Niemcy uderzają w chińskie władze po wypadku Polaka. Z sieci znikają informacje

Jakub Balcerski
Polski saneczkarz Mateusz Sochowicz miał poważny wypadek na olimpijskim torze w Yanqing, a w chińskich mediach o zdarzeniu można przeczytać tylko za sprawą jednego komunikatu prasowej tamtejszej agencji Xinhua. W dodatku wychwalającego obiekt. "Cenzorzy znów nałożyli chińskim mediom kaganiec" - pisze o sprawie niemiecki dziennik "Augsburger Allgemeine".

Jedyny opis wypadku Sochowicza przygotowany przez agencję Xinhua i usunięty po kilku minutach owszem traktuje o zdarzeniu, ale nie ma nawet wzmianki na temat okoliczności zdarzenia - bramki przejazdowej, która przez zaniedbania Chińczyków miała pozostać zamknięta i to w nią wjechał zawodnik. 

Zobacz wideo "Nie można wykluczyć, że Iga Świątek wygra turniej Masters"

Chińczycy chcą zatuszować wypadek Sochowicza? Usuwają artykuły i nie piszą o krytyce organizatorów

Chińczycy cytują tam tylko sekretarza generalnego polskiej federacji, Janusza Taterę, który dla sport.onet.pl wskazał, że "Mateuszowi zostało zapalone światło, ale potem zderzył się z dużą prędkością z bramką przejazdową".

Mateusz SochowiczBurza po dramatycznym wypadku Polaka. Rywal pobiegł z pomocą. "Kardynalny błąd"

Zupełnie pominęli fragment kolejnego tekstu, w którym trener zawodnika, Marek Skowroński krytykował organizację testów obiektów i to, jak doprowadzono do zdarzenia, a później próbowano udzielić pomocy Sochowiczowi tuż po wypadku. Nie zapomniano jednak o wypowiedzi szkoleniowca jeszcze sprzed wypadku, gdy ten opisywał tor w Yanqing jako wymagający.

Artykuł pozostał publiczny tylko dlatego, że nie usunięto go na china.org.cn. Za to na portalu news.cn już widać, że artykuł był, ale zniknął. Wyświetla się komunikat: "Przepraszamy, te informacje zostały usunięte". A dlaczego? Cóż, oficjalnie tego nie wiemy, ale można się domyślać.

"Wielkie propagandowe show" przed IO. Niemcy piszą o zatajaniu informacji o wypadku przez chińskie media

Według niemieckiego dziennika "Augsburger Allgemeine", który często opisuje zmagania saneczkarzy i sprawy dotyczące igrzysk olimpijskich, Chińczycy chcą zatuszować wypadek, żeby do międzynarodowych mediów nie przebijała się krytyka organizatorów i władz obiektu, który już w lutym będzie używany podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie

Mateusz SochowiczPolak jak najszybciej chce opuścić Chiny. Skandaliczna reakcja organizatorów

"Zamiast konkretnych informacji media związane z władzami publikują tysiące propagandowych publikacji, które pokazują, jak świetnie przebiegają przygotowania do igrzysk. W przypadku saneczkarzy gazeta "Peoples Daily" opisała przebieg treningów bez wspominania o wypadku Polaka nawet jedną sylabą. Chiński dyplomata, Zhang Heqing opublikował za to na Twitterze idylliczne zdjęcie toru, który według niego wygląda, jak smok pływający w basenie ze śniegu" - czytamy w artykule.

"Oczywiście, że chińscy cenzorzy znów uderzyli i nałożyli kaganiec mediom. Nic nie może zburzyć ich olimpijskiej idylli" - dodają niemieccy dziennikarze. Dalej piszą o "wielkim propagandowym show", które ma urządzać chiński rząd pod kątem pozytywnego wizerunku igrzysk w Pekinie. "Związek Korespondentów w Pekinie opublikował raport, wedle którego władze blokują publikowanie w mediach jakichkolwiek raportów dotyczących olimpijskich obiektów przed igrzyskami. (...) Jeden z dziennikarzy, który krytykował przygotowania do imprezy i pytał o debatę na temat łamania praw człowieka w Chinach, dostał zakaz tworzenia materiałów i odebrano mu dostęp do materiałów organizatorów" - pisze "Augsburger Allgemeine". 

Organizatorzy milczą. Sochowicz: Ludzie byli zupełnie nieprzygotowani

We wtorek skontaktowaliśmy się z władzami toru olimpijskiego w Yanqing, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania, ani żadnego komunikatu w sprawie wypadku Sochowicza. Taki przesłała nam tylko Międzynarodowa Federacja Saneczkarstwa (FIL) i poinformowała, że pewne środki bezpieczeństwa już zostały zastosowane na obiekcie. Wiemy także, że śledztwo w sprawie rozpoczął MKOl

11.02.2018, Pjongczang, Mateusz Sochowicz na mecie.Najwyższa instancja reaguje na fatalny wypadek Polaka. "To poważne śledztwo"

O fatalnych działaniach organizatorów mówi sam Mateusz Sochowicz. - Ludzie byli zupełnie nieprzygotowani. Nie chce mi się o tym gadać. Szczerze, to aż się bałem jechać do szpitala. Myślałem, że skoro oni ze mną takie rzeczy wyprawiają, to w szpitalu zrobią mi jeszcze większą krzywdę - opisywał w rozmowie z dziennikarzem Sport.pl Łukaszem Jachimiakiem.

Więcej o: