"Chcą mnie powiesić" - Walerij Gontar został wrogiem publicznym w Rosji

- Rosyjskie media próbują negatywnie budować mój wizerunek i oskarżają mnie o zdradę i oszustwo. Ludzie piszą mi, żebym błagał na kolanach o przebaczenie, to może się zlitują. Czuję się zagrożony - mówił w ostatnim wywiadzie Walerij Gontar, rosyjski biegacz, który zrzekł się obywatelstwa i stawiał się krajowej federacji.

Biegacz narciarski Walerij Gontar zdradził, że opuścił Rosję i zrzekł się rosyjskiego obywatelstwa. Nie zgadzał się z polityką Władimira Putina i jego ludzi zasiadających w rządzie. Chciał chronić rodzinę. W związku z tym otrzymywał groźby śmierci.

Zobacz wideo Spotkanie na szczycie w Rakowie. "Rywale aż kipieli"

Wyjechał z Rosji, odciął się od kraju

29-letn Gontar to były biegacz narciarski. Według strony FIS-u nie jest aktywnym sportowcem, a w ostatnich zawodach brał udział w 2019 r. w rosyjskim Czusowoju. W swoim dorobku ma dwa złote medale Uniwersjady z 2017 r. Nigdy nie było mu dane startować w Pucharze Świata.

Wyjechał z Rosji 2 lutego 2022 r., czyli ok. trzy tygodnie przed rozpoczęciem inwazji wojsk Putina na Ukrainę. Miał dosyć polityki obecnych władz Rosji, z którą kompletnie się nie zgadza.

 

- Chodzi o politykę. Chciałbym powiedzieć więcej o moich poglądach politycznych, ale ze względu na bezpieczeństwo siostry muszę to na razie zachować dla siebie. Moja siostra nadal mieszka w Rosji - mówił w rozmowie z norweskim dziennikiem "Dagbladet".

Do tego krajowa federacja narciarstwa wykluczyła go ze współzawodnictwa. -  Od najmłodszych lat byłem ignorowany przez rosyjską federację narciarską. Nie dali mi szansy na pokazanie moich umiejętności. Nie zostałem wybrany do reprezentacji narodowych, chociaż znalazłem się w czołówce w zawodach krajowych. Od lat byłem degradowany do kadry rezerwowej - wyjawił.

Śmiertelne groźby

Zrzekł się obywatelstwa, ale nie zdradził, którego państwa jest teraz obywatelem. Rosyjski portal championet.com donosił, że Gontar w październiku przyjął obywatelstwo Ukrainy i próbował znaleźć pracę w Austrii. Zaprzeczył tym informacjom.

- Nie jestem już obywatelem Rosji, ale to, że zostałem obywatelem Ukrainy, to kompletne kłamstwo i prowokacja. Rosyjskie media próbują negatywnie budować mój wizerunek i oskarżają mnie o zdradę i oszustwo. Nie jestem teraz w Austrii, ale jestem w kraju Unii Europejskiej. Nie mogę jednak powiedzieć, gdzie dokładnie mieszkam. Nie chcę, żeby odnaleźli mnie ci, którzy mi grożą - przyznał Gontar.

Dodał też, że otrzymywał od Rosjan śmiertelne groźby w internecie, że "chcą go znaleźć, powiesić lub zastrzelić", a nawet spalić na stosie. - Piszą mi, żebym błagał na kolanach o przebaczenie, to może się zlitują. Czuję się zagrożony. Ci ludzie są wprowadzani w błąd i naiwnie wierzą w to, co czytają i stają się agresywni. Wszystko, co dotyczy konfliktu między Ukrainą a Rosją, jest wykorzystywane jako zachęta do agresji - oznajmił.

Gontar nie bał się stawiać

Gontar uważa, że był odsuwany od rosyjskich kadr dlatego, że nie bał się sprzeciwiać. Odgrażał się, że może wygadać się mediom o procederach związanych z dopingiem wśród sportowców z Rosji.

- Jestem bezpośredni. Mówię, co myślę i mówię to prosto w oczy. Jest wielu, którym się to nie podoba, bo boją się, że mogę ujawnić światu, co ukrywają. Wyrzucili mnie na sportowy śmietnik. Zamiast mnie, wybierali biegaczy, którzy pojawiali się w kadrze raz na rok i nagle tajemniczo zachorowali. Myślę, że na pewno coś ukrywają, jakieś informacje dotyczące dopingu - powiedział w rozmowie z norweskim dziennikiem.

Gontar padł nawet ofiarą szantażu. Przestępcy sfabrykowali jego prywatną korespondencję i żądali okupu za nieujawnienie w wysokości 22 tys. euro. Sportowiec nie chciał na to przystać. -  Potem pojawiło się więcej nieprawdziwych informacji i rozpowszechniono je w rosyjskich mediach. Nikt tego nie weryfikował - dodał.

29-latek liczy, że wkrótce będzie mógł wrócić do rywalizacji i jeszcze zdąży zaistnieć w światowym narciarstwie. - Dużo trenuję. Być może wezmę udział w kilku zawodach tej zimy. Potem będę musiał zebrać odpowiednią liczbę punktów FIS, by startować w imprezach wyższej rangi - mówił Gontar.

 

Przypomnijmy, że w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę FIS zawiesił sportowców z Rosji i Białorusi na resztę poprzedniego sezonu. Nie brali oni też udziału w letnich zawodach. Światowa federacja podtrzymała zawieszenie na sezon 2022/2023.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.