Obrażał Kowalczyk, króla Szwecji i rywali. Teraz prosi: "potrzebuję pomocy", bo idzie do więzienia

Wypadek, "zagrożenie życia innych", alkohol, kokaina, sportowe skandale, a teraz świąteczna kolęda i show w telewizji. "Potrzebuję pomocy" - mówi były norweski biegacz narciarski Petter Northug, który od marca zacznie odbywać siedmiomiesięczną karę więzienia. Z tego, że złapała go policja, jest zadowolony.

W sierpniu 2020 roku na spotkaniu z dziennikarzami prezentował się posępnie. Nietęga mina, brak ironicznego uśmiechu i zadziorności, z której był znany. Ten wizerunek zupełnie nie pasował do dotychczasowego obrazu czterokrotnego norweskiego medalisty olimpijskiego i 13-krotnego mistrza świata w biegach narciarskich.

Zobacz wideo Niemcy prawie 20 lat czekają na wygraną w TCS. "Trudny okres przed Horngacherem"

- Mam poważny problem z uzależnieniem od alkoholu, narkotyków i leków. Nie traktowałem tego poważnie. Konsekwencje są jednak takie, że zrobił się z tego spory kłopot. Chcę przeprosić zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół i bliskich. Ten problem narastał stopniowo, odkąd porzuciłem zawodowy sport w 2018 roku. Jest mi wstyd. Wszystko poszło nie tak i teraz potrzebuję pomocy - wyznał Petter Northug. Jego publiczne wyznanie, choć mocne i przejmujące, nie było jednak dla opinii publicznej dużym zaskoczeniem. Czynił je człowiek, który przez całą karierę lubił szokować i wywoływał liczne skandale, upokarzał rywali, dogryzał królowi Szwecji. Ponadto mówiąc o swym problemie miał już na koncie karę za wypadek po pijaku z 2014 roku, a 8 dni przed spotkaniem z prasą policja zajęła się nim za kolejne 4 wykroczenia drogowe. Kiedy przy okazji tej sprawy w jego domu znaleziono kokainę i kilka nagrań w telefonie dokumentujących drogowe wyczyny, Northug, ostatnio ekspert telewizyjny, w grudniu 2020 roku mikrofon i kamery zamienił na celę. Został skazany na 7 miesięcy więzienia. Prawo jazdy stracił dożywotnio.

"Nie byłem w tym roku dobrym chłopcem"

Kara była wynikiem kolejnej afery z jego udziałem, choć teraz na jego szczęście okazało się, ze nie był pod wpływem żadnych zakazanych substancji, choć wstępnie znów go o to podejrzewano. "Zagrożenie dla bezpieczeństwa i życia innych uczestników ruchu drogowego" - orzekł sąd. Na drodze z ograniczeniem prędkości do 80 km/h pędził ponad 200. Inny rajd nagrywał komórką. Na filmie słychać też komentarze rzucane w stronę pozostałych kierowców, których wyzywał od "tłumoków" i "idiotów".

Zakopane: Puchar Świata w skokach narciarskichNiespodzianka dla fanów skoków! Będzie transmisja z FIS Cup! Wystąpią tam skoczkowie Doleżala!

- Jest mi przykro. Dobrze, że policja mnie zatrzymała, to było idiotyczne zachowanie - komentował później okazując chyba pierwszy raz w życiu skruchę. Zresztą tuż przed grudniową rozprawą w sieci pojawiła się świąteczna kolęda w jego wykonaniu. Autorska piosenka nosiła tytuł "Święta Pettera". Choć niektórzy uznali ją za żart, inni ocenili jako rodzaj świątecznego rozliczenia się z problemami i kolejną skruchę.

"Nie byłem w tym roku dobrym chłopcem, wątpię, czy dostanę prezenty świąteczne. Nie jestem synem ze snów, ale czy nie mogę liczyć na modlitwę bożonarodzeniową? Czy mogę wrócić do domu na żeberka i krem ryżowy?" - śpiewa Northug.

 

Sędzia wydający wyrok w jego sprawie perspektywę domowych żeberek nieco odsunął. Dokładnie od marca 2021 roku, kiedy zacznie obowiązywać kara, do października. Wyrok można uznać za surowy, ale sportowiec w świetle prawa jest recydywistą. Już 6 lat wcześniej, po zakończonych dla niego klapą Igrzyskach w Soczi, spowodował wypadek pod wpływem alkoholu. W dodatku próbował uciec z miejsca zdarzenia, nie zwrócił uwagi, że ranny został jego współpasażer. Wtedy skończyło się na 50-dniowym areszcie domowym i 185 tys. koron grzywny (80 tys. złotych). Teraz na siedmiu miesiącach więzienia. Za kratkami sportowiec będzie mógł przemyśleć nie tylko swoje konflikty z prawem. Od sportowych skandali, też nie stronił.

"Musiałem upokorzyć Szwedów"

Jeden z takich skandali miał miejsce dekadę temu podczas biegu sztafetowego mistrzostw świata w Oslo. Northug, o wygraną bił się ze Szwedem Marusem Hellnerem. Zdecydowanie prowadząc na ostatniej zmianie, zatrzymał się nagle w poprzek linii mety i dopiero kiedy dobiegał do niej Hellner, który wcześniej pokonał go w sprincie, podreptał i przekroczył finisz.

 

Do kamery telewizyjnej krzyknął później: "Karolu Gustawie, jesteś tam? Patrz, jak się wygrywa!" - zwrócił się do króla Szwecji. 

To doprowadziło zresztą to publicznej polemiki na linii biegacz - król i wymiany kilku uwag o tym, kto jest bardziej zmęczony. Swoje zachowanie z finiszu Norweg tłumaczył na konferencji: "Na oczach 100 tysięcy Norwegów musiałem upokorzyć Hellnera i Szwedów tak, aby zapamiętali mnie na całe życie".

- To świetny showman, ale tym razem przesadził - relacjonował wydarzenia szwedzki dziennikarz Jonas Karlsson. - Mówi się o nim, że jest wilkiem w owczej skórze. Ale on po prostu jest świnią - powiedział o sportowcu.

- Żona Karlssona tak o mnie nie mówi - ripostował Northug na kolejnej konferencji. Nie przejmował się, że jedna z tamtejszych gazet pisząc o jego sukcesie, zilustrowała go zdjęciem świni ze złotym medalem na szyi.

Pstryczków w nos dla rywali z jego strony było zresztą więcej. W 2013 roku podczas ostatniej zmiany sztafety na MŚ w Val di Fiemme, gdy było jasne, że pokona Calle Halfvarssona, metę przekroczył z kijkami zarzuconymi na plecy. - To było obrzydliwie przyjemnie. Marzyłem o tym, żeby o zwycięstwie zdecydował pojedynek ze Szwedem - komentował potem dodając, że szybciej od rywala chodzi z mamą w czasie Wielkanocy.

Innym razem Norweg rozpoczął publiczną dyskusję, że podczas biegania czuje chłód w miejsca intymne, a kiedy jedna ze szwedzkich firm zaproponowała mu majtki z ciepłą pieluchą, oznajmił, że szwedzkiej bielizny nigdy na siebie nie założy. Kiedy indziej, gdy wraz z kolegami obiecał, że po jednym ze sztafetowych triumfów wejdzie do zimnej wody w slipkach, nim to zrobił wepchnął do basenu reporterkę kanału NRK.

Reporterka NRKReporterka NRK Screen NRK



Kiedyś na swym blogu określił też Justynę Kowalczyk jako "Diesel-Doris", co można było tłumaczyć jako "traktor" lub "koń pociągowy". Norwescy dziennikarze próbowali łagodzić wówczas sytuację, że to zobrazowanie siły i sposobu biegania Polki, a nie obelgi.

Tak czy inaczej, powodów, by o Northugu było głośno nie tylko przez wzgląd na występy na biegowych trasach, nigdy nie brakowało.

Telewizyjne show z Northugiem

Trudno rozgryźć czy była to medialna poza i sposób na popularność, czy niepokorność niejako wpisana w naturę Norwega. Jego norwesko-szwedzkie waśnie przydały mu się jednak po zakończeniu kariery sportowej. Szwedzka telewizja TV4 i norweska TV2 przygotowujące program "Szwecja vs. Norwegia" sięgnęły po Northuga jako jednego z prowadzących show. Drugim prezenterem był sześciokrotny szwedzki medalista olimpijski, jedenastokrotny medalista mistrzostw świata, w biegach narciarskich Gunde Svan. Program nagrywano latem 2020 roku, kiedy rzeczywistość wokół Northuga była jeszcze inna. Obie stacje nie zdecydowały się jednak wstrzymać emisji po jesiennych wydarzeniach.

Szwecja vs NorwegiaSzwecja vs Norwegia Materiał prasowy TV4

Co ciekawe jedną z uczestniczek programu jest młoda, szwedzka gwiazda biegów narciarskich Frida Karlsson. Od ponad roku jej sponsorem jest... marka gogli narciarskich Petter Northug. Zawodniczka również nie myśli, by z powodu problemów Norwega zerwać umowę.

- Oni wspierali mnie podczas wzlotów i upadków. Czuję, że teraz jest czas, abym dała wsparcie, kiedy to im jest ciężko - mówiła w rozmowie z "Expressen".

Wszystko wskazuje, więc że wspierany przez otoczenie Northug, odbywając karę w więzieniu, będzie miał dużo czasu nie tylko na osobiste przemyślenia, ale też na oglądanie show ze swym udziałem. Odosobnienie niekoniecznie będzie doskwierało my przez 7 miesięcy. Po czterech może ubiegać się o warunkowe zwolnienie.

Wanda Panfil (z prawej)Wanda Panfil straciła kontrakt z gigantem przez byłego męża. "Strasznie duże pieniądze" [nieDawny Mistrz]

Norweski sportowiec może liczyć też na wsparcie swoich rodziców i dwóch braci (też biegaczy), z którymi spędził ostatnie święta i do których kierowana jest część słów jego świątecznej piosenki.

 -On jest teraz bardzo zmotywowany, by się zmienić, by stawić czoła temu bagnu, w które się wpakował. Chce wrócić na dobrą ścieżkę - zadeklarował jego ojciec John w rozmowie z telewizją NRK.

- Nie oczekuję, od nikogo żadnego współczucia. Zależy mi raczej, by ludzie dowidzieli się, jak było naprawdę i poznali moją historię - wyjaśniał były biegacz. tłumacząc dziennikarzom osobiste zwierzenia. Sugerował, że pomocy szukał już wcześniej, ale nie bardzo potrafił ją znaleźć.