Pjongczang 2018. Polscy skoczkowie wrócili do kraju

Reprezentanci Polski w skokach narciarskich (Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot i Piotr Żyła) wrócili do kraju po udanych występach na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu. W rozmowie z dziennikarzami Adam Małysz zdradził, że Stefan Horngacher otrzymał propozycję nowego kontraktu.

Na brązowych medalistów z konkursu drużynowego na skoczni dużej w Pjongczangu czekały tłumy polskich kibiców, chcących zobaczyć swoich bohaterów na żywo. Fani powitali zawodników na warszawskim Okęciu gromkimi brawami.

Po przylocie polskiej kadry najwięcej pytań dotyczyło przyszłości Stefana Horngachera. Trenera biało-czerwonych chcą bowiem zatrudnić reprezentacje Austrii i Niemiec. - Kontrakt Stefana obowiązuje do końca sezonu. Prezes zaproponował nową, czteroletnią umowę. Wszystko jest na dobrej drodze - zdradził dyrektor ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej, Adam Małysz.

Na lotnisku pojawił się również minister sportu i turystyki Witold Bańka, który pogratulował zawodnikom trzeciego miejsca w konkursie drużynowym, i pierwszego miejsca Kamilowi Stochowi w konkursie indywidualnym. - Bardzo dziękuję za waszą walkę, postawę, zdobyte medale i za to, co zrobiliście dla Polski. Dziękuję również za wzór walki, zaangażowania i miłości do polskich barw. Jesteście wielcy, jesteśmy z was dumni - powiedział Bańka.

Wypowiedzi udzielali też zawodnicy reprezentacji prowadzonej przez Stefana Horngachera. - Dziękuję bardzo kibicom za to, że w nas wierzycie i jesteście z nami w lepszych i gorszych chwilach. Będziemy dawać z siebie wszystko i reprezentować nasz kraj jak najlepiej. Jesteśmy zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy - powiedział Stefan Hula cytowany przez portal "sport.onet.pl".

- Pomimo błędów, jesteśmy