, a także zeznań świadków, sąd nie ma wątpliwości, że działał on na rzecz Rosji, zarówno słowem, jak i czynem - powiedział sędzia Vidar Toftoy-Lohne w uzasadnieniu wyroku. Organ stwierdził, że prezenty mogły wywierać wpływ na Besserberga, biorąc pod uwagę stanowisko, na jakim zasiadał.

Działacz złożył już apelację

- Wyrok ten jest istotnym sygnałem. Pokazuje, że korupcja jest wykrywana i ścigana, także w międzynarodowych federacjach sportowych. Mamy nadzieję, że zapobiegnie to podobnym próbom i przestępstwom w przyszłości - podkreśliła prokurator Marianne Djupesland.

Teraz działaczowi przysługuje odwołanie od wyroku. Jak donoszą dziennikarze, nie chciał tracić czasu i już złożył apelację. Nadal utrzymuje, że jest niewinny. - Jestem oczywiście zawiedziony i zaskoczony werdyktem. Odwołuję się od wyroku już dziś - podkreślił Besserberg. O tym, jak zakończy się ta sprawa, przekonamy się za kilka tygodni. 

Czy uważasz, że trzy lata i miesiąc pozbawienia wolności to surowy wyrok za tego typu korupcję?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.