Krzyk rozpaczy w górskich miejscowościach. "Umieramy! Pogrzebani za życia"

Dominik Wardzichowski
"Idziemy na dno. A za nami pójdzie cała rzesza firm około turystycznych, transportowych, sprzątających, pamiątkowych, wypożyczalni, instruktorów, itd. W tym układzie jedynym rozwiązaniem jest ogłoszenie dla gminy Szczyrk klęski lub katastrofy ekonomicznej" - pisze Szczyrkowska Izba Gospodarcza. Cios w branżę narciarską i turystyczną wywołał falę protestów w górskich miejscowościach.
Zobacz wideo

"No to mamy pozamiatane. Bez mrugnięcia okiem, bez słowa "przepraszam" czy "przykro nam", pozostawiony sam na sam, minister zdrowia ogłosił upadek tysięcy firm, pozbawiając setki tysięcy ludzi pracy. Zamknął hotele, pensjonaty, ośrodki wczasowe, restauracje, bary i wszystko, co było bezpieczne i nigdy nie udowodniono, że są to strefy najbardziej zagrożone wirusem. Do tego doszły jeszcze wyciągi i stoki narciarskie, co do reszty wygłupiło decyzje rządu, który najpierw obiecuje, by obietnicy nie dotrzymać" - pisze Szczyrkowska Izba Gospodarcza.

Zamknięcie stoków narciarskich i hoteli to cios dla właścicieli i pracowników, tym bardziej że trzy tygodnie temu został ustalony plan działania oparty na odpowiedzialności i stabilizacji. Ośrodki narciarskie miały być otwarte, ruszyła zimowa akcja marketingowa, sprzedaż karnetów, stoki zostały naśnieżone, a część z nich już funkcjonuje. Jak się okazało, tylko przez kilka-kilkanaście dni.

"Totalna klęska dla branży narciarskiej"

- Zamykamy hotele, również na ruch służbowy [...]. Zamykamy również stoki narciarskie, nie będą mogły funkcjonować do 17 stycznia - mówił na czwartkowej konferencji prasowej Adam Niedzielski, minister zdrowia. "Taka decyzja to katastrofa dla branży. Przygotowanie stoków na otwarcie to koszty, które można oszacować na poziomie 1/2 dochodów z zimy, przy założeniu, że mówimy tu o sezonie zimowym, który trwa przynajmniej od grudnia do końca lutego. Konsekwencją jest totalna klęska dla branży narciarskiej. Zdecydowana większość ośrodków, które zrzeszone są w Polskich Stacjach Narciarskich i Turystycznych, generują swój przychód przede wszystkim zimą. Zima dla nas - to być albo nie być" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych.

Rządowy komunikat był i wciąż jest szokiem dla branży narciarskiej. Głównie dla właścicieli ośrodków, ale też dla instruktorów. - Pracujemy, póki się da, warunki są, ale od 28 grudnia czeka nas miesięczna przerwa. To trudna sytuacja dla całej branży narciarskiej. Okres Świąt Bożego Narodzenia, Sylwestra i ferii to dla nas szczyt sezonu, a w tym roku go nie będzie - mówi nam Andrzej Kubica, instruktor ze Szczyrku.

W Zakopanem już mają pomysł na Puchar Świata w skokach. Zawodnikom hotel nie będzie potrzebnyW Zakopanem już mają pomysł na Puchar Świata w skokach. Zawodnikom hotel nie będzie potrzebny

Zamknięcie ośrodków narciarskich, a co za tym idzie - brak turystów - będzie miał też wpływ na mieszkańców górskich miejscowości. - Jako gospodarz Szczyrku nie chciałbym, abyśmy zostali zmuszeni do wyłączania oświetlenia ulicznego, zwalniania pracowników, czy zaniechania odśnieżania, a w górach jest to zimą bardzo drogie zadanie - mówił jeszcze w listopadzie Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku.

"Idziemy na dno"

"Turystyka stała się kolejną ofiarą jakiegoś niezrozumiałego tańca, rodem z Titanica. Idziemy na dno. A za nami pójdzie cała rzesza firm około turystycznych, transportowych, sprzątających, pamiątkowych, wypożyczalni, instruktorów, itd., itd. W tym układzie jedynym rozwiązaniem jest ogłoszenie dla gminy Szczyrk klęski lub katastrofy ekonomicznej. Póki co, to jeszcze walczymy, bo mamy nadzieję, że coś jeszcze się zmieni. Stąd też protest, który zaczął się dzisiaj i skończy w sobotę ogólnopolskim protestem Porozumienia Ziem Górskich. W związku z tym, iż do protestu przyłącza się coraz więcej obiektów, prosimy o zdjęcia, bo teraz jest ważne, aby pokazać Polsce, jak wielu nas jest" - apeluje Szczyrkowska Izba Gospodarcza. I publikuje zdjęcia:

"Należymy do branży odpowiedzialnej za siebie"

Hasła są mocne, a w Szczyrku jest ich coraz więcej: "Rządzie drogi nie bądź srogi, wpuść turystów w nasze progi. Umieramy!", "Krzyk! Rozpaczy!", "Najpierw ukradłeś księżyc, teraz ukradłeś ferie","Pogrzebani za życia! My chcemy pracować"

Władze Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych wciąż żądają przedłużenia ferii od 8 do 10 tygodni (od stycznia do połowy marca):

  • Ośrodki nie są ogniskami zakażeń, trudno o zarażenie w trakcie rekreacji na świeżym powietrzu.
  • Narciarstwo i snowboarding bardzo dobrze wpływają na kondycję psychofizyczną społeczeństwa, szczególnie teraz potrzebną

"Wszystkie punkty poparliśmy eksperckimi opiniami, nie jest to zbiór pobożnych życzeń, bo należymy do branży odpowiedzialnej za siebie, jak i naszych pracowników i klientów. Upewniliśmy się jedynie, że to, czego się domagamy, jest słuszne, dzięki doświadczeniu, które zabraliśmy po rozpoczęciu tegorocznego sezonu, jak i w rozmowach z naszymi klientami, którzy odwiedzali ośrodki narciarsko-turystyczne pod koniec listopada i w grudniu".