Rosja świętuje pierwsze zwycięstwo. Trybunał uznał, że została bezprawnie zawieszona

Kacper Sosnowski
Rosja właśnie świętuje swoje pierwsze zwycięstwo przeciwko sportowym sankcjom nałożonym po inwazji na Ukrainę. Sąd arbitrażowy Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej orzekł, że rosyjscy sportowcy zostali przez nią zawieszeni bezprawnie. Rosjanie mają nadzieję, że to orzeczenie będzie "ważne przy rozpatrywaniu kolejnych odwołań".

Choć sezon zimowy już się skończył, to rosyjskich saneczkarzy i działaczy reprezentujących tę dyscyplinę właśnie opanowała radość. Zresztą podobny entuzjazm widać też w tamtejszych mediach. Chociaż Komitet Wykonawczy Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej (FIL) 2 marca podjął decyzję o wykluczeniu rosyjskich sportowców, trenerów i działaczy, to wykluczenie trwało nieco ponad miesiąc. Sportowcy w tym czasie nie mogli startować w międzynarodowych zawodach, Rosja organizować turniejów, a rosyjskim urzędnikom pracującym w różnych komisjach i grupach roboczych federacji saneczkarskiej za dalszą posługę podziękowano. 20 dni po tej decyzji Rosyjski Związek Saneczkowy złożył odwołanie, do trybunału federacji. Ten właśnie przyznał mu rację, dodając, że decyzja miała charakter polityczny.

Zobacz wideo "Mam dreszcze". Ukraiński piłkarz reaguje na decyzję Polaków [SPORT.PL LIVE #16]

"Pierwsze zwycięstwo nad sportową polityką"

Rosja, która 24 lutego zaatakowała Ukrainę do tej pory przegrywała podobne apelacje i praktycznie została wyłączona ze światowego sportu. Tym razem stało się jednak inaczej. Dlaczego?

"Trybunał Arbitrażowy jednoznacznie orzekł, że decyzja Komitetu Wykonawczego FIL została podyktowana wyłącznie motywami politycznymi i nie miała podstaw prawnych. Ponadto trybuna wskazał, że komitet przekroczył swoje kompetencje, stosując sankcje wobec rosyjskich sportowców i rosyjskiej federacji, którzy nie złamali żadnych przepisów dyscyplinarnych. Mamy nadzieję, że orzeczenie trybunału wydane 7 kwietnia 2022 r. stanie się ważną wytyczną przy rozpatrywaniu odwołań od decyzji innych międzynarodowych organizacji sportowych" - napisał w oświadczeniu Rosyjski Komitet Olimpijski.

Rosyjska państwowa agencja informacyjna TASS określiła orzeczenie jako "pierwsze zwycięstwo kraju nad sportową polityką", a informacje o werdykcie chętnie przekazywały też inne rosyjskie media. Co ciekawe do tej pory nic w tej sprawie na swych mediach nie napisała sama Międzynarodowa Federacja Saneczkarska (FIL), która dzień po niekorzystnej dla siebie decyzji własnego sądu arbitrażowego, zminimalizować obecność Rosjan w swych strukturach próbowała w inny sposób. Zwołała pierwsze w historii nadzwyczajne posiedzenie Kongresu i do agendy wpisała dwa punkty, które tak jak różne inne poddano pod głosowanie. Chodziło o całkowite wykluczenie rosyjskiego związku ze struktur FIL, oraz usunięcie jego szefowej Natalii Garth z komitetu wykonawczego FIL. Pierwszy wniosek został odrzucony. Nie uzyskał większości 2/3 głosów. Drugi przeszedł zwykłą większością. Garth pożegnała się ze stanowiskiem i już zapowiedziała odwołanie do... trybunału arbitrażowego FIL.

"Teraz pojedziemy na jakieś zawody"

Wracając do korzystnej dla Rosji decyzji trybunału FIL - przewodniczył mu Holender Ben Heymeyer, w skład trybunału weszli też Włoch Richard Moser, Austriak Michael Belovsky, Amerykanka Erin Warren, a Rosjanin Giennadij Rodionow był czasowo zawieszony – gremium uznało, że FIL nie uzasadnił sankcji wobec Rosji odpowiednimi paragrafami ze swego statutu czy kodeksu postępowania. Tak jakby związkowi prawnicy federacji źle odrobili swą pracę domową. Rosyjska strona położyła akcent na punkt regulaminu mówiący, że "FIL pozostaje neutralny. Nie będzie tolerować politycznej, religijnej, rasowej czy jakiejkolwiek innej dyskryminacji swoich członków".

Paraolimpijka Oksana Masters (USA) na igrzyskach w Pekinie.Od Czarnobyla do olimpijskich medali. "Sześć palców u nóg to najbardziej czadowa rzecz"

"Wciąż są mądrzy ludzie, którzy wykonują swą pracę z chłodną głową i obiektywnie patrzą na stan rzeczy. Mam nadzieję, że teraz pojedziemy na jakieś zawody" – komentował TASS korzystny arbitraż trzykrotny mistrz świata w saneczkarstwie Roman Riepiłow.

To nie koniec sprawy?

Brytyjski portal InsideTheGames nie jest jednak tego taki pewny, szczególnie że poważne zawody w tym sporcie rozpoczną się dopiero w listopadzie.

"FIL podejmie kolejne starania, aby zawiesić rosyjskich zawodników. Tym bardziej że rosyjska agresja na Ukrainę ciągle trwa, a zabijanie ludności cywilnej w Buczy przez rosyjskie siły zbrojne jest przez ukraińską stronę opisywane jako ludobójstwo" - czytamy na tym portalu.

Obecnie przed najwyższą jednostką rozstrzygającą sportowe spory - Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS) w Lozannie - toczy się kilkanaście spraw związanych z apelacjami Rosji o niesłuszne jej zdaniem wykluczenia i zawieszenia najróżniejszych rosyjskich związków. Tam na razie Rosja żadnej sprawy nie wygrała.

Kochają Rosję, a jeszcze bardziej pieniądze Gazpromu. Gorzka prawda wyszła na jawKochają Rosję, a jeszcze bardziej pieniądze Gazpromu. Gorzka prawda wyszła na jaw

Przypomnijmy, że zalecenia o wykluczeniu Rosjan ze sportowych aren Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) wydał już 28 lutego, choć te decyzje każdy z olimpijskich i nieolimpijskich związków podejmował sam. MKOl sam zawiesił rosyjskich sportowców, którzy nie mogli już wziąć udziału w paraolimpiadzie. Komitet podparł się przy tym złamaniem przez Rosjan rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 2 grudnia 2021 r., która zatwierdziła rozejm olimpijski. Rosjanie naruszyli też Kartę Olimpijską i co najmniej kilka punktów tego dokumentu. "Sport służy harmonijnemu rozwojowi człowieka, z wizją propagowania miłującego pokój społeczeństwa i poszanowania ludzkiej godności" - czytamy w tym najważniejszym dla MKOl-u dokumencie.

Więcej o: