Romoeren opowiedział o swojej walce z rakiem. "Zawsze mi mówili, że dobrze sobie radzę z przeciwnościami losu"

Odkąd w lipcu gruchnęła wieść o chorobie byłego reprezentanta Norwegii w skokach Bjoerna Einara Romoerena, niewiele było o nim słychać. Wycofał się z życia w mediach, skupił na walce z chorobą oraz na swojej rodzinie. W ostatnich dniach udzielił jednego wywiadu dla Dagbladet.no.

Dawid Kubacki: Po takim weekendzie z większą werwą wrócimy do pracy po wakacjach

Zobacz wideo

16 lipca świat obiegła okropna wieść – 38-latek z Norwegii ma raka. Do akcji wspierającej zawodnika przyłączyło się wtedy bardzo wiele osób, które okazywały wsparcie i sympatię dla Romoerena poprzez m.in. Instagrama. Hashtag #fuckcancer stał się swoistym fenomenem, a zasięg jego użycia w kontekście tego zawodnika udowadniał jak wielką sławą cieszy się Norweg. Wtedy do akcji przyłączyli się zawodnicy z wielu krajów, emerytowani i obecni, trenerzy, członkowie sztabu, a nawet Związki Narciarskie (jak na przykład jego rodzimy Hopplandslaget).

Romoerena czeka 40 tygodni chemioterapii

Dziś Romoeren, który w swojej karierze dwukrotnie był mistrzem świata w lotach narciarskich, mówi wprost, że czeka go 40 tygodni chemioterapii, która najprawdopodobniej zakończy się w lutym 2020 roku. W ciągu tego lata były zawodnik odbył już dwie serie chemioterapii, po których był niezwykle wyczerpany i osłabiony. Choć postępy leczenia są obiecujące, to leczenie jest trudne.

– Muszę regularnie sprawdzać temperaturę, ponieważ jeśli mam więcej niż 38 stopni gorączki przez ponad godzinę, muszę natychmiast jechać do szpitala – mówi Bjoern Einar Romoeren. – Zawsze ludzie mówili mi, że dobrze radzę sobie z przeciwnościami losu. Szkoda, że teraz jest ich tak wiele - dodał. Więcej o sportach zimowych przeczytasz na sportsinwinter.pl

Więcej o: