Sport.pl

Francja w szoku po skandalu seksualnym. Łyżwiarki przerwały milczenie. "Wchodził do wanny i prosił bym go umyła"

"Wchodził do wanny i prosił bym go umyła", "mówił, że klub nie ma pieniędzy na dwa pokoje i trzeba spać w jednym", "zostałam zgwałcona w wieku 15 lat". Te relacje łyżwiarek ostatnio wstrząsnęły Francją. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie trenerów, ministerstwo sportu wzywa do dymisji prezesa związku, żona prezydenta Francji zachęca do przerwania zmowy milczenia.

Była zdolną łyżwiarką. Marzyła o igrzyskach olimpijskich. Sportowe marzenia szybko zamieniły się jednak w wieloletnią traumę. Jako 13-latka przeszła inicjację seksualną ze swym trenerem. To był gwałt, bo ona chciała tylko jeździć na łyżwach pod okiem uznanego fachowca. Trener raz przyszedł do jej pokoju. Innym razem to ona znalazła się w mieszkaniu jego rodziców. Trenerem był Gilles Beyer, mistrz Francji w jeździe figurowej z 1978 roku. Zawodniczką Helene Godard.

"Wchodził do wanny i prosił bym go umyła"

Kilka lat później, kiedy była pod opieką nowego szkoleniowca, scenariusz znów się powtórzył, tym razem za sprawą innego młodego trenera i dobrego kolegi Beyera. Siedmiokrotny mistrz kraju Jean Rolande Racle w którymś momencie treningów zaproponował by Godard zamieszkała w jego domu. Rodzice młodej zawodniczki pomysł przyjęli entuzjastycznie. Córka miała zaoszczędzić sporo czasu na uciążliwie dojazdy, a małżonka Godarda była przecież ciepłą i niezwykle sympatyczną osobą. Tyle, że nie zawsze była w domu, Racle zaczął zbliżać się do swej uczennicy. Rozpoczęło się od pocałunków.

Michel Lotz, który karierę trenerską zaczynał pod koniec lat 70-tych też proponował niektórym swym uczennicom darmowe zakwaterowanie. To były inne czasy, takie propozycje były częste. W pułapkę złapała się kilkunastoletnia Anne Bruneteaux, która korzystała z “pomocy” trenera raptem dwa dni w tygodniu.

- Miałam zakaz zamykania drzwi do łazienki. Z czasem wpraszał się do niej. Wchodził do wanny i prosił bym go umyła. Z czasem zrozumiałam, że się wtedy masturbował. To zdarzało się cyklicznie - opisywała. Bruneteaux ostatecznie zakończyła lekcje z trenerem, kiedy ten będąc pod wpływem alkoholu chciał zgwałcić ją w pokoju medycznym, po jednym z turniejów. Udało się uciec drogą ewakuacyjną.

Lotz kilka lat później zaoferował zakwaterowanie również 13-letniej Beatrice Dumur. Ona też po czasie potwierdziła historię z łazienką i trenerem, który wchodził do niej podczas kąpieli. - Mówił, że mnie kocha, ale jak można kochać 13-letnią dziewczynkę? - zastanawiała się potem. Teraz określa siebie jako "ofiarę i winną" całej sytuacji. Już jako 48-latka zdecydowała się o wszystkim opowiedzieć, by "dodać sił innym sportowcom", którzy będą chcieli szukać sprawiedliwości.

Pedofile działacze

Krzywdzone kobiety zdecydowały się przemówić, bo wykorzystujący je niegdyś trenerzy dalej zajmowali się szkoleniem i stali się ważnymi osobami. Beyer i Racle dostali nawet kiedyś kierownicze posady w drużynie narodowej. Beyer był też do niedawna urzędnikiem Francuskiego Związku Sportów Lodowych. Bardzo gorąco wokół nich zrobiło się dopiero teraz, po obszernym reportażu "L’Equipe" zatytułowanym "Koniec milczenia". Oskarżani o pedofilię trenerzy albo dawnym sprawom zaprzeczyli, albo odmawiali dziennikarzom komentarza.

Dlaczego zmowa milczenia trwała tak długo? W 2000 roku wszczęto wprawdzie dochodzenie w sprawie pojawiających się informacji o dziwnych zachowaniach trenera Beyera względem zawodniczek, a niektóre metody treningowe jak kładzenie się na plecach dziewczyn i wspólne oddychanie zastanawiały, ale śledztwo w tej sprawie nic nie wykazało. Prokuratura w końcu je umorzyła. Niepokojące informacje ignorował też m.in. ówczesny prezes Francuskiej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego Didier Gailhaguet. To osoba, która podczas swej kadencji zasłynęła z jednego z największych przekrętów we współczesnej historii figurówek. Gailhaguet podczas igrzysk olimpijskich w Salt Lake City nakłonił swoja francuską koleżankę do wystawienia wysokich ocen rosyjskiej parze w zamian za późniejsze preferencyjne noty rosyjskiego jury dla francuskiej pary. Gdy sprawa wyszła na jaw obrotnego prezesa zdyskwalifikowano na 3 lata. Po tym czasie Gailhaguet znów został prezesem federacji. Jest nim do dzisiaj.

Wracając jednak do sposobu funkcjonowania trenerów pedofili – dbali oni, by łączące je z zawodniczkami historie nie wyszły na jaw.

Racle, który wielokrotnie wykorzystywał seksualnie Godard zawsze wmawiał jej, że to sprawy między nimi, że łączy ich silna więź, że jeśli ktoś się o tym dowie to ich treningi legną w gruzach. Sugerował problemy z dalszą karierą. Inni trenerzy podczas wyjazdów często oszukiwali swoje podopieczne, że klub z powodu ograniczenia budżetu, zarezerwował jeden pokój na dwie osoby, więc trzeba będzie jakoś sobie z tym poradzić. "Nie przeszkadza ci, że śpię nago?" - zapytał mnie trener podczas jednego z takich wyjazdów. Na nic zdało się, że mi to przeszkadzało. I tak chodził bez piżamy. Na szczęście w pokoju były dwa łóżka - opowiada Cindy Pereira. Później, gdy 18-latka zapytała w klubie o wyjazdowe cięcia kosztów, menadżer był mocno zdziwiony.

Godard, która w pewnym momencie opowiedziała o wszystkim swojej matce, została przez nią wysłana do Stanów Zjednoczonych w nadziei, że treningi za Oceanem rozwiążą wszystkie problemy.

Dzień po publikacji reportażu "L'Equipe" ukazało się też "Zbyt długie milczenie", książka Sary Abitbol. Abitbol to dziesięciokrotna mistrzyni Francji w łyżwiarstwie, która w dodatku siedmiokrotnie triumfowała w zawodach rangi europejskiej. Sukcesów miała wiele. Nieszczęście jedno. Jej trenerem przez kilka lat był Beyer.

"Zostałam zgwałcona w wieku 15 lat"

"Zostałam zgwałcona w wieku 15 lat. Stałam się niepełnosprawna życiowo. Otoczona niepokojem. Zostałam ofiarą. Dziś strach mnie dalej nie opuszcza. Nienawidzę chodzić do miejsc, których nie znam. Nieznane powoduje zagrożenie, boję się być sama. Długo nie mogłam nawet sama prowadzić samochodu" - wyznaje w swojej książce Abitbol. Beyera nazywa w niej "Panem Zero" bo jego imię i nazwisko do tej pory nie przechodzi jej przez gardło i pióro. Abitbol w rozmowach z mediami wspomina, że ze swą sprawą próbowała już kiedyś kierować się do francuskiego ministra sportu, który ją nawet wysłuchał. Na tym sprawa się skończyła. Być może mówiła mało interesujące rzeczy, być może minister uznał, że zmyśla, a może nie chciał reagować. Stwierdziła, że aby nagłośnić temat trzeba go upublicznić. To nie było dla niej łatwe, przeciwny niektórym podjętym rozwiązaniom był nawet jej mąż. Abitbol napisała jednak książkę i udzieliła obszernego wywiadu tygodnikowi społeczno-politycznemu "L’Obs". Po wstrząsających wyznaniach Francja tym razem zareagowała.

Prokuratura w Paryżu właśnie wszczęła dochodzenie w sprawie gwałtów i napaści seksualnej na nieletnich sportowców. Obecna minister sportu Roxana Maracineanu wezwała natomiast prezesa związku sportów lodowych Didiera Gailhagueta (tego od oszustwa na igrzyskach z 2002 roku) do natychmiastowej dymisji. Sam związek zachęciła do działania i oczyszczenia się. Gailhaguet w odpowiedzi zorganizował konferencję prasową. Pytań było do niego sporo, całość trwała ponad półtorej godziny. Główne przesłanie prezesa można zamknąć jednak w zdaniu:

- Nie jestem bez winy, ale jestem w tej sprawie czysty - oznajmił. Dodał, że do dymisji się nie poda. Przypomniał, że to z jego inicjatywy ministerstwo sportu prowadziło w tej sprawie swoje dochodzenie (te z 2000 roku), ale wówczas nie doszukano się łamania przez Beyera prawa. Gailhaguet przyznał, że zachowania trenera, które opisuje w książce Abitbol są "perwersyjne i nieakceptowalne", ale o zdecydowanej większości tych sytuacji dowiedział się właśnie z lektury wydawnictwa i mediów.

O prezesie mówi się "nieusuwalny", wszak swą funkcję pełni (z trzyletnią przerwą związaną z opisaną dyskwalifikacją) od 1998 roku. Decyzji, by zachować posadę mimo burzy, która rozpętała się wokół związku raczej nie zmieni. Nie zaszkodzą mu zapewne też takie opinie jak ta wygłoszona przez Philippe'a Candeloro, jednego z najbardziej popularnych francuskich łyżwiarzy figurowych, medalistę igrzysk.

- Gailhaguet doskonale znał wszystkich oskarżanych trenerów, wiedział o problemach obyczajowych w kadrze, jednak nic z tym nie zrobił – oznajmił Candolero w rozmowie z radiem RTL.

Pierwsza dama apeluje o przerywanie milczenia

Abitbol stara się ze swą historią dotrzeć do najważniejszych osób. Swą książkę wysłała żonie prezydenta kraju. Ponoć w dedykacji napisała, że chętnie się spotka i o sprawie porozmawia osobiście. Dla Brigitte Macron to temat ważny. Pierwsza dama Francji w 2017 roku stworzyła organizację, do której napływają wszelkie informacje o wykorzystywaniu nieletnich. Byłą łyżwiarkę do pałacu prezydenckiego chętnie zaprosiła i wysłuchała.

- Cieszę się, że się z nią spotkałam. Ona popiera to, co teraz robię. Bardzo zależy jej na pomocy wszystkim poszkodowanym dzieciom, ale też szczególnie przerwaniu panującego w tym temacie milczenia - opisała Abitbol.

We Francji tematem Abitbol i innych łyżwiarek zajmują się obecnie wszystkie dzienniki, telewizje i stacje radiowe. "L'Equipe" podkreśla, że to problem nękający nie tylko łyżwiarstwo. W jednym ze swych wydań dziennikarze przypomnieli historię młodych francuskich pływaczek i tenisistek, które też były wykorzystywane przez swych trenerów. Dawne smutne sprawy z tenisowych szatni zbiegły się z karą dla jednego ze szkoleniowców. Andrew Geddes za wykorzystywanie czterech zawodniczek został skazany na 18 lat więzienia. Wcześniej wyrok usłyszał też Regis de Camaret, który został oskarżony o przemoc seksualną wobec Isabelle Demongeot, zwyciężczyni turnieju WTA w Nowym Jorku z 1991 roku. Camaret dostał najpierw 8 lat więzienia, ale po odwołaniu wyrok zmieniono na 10 lat.

Więcej o:
Komentarze (58)
Francja w szoku po skandalu seksualnym. Łyżwiarki przerwały milczenie. "Wchodził do wanny i prosił bym go umyła"
Zaloguj się
  • az555

    Oceniono 13 razy 11

    taki Francuzik to nawet nie wie,jakie figury robią polskie arcybiskupy z chłopakami z trzeciej klasy...

  • what-for

    Oceniono 17 razy 9

    13-letnie lolitki profilowane na barbie sexu, oceniane przez rozjechane przez sto walców stare lampucery i trenowane przez lowelasów. Dlaczego rodzice sami wpychają w łapy zboków swoje córki? Nie przez przypadek opiekunami tych panienek są głównie faceci. A co z synami i ich "trenerami"? Na lodzie obcisły kostium i wyzywający makijaż są ważniejsze od tych pieprzonych łyżew. I co się Dziwisz?

  • andrzej.duxa

    Oceniono 8 razy 6

    wsrod osobnikow zajmujacych sie baletem czy lyzwiarstwem figurowym to raczej nic dziwnego.... cytujac klasyka: "- Ja po chlopca! - Wyjście dla baletu z drugiej strony!"....

  • mawik_net

    Oceniono 4 razy 4

    *, 10 lat , a u nas? Do zakonu lub na inną parafię .

  • 1zawisza

    Oceniono 3 razy 3

    Nareszcie księża mają godną siebie konkurencje.
    Nie wiadomo tylko czy się cieszyć czy martwic, że jak na razie to jedynie tylko we Francji

  • rruszkowski

    Oceniono 3 razy 3

    Podobnych zachowań i przypadków jest na całym świecie, trenerzy, instruktorzy etc. Wszyscy co mają kontakt z dziećmi, mają taką możliwość.

  • pt.nut

    Oceniono 4 razy 2

    Mam pytanie. Gdzie byli rodzice tych molestowanych dzieci? Czy dla dobra ich kariery przymykali oczy, jak onegdaj mama Samanthy, tej od Polanskiego?

  • lorca_mallorca

    Oceniono 3 razy 1

    No faktycznie szok, że skandal seksualny wypłynął w kraju, w którym nawet dobrze wykształcone kobiety wysokiej kultury wyśmiewały #MeToo. Ciekawe, kiedy u nas porządnie *ebutnie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX