Wielka porażka Rosjan. Nie mogą przeboleć sukcesów w "ich" dyscyplinie

Po wyrzuceniu Rosjan z międzynarodowych zawodów w łyżwiarstwie figurowym w kraju panuje głód sukcesu. Z tego powodu tamtejszy dziennik "Sport Express" przeanalizował, jak w ostatnich miesiącach radzili sobie Rosjanie reprezentujący inne kraje, w tym Polskę. "Problem dla świata" - krótko podsumował swoje ustalenia, nie zważając na powody wykluczenia.

Łyżwiarstwo figurowe to sport cieszący się w Rosji sporą popularnością, co jest podparte licznymi sukcesami na najważniejszych imprezach. Sytuacja tamtejszych zawodników mocno zmieniła się po inwazji na Ukrainę, gdy, podobnie jak w innych dyscyplinach, wyrzucono ich z międzynarodowych zawodów. "Mistrzostwa świata bez udziału rosyjskich łyżwiarzy są w najlepszym razie zawodami drugiej kategorii" - pisały kilka miesięcy tamtejsze media po wykluczeniu z rywalizacji.

Zobacz wideo Zakopane upada. Szokujące ceny, stragan na straganie

Rosjanie boleśnie odczuli wykluczenie z łyżwiarstwa figurowego. Szukają "swoich" sukcesów w innych krajach

Obecnie wielu rosyjskich zawodników z sukcesami reprezentuje inne nacje, a w ich kraju pochodzenia mocno podkreśla się te osiągnięcia. Nie inaczej jest w tym sezonie, gdy zdobyli tytuły mistrzowskie w 20 krajach.

Dziennik "Sport Express" określa to mianem "problemu dla świata", który stara się odcinać od Rosji. W ostatnim czasie "problem" ten mógł być szczególnie widoczny w przypadku dwojga zawodników. Pierwszą jest Anastasija Gubanowa, która pod flagą Gruzji została mistrzynią Europy, drugi to Ilia Malinin, nowy mistrz Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie dziennik zwrócił uwagę, że te triumfy "nie mogą być przedstawiane jako rosyjskie", gdyż w ojczyźnie napotykali oni spore trudności, związane przede wszystkim z dużą konkurencją.

W sumie pochodzący z Rosji zawodnicy zdobyli w tym sezonie 33 medale na zawodach mistrzowskich. Formalnie wszystkie zostały zapisane na konto innych państw, lecz "Sport Express" w swoich wnioskach idzie o wiele dalej. "Można się spierać, czy uznać za "swoich" tylko rosyjskich przedstawicieli krajów bałtyckich, czy wszystkich cudzoziemców o rosyjskich nazwiskach, ale nawet według najbardziej konserwatywnych szacunków Rosjanie osiągnęli w tym sezonie wiele sukcesów" - czytamy.

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Mimo odważnych szacunków "Sport Expressu" należy zwrócić uwagę na to, że pochodzący z Rosji zawodnicy potrafią zbudować silną więź z krajami, które reprezentują. Przykładem może być reprezentantka Polski Jekatierina Kurakowa, czwarta w rywalizacji solistek podczas ostatnich ME. - Naprawdę jestem zakochana w Polsce. Czuję się tu jak w domu. Bardzo staram się być jedną z was - powiedziała w rozmowie z WP SportoweFakty. Po ataku na Ukrainę równie wyraźnie deklarowała sprzeciw wobec rosyjskich działań.

"Sport Express" podkreśla, że dla takich zawodników starty pod inną flagą to szansa na sukcesy, dzięki którym "mogą pchnąć naprzód łyżwiarstwo figurowe w kraju". Z drugiej strony zauważa, że "może to wywołać sprzeciw, gdy całe reprezentacje są złożone z Rosjan, jak w przypadku Polski i Węgier". Jednak z biegiem czasu to zjawisko może być coraz powszechniejsze. Wszystko zależy od tego, kiedy Rosjanie zreflektują się i poczynią pierwsze kroki w kierunku powrotu do międzynarodowej rywalizacji.

Więcej o:
Copyright © Agora SA