Polska stawia mocne żądania Chińczykom i ma opcję atomową. "Nie ma dyskusji"

Łukasz Jachimiak
- Za operację i leczenie w Chinach, za transport lotniczy do Polski, za rehabilitację i opiekę psychologiczną w Polsce - za to wszystko mają zapłacić Chińczycy, z winy których Mateusz Sochowicz doznał bardzo groźnego wypadku na przedolimpijskiej próbie w Pekinie. A na koniec nasz saneczkarz ma jeszcze dostać odszkodowanie. - Mamy to wyliczone - mówi nam Janusz Tatera, sekreterarz generalny Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.

W poniedziałek na olimpijskim torze w Yanqing Mateusz Sochowicz rozbił się o bramkę, która była zamknięta. Nie otworzył jej odpowiedzialny za to pracownik toru. Najlepszy polski saneczkarz z impetem wpadł w barierę. I skończyło się to dla niego fatalnie - pęknięciem rzepki w lewym kolanie i bardzo głębokim rozcięciem prawej nogi, aż do piszczeli. Sochowicz przeszedł operację i przebywa w szpitalu w Chinach, który został przygotowany już do obsługi zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie.

Zobacz wideo "Nie można wykluczyć, że Iga Świątek wygra turniej Masters"

"Stanowisko jest jednoznaczne: Chińczycy muszą pokryć wszystkie koszty"

Natomiast Polski Związek Sportów Saneczkowych uczestniczy w negocjacjach, które mają się zakończyć pokryciem wszystkich kosztów i - jak słyszymy - solidnym zadośćuczynieniem dla Sochowicza. Na miejscu naszą federację wspiera też Jaku Wysocki, kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Pekinie.

- Trwają wielostronne negocjacje. Biorą w nich udział: dyrektor generalny FIL-u, czyli Międzynarodowej Federacji Saneczkarskiej Christoph Schweger, przedstawiciele komitetu organizacyjnego igrzysk Pekin 2022 i trener naszej kadry narodowej Marek Skowroński - mówi nam Janusz Tatera, sekretarz generalny Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.

11.02.2018, Pjongczang, Mateusz Sochowicz na mecie.Najwyższa instancja reaguje na fatalny wypadek Polaka. "To poważne śledztwo"

Tatera informuje, że odbyły się już dwa spotkania. - Stanowisko nasze i FIL-u jest jednoznaczne: Komitet organizacyjny igrzysk w Pekinie jest zobowiązany do pokrycia wszystkich kosztów: transportu z toru lodowego do szpitala, operacji, leczenia, transportu lotniczego do Polski, rehabilitacji w Polsce i na końcu ma wypłacić odszkodowanie. FIL zdecydowanie narzuca gospodarzom igrzysk takie rozwiązanie. Chińczycy zauważają, że mamy odszkodowanie od ubezpieczyciela. I to prawda. Mamy, dobre i odpowiednie. Ale to oni zawinili i oni muszą wszystkie koszty pokryć - mówi nam sekretarz PZSSan.

Chińskie media zatajają informacje o wypadku polskiego saneczkarzaNiemcy uderzają w chińskie władze po wypadku Polaka. Z sieci znikają informacje

Kasują teksty, ale nie poczucie winy

Co ważne, Tatera przekonuje, że Chińczycy absolutnie nie próbują zrzucić z siebie winy. Takie wrażenie można by odnieść, zauważając, że z chińskiego internetu poznikały wiadomości o wypadku Polaka.

- Tu nie ma dyskusji, czyja jest wina. Nikt nie kwestionuje, że Chińczyków. Oni się do winy poczuwają. Stąd te wszystkie gesty na przeprosiny, czyli wysyłanie Mateuszowi do szpitala kwiatów, owoców i drobnych, olimpijskich upominków - mówi Tatera. - Nie mam żadnej wątpliwości, że gospodarze igrzysk pokryją wszystkie koszty leczenia i powrotu do pełnej sprawności Mateusza. Mam nadzieję, że jeszcze przed oficjalnym otwarciem igrzysk w Pekinie. Trzeba tylko mieć na uwadze, że obowiązuje tam konfucjański styl życia, czyli decyzje podejmują starsi i wyżej postawieni, więc musimy chwilę poczekać. Jako były konsul RP w Pekinie i attache olimpijski PKOl-u przy letnich igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku doskonale to rozumiem - dodaje.

