Polski skoczek robi furorę w innej dziedzinie. Dostał nominację do Grammy

Polscy skoczkowie narciarscy słyną z tego, że są utalentowani nie tylko sportowo, ale także... muzycznie. Przed laty na konkursy i zgrupowania Piotr Żyła zabierał swoją gitarę, podobnie czynił zresztą Maciej Kot. Jak się okazuje, również wśród byłych skoczków są osoby odnoszące sukcesy w tej branży. Jeden z polskich talentów dziś jest po raz kolejny w karierze muzycznej nominowany do... nagrody Grammy.

Daniel Okas przed laty uczęszczał do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku i trenował skoki narciarskie. Ostatecznie zamiast kariery sportowej wybrał karierę muzyczną i dziś w tej branży odnosi wielkie sukcesy. Choć na co dzień mieszka w Finlandii, to w przeszłości zdobywał m.in. medale mistrzostw Polski (2011 rok).

Zobacz wideo Zmierzch Lewandowskiego. "Jego następca jest dwie półki wyżej"

Polak z nominacją do nagrody Grammy. Przed laty uprawiał sport

Od momentu wyboru ścieżki zawodowej na muzyczną Okas (znany także jako "Danitello") osiąga sporo sukcesów. Jego utwory są prawdziwymi hitami w Finlandii, gdzie tworzy, a do współpracy zapraszają go różni uznani muzycy. W tym roku podobnie zresztą jak w ubiegłym otrzymał nominację do nagrody Grammy, czyli "muzycznego Oscara".

W tym roku Okas pracował przy produkcji płyty Burna Boya "I told them...", która jest nominowana w kategorii Best Global Music Album. Album uzyskał wielki rozgłos w całej Europie. Przed rokiem nominacja przypadła również za pracę z tym samym artystą - wówczas przy albumie "Love Damini".

 

- To dla mnie ogromne wyróżnienie, że po raz drugi brałem udział w albumie, który jest nominowany do Grammy. Przed rokiem miałem udział w jednej piosence. Teraz przy dwóch - "Virgil" i Big 7", co również mnie cieszy. Na tym drugim singlu na skrzypcach grała też moja mama i tym samym też jest jedną z tych osób, które są na liście nominowanych do Grammy - przyznał w rozmowie z Interią.

Co ciekawe w przeszłości muzyk stworzył także piosenkę poświęconą zmarłemu skoczkowi Antoniemu Juroszkowi, który w 2013 roku w wieku 15 lat zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. ""Wymknąłeś się z domu w bluzie z kapturem. Kiedy zaczyna się impreza, nie możesz zostać w domu. Krótka przerwa i złe miejsce na odpoczynek. Kwietniowa noc jest taka zimna. Odszedłeś za wcześnie. Gdybyś tylko szedł dalej swoją drogą, wiedziałbyś, że to nie jest takie straszne" - tak brzmiały słowa utworu.

Więcej o: