Jak zrobić Małysza z czekolady?

Wygląda zupełnie jak oryginał. Ma 168 cm wzrostu, nieco zadarty nos, charakterystyczny wąsik. Tylko waży trzy razy więcej - jakieś 150 kg. I cały zrobiony jest z czekolady - białej.

Jak zrobić Małysza z czekolady?

Wygląda zupełnie jak oryginał. Ma 168 cm wzrostu, nieco zadarty nos, charakterystyczny wąsik. Tylko waży trzy razy więcej - jakieś 150 kg. I cały zrobiony jest z czekolady - białej.

O kogo chodzi? O Adama Małysza. Przez prawie dwa tygodnie cukiernicy rzeźbili w stolicy czekoladowy, naturalnej wielkości posąg skoczka. Wczoraj dopracowywano ostatnie szczegóły. W sobotę figura stanie w Wiśle - rodzinnym mieście mistrza. Ma być jedną z głównych atrakcji "weekendu z Małyszem".

Dlaczego pomnik wykonano z białej czekolady? - Bo rzeźbiliśmy Małysza, a nie Murzyna - śmieje się Jan Sośnicki, członek Stowarzyszenia Cukierników, Karmelarzy i Lodziarzy RP. - A tak na serio, chodzi o to, że biała jest lepszym materiałem rzeźbiarskim. Poza tym w przeciwieństwie do zwykłej czekolady nie chłonie ciepła, więc łatwiej ją utrzymać w całości, zwłaszcza przy wysokich temperaturach.

Tylko jeden kolor

Pomysł zrodził się w styczniu podczas Mistrzostw Świata Cukierników w Wiesbaden. Tego samego dnia, kiedy Adam Małysz odniósł jedno ze swoich zwycięstw, polscy cukiernicy zdobyli złoty medal. Postanowili to uczcić. Pierwszy o pomniku pomyślał Stanisław Furtak, inni podchwycili pomysł. I tak się zaczęło.

Cukiernicy długo dyskutowali nad szczegółami. W końcu zgodzili się na figurę naturalnych rozmiarów, z białej czekolady. Zrezygnowali z kolorów - czekoladowy Małysz jest jednobarwny.

Bardzo dużo czekolady

Najpierw trzeba było wyprodukować materiał dla rzeźbiarza, czyli ważący 330 kg dwuipółmetrowy walec z białej czekolady. Trwało to pięć dni, bo czekolada - według cukierników - to surowiec wymagający "specjalnego traktowania".

- Biała czekolada to masło kakaowe, cukier, drobne mleko w proszku i lecytyna - wylicza Janusz Profus, jeden z twórców pomnika. - Kupiony półprodukt należy rozpuścić w temperaturze 45 stopni Celsjusza, potem wielokrotnie rozrabiać, podgrzewać i studzić w ściśle określonych temperaturach... Przy takiej wadze zajmuje to mnóstwo czasu.

Pomiar mistrza

Kiedy jedna ekipa przygotowywała walec, druga pojechała do Wisły, żeby zdjąć miarę z Adama Małysza.

- A co, miał być przecież dokładny - zaznacza Jan Sośnicki. - Pomiary robiliśmy jak u krawca! Długość rąk i nóg, szerokość w barkach i w biodrach, obwody. Zrobiliśmy masę zdjęć, żeby wszystko dokładnie oddać, nawet zagięcia na kombinezonie. Wykonaliśmy też gipsowy odlew twarzy Mistrza, który potem bardzo dokładnie przenieśliśmy na czekoladę.

Przy pomiarach obecna była Marta Tomczak - rzeźbiarka z Łodzi, która miała nadać pomnikowi ostateczny kształt. - Ależ ten człowiek jest cierpliwy! Mierzyli go, błyskali fleszem, męczyli, a on tylko stał i się uśmiechał - opowiada. - Podziwiam go, choć nie chciałabym być tak popularna - dodaje.

Proces twórczy

Po powrocie do Warszawy zaczęło się rzeźbienie. - Zgodnie z regułami sztuki, tyle że surowcem była czekolada. Ale narzędzia miałam takie jak każdy rzeźbiarz: dłuta, młotki... - mówi Marta Tomczak.

Okazało się, że najwięcej kłopotów sprawiły nie rysy twarzy czy zagięcia kombinezonu, ale reklamowe naszywki.

- Nie da się wyciąć z czekolady, nawet białej, napisu z małych literek i skomplikowanego znaczka - wyjaśnia rzeźbiarka. - Trzeba na płaskim kawałku "narysować" skalpelem docelowy kształt, potem całość nalepić na czapeczkę i usuwać niepotrzebne fragmenty. To benedyktyńska praca!

Artystka narzeka też, że nie miała zbyt dużo czasu. - Normalnie taką rzeźbę tworzyłabym przez miesiąc, a na tę miałam tylko tydzień! No, ale jakoś zdążyłam.

150 kilogramów Małysza

Posąg robi wrażenie. Waży jakieś 150 kilogramów, a zatem ma wartość energetyczną 960 tys. kalorii! Ma też swoją cenę - kosztował ok. 17 tys. zł. Twórcy chcą go zgłosić do Księgi rekordów Guinnessa jako największą rzeźbę postaci ludzkiej wykonaną z czekolady.

Małysz stoi na postumencie, na nogach ma narciarskie buty, kombinezon zagina mu się na kolanach i w pasie. Długie narty ("Jak prawdziwe: 2,3 m długości" - mówi z dumą Jan Sośnicki) przyciska do piersi prawą ręką, lewą trzyma wyciągniętą dłonią do góry. - Będzie w niej trzymał medal - mówią cukiernicy.

Na głowie czapka bejsbolówka z reklamowymi naszywkami, narty także mają firmowe napisy. Po bliższych oględzinach okazuje się, że czekoladowy Małysz ma nawet w uchu mały kolczyk!

Profesjonalny transport

Figura miała pojechać do Wisły w nocy z piątku na sobotę. Czy nie rozpuści się w podróży? - Mamy samochód-chłodnię, w którym temperatura nie przekracza 8 stopni Celsjusza - uspokaja Jan Sośnicki. - Biała czekolada jest odporna na temperaturę, może wytrzymać nawet do 30 stopni, byle nie padały na nią promienie słońca. Jeśli będzie stała w cieniu, to przetrwa nawet wiele lat.

Na czas transportu pomnik zostanie częściowo rozmontowany. Z rąk skoczka wyjęte będą narty (są długie, mogłyby się złamać), mistrz pozbawiony zostanie również głowy. Na miejscu wszystko zostanie z powrotem złożone.

Nie do zjedzenia

Co stanie się z pomnikiem w Wiśle? - Może go zjedzą? Przecież to świetna czekolada! - śmieją się cukiernicy.

Jednak Jan Sośnicki uważa, że Małysz postoi. - Podobno chrzestna matka mistrza powiedziała, że zjeść go nie da! - mówi. - Pewnie go zachowają, żeby dzieciaki mogły oglądać.

Zresztą smakołyków w Wiśle nie zabraknie. Razem z czekoladowym Małyszem do rodzinnego miasta skoczka jedzie 150-kilogramowy tort w kształcie podium - wystarczy dla 1,5 tys. osób. Mniejszy tort dostanie także rodzina Adama Małysza, a dla jego córki cukiernicy przygotowali specjalny torcik w kształcie głowy klauna.

Jak korzystają z Małysza?

Wizerunek Małysza w reklamie wykorzystują Poczta Polska i sieć komórkowa Idea Centertel

W Wiśle można kupić koszulki, czapeczki, breloczki, kubki i... deski do krojenia mięsa - wszystko z wizerunkiem mistrza

Bar Fondue w Warszawie oferuje Czekoladę Małysza (na gorąco - podobno rozgrzewa i dodaje skrzydeł)

W wielu barach w Polsce można dostać drinka o nazwie "Małysz" - wódkę zmieszaną z red bullem

Właściciele wielu witryn internetowych (nie zawsze związanych ze sportem...) wykorzystują hasło "Małysz" - internauci, wpisując je w wyszukiwarkach, trafiają na te właśnie strony

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.