Polska strona nie chce ujawnić, jakiej kwoty domagamy się za wypadek Sochowicza. - Mamy to wyliczone, ale powiem tylko, że nie są to małe pieniądze. Mogę powiedzieć, że wykonanie operacji to był koszt około 40 tys. złotych, a najdroższa będzie rehabilitacja, która będzie kosztowała kilkanaście tysięcy euro - mówi Tatera.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Chińczycy boją się opcji atomowej. "Zostali poinformowani przez prezesa FIL"

Na pozytywne zakończenie negocjacji polska strona czeka do najbliższego piątku. A czekamy spokojnie nie tylko dlatego, że sekretarz zna chińskie zwyczaje i wie, że trzeba się wykazać cierpliwością i wyrozumiałością. - W środę rozmawiałem telefonicznie z prezydentem FIL, Einarsem Fogelisem. M.in. poinformował, że jeśli nie nastąpi satysfakcjonująca dla nas ugoda, to sprawa zostanie przekazana do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Tego Chińczycy nie chcą i o takiej opcji zostali przez prezesa FIL poinformowani - mówi nam Tatera.

- FIL i MKOl nie odpuszczą. Została powołana komisja śledcza, ona pracuje. A głównym negocjatorem jest dyrektor generalny FIL, Christoph Schweiger, o którym trener Skowroński powiedział mi, że to nie tyle negocjator, co człowiek, który twardo stawia przedstawicielom komitetu organizacyjnego igrzysk progowe warunki. Bardzo mu za okazaną pomoc dziękujemy - dodaje sekretarz PZSSan.

Wspomniany dyrektor generalny FIL-u w towarzystwie trenera polskich saneczkarzy odwiedził Mateusza Sochowicza w szpitalu. Przekazał naszemu zawodnikowi, że wszyscy liczą na jego powrót do pełnej sprawności już na igrzyska olimpijskie, które zaczną się w Pekinie 4 lutego.

- Mateuszowi szalenie zależy na tym starcie. I wszyscy zaczynają wierzyć, że to jest możliwe. Mateusz czuje się bardzo dobrze. Już zaczął wstawać, poruszać się o kulach i robić drobne ćwiczenia z fizjoterapeutą Patrykiem Przerywaczem. A nasz współpracujący z kadrą doświadczony fizjoterapeuta, który towarzyszył naszym reprezentantom m.in. podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu, czeka z niecierpliwością w kraju. To Łukasz Jaworski, który teraz pracuje w Rehasport w Poznaniu. W przekonaniu trenera kadry narodowej i zawodnika jest to sprawdzona klinika medycyny sportowej i właśnie tam Sochowicz pragnie być rehabilitowany po powrocie do kraju - mówi Tatera.

Mateusz SochowiczPolak jak najszybciej chce opuścić Chiny. Skandaliczna reakcja organizatorów

Powrót w przyszłym tygodniu. Najpierw drobny zabieg

Powrót polskiego saneczkarza trochę się opóźnia. We wtorek w rozmowie ze Sport.pl Sochowicz mówił, że chciałby jak najszybciej wylecieć z Chin. Ale widzi, że ma zapewnioną naprawdę fachową opiekę zespołu medycznego. I podobno ma się zgodzić na jeszcze jeden drobny zabieg.

- W poniedziałek chińscy lekarze chcą otworzyć Mateuszowi ranę, jeszcze raz ją oczyścić, wszystko posprawdzać, dodatkowo opatrzyć i przygotować go do podróży - mówi Tatera.

Nikt nie szuka oszczędności

Podróż Sochowicza do Polski ma się odbyć najprawdopodobniej nie wyczarterowanym samolotem, jak proponowano kilka dni temu, tylko samolotem rejsowym. Sochowicz ma podróżować w klasie biznes, na leżąco.

To pewna oszczędność dla Chińczyków. Ale nie wygląda na to, by oszczędności szukano na siłę. - Po prostu lekarze oceniają, że to nie będzie ryzyko - mówi Tatera. - Dbamy o to, żeby Mateusz miał absolutnie wszystko, czego potrzebuje. Od dwóch dni ma już opiekę psychologa z Polski, pani Joanny Sajnog, która pracuje też z kadrą polskich koszykarzy. Mateusz rozmawia z nią codziennie przez godzinę i tak ma być co najmniej przez najbliższe dwa miesiące - przekazuje nam Tatera. - Za to i za wszystko Chińczycy na pewno się odpowiedzialnie rozliczą - podsumowuje sekretarz generalny PZSSan.

Więcej o: