Skandal przed igrzyskami. Naukowcy dopatrzyli się potężnej luki. Wszyscy zagrożeni

Aplikacja, którą muszą zainstalować sobie wszyscy uczestnicy zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie, nie spełnia standardów bezpieczeństwa - alarmują kanadyjscy naukowcy. Hakerzy mogą bardzo łatwo zdobyć dostęp do wrażliwych danych, w tym dokumentacji medycznej.

Wszyscy sportowcy biorący udział w zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie muszą zainstalować aplikację My2022. Taki obowiązek spoczywa również na trenerach, urzędnikach i dziennikarzach. Użytkownicy muszą podać dane paszportowe, status podróży, a także wrażliwe dane medyczne, takie jak na przykład to, czy ostatnio doznali objawów charakterystycznych dla Covid-19: gorączki, zmęczenia, bólu głowy, suchego kaszlu, biegunki lub bólu gardła. Każdy, kto przyjeżdża z zagranicy, musi rozpocząć wprowadzanie danych dotyczących zdrowia na 14 dni przed wjazdem do kraju.

Zobacz wideo Rafał Kot przestrzega ws. Kamila Stocha. "Może to się srogo zemścić" [Sport.pl LIVE #5]

Mateusz Sochowicz wrócił do treningów po fatalnym wypadkuDwa miesiące temu Polak cudem uszedł z życiem z wypadku! Teraz jest w składzie na igrzyska

Aplikacja igrzysk nie spełnia standardów. To może być raj dla hakerów

Jak się okazuje, aplikacja ma wiele dziur i stanowi zagrożenie dla użytkowników. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto. Aplikacja nie szyfruje niektórych danych, przez co sportowcy, dziennikarze i urzędnicy są narażeni na poważne niebezpieczeństwa ze strony hakerów. Ich prywatność nie jest chroniona, a dane mogą zostać wykradzione i inwigilowane. Cyberprzestępcy mogą np. wyświetlać użytkownikom fałszywe instrukcje, przechwytywać wysyłane pliki, a nawet zdobyć dostęp do mikrofonu.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!

"Aplikacja gromadzi szereg bardzo wrażliwych informacji medycznych i nie jest jasne komu lub jakim organizacjom udostępnia te informacje. Stwierdzamy, że braki w zabezpieczeniach aplikacji mogą naruszać nie tylko zasady Google dotyczące niechcianego oprogramowania i wytyczne Apple App Store, ale także chińskie prawo i krajowe standardy dotyczące ochrony prywatności, co zapewnia możliwości dochodzenia roszczeń w przyszłości" – czytamy na citizenlab.ca.

Niemcy donoszą nawet, że aplikacja ma funkcję cenzury, choć może być ona nieaktywna. W aplikacji znaleziono mały plik tekstowy o nazwie "illegalwords" (ang. nielegalne słowa). Dodatkowo, aplikacja posiada opcję zgłaszania wiadomości, jeśli używający jej uzna ją za niebezpieczną. Na liście powodów dla którego dana wiadomość ma zostać zgłoszona istnieje opcja "treści wrażliwe politycznie". W Chinach ta opcja jest używana do opisywania tematów podlegających cenzurze.

W związku z tym niektóre kraje - jak Niemcy, Australia, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone - zachęcają osoby wybierające się do Pekinu, aby zostawiły swoje prywatne urządzenia w domu, a tych, które zabiorą ze sobą, używały jedynie do celów związanymi z igrzyskami.

DLOKA\SportAlarm w kadrze Norwegii! Mistrz zakażony. To juz koszmar

Więcej o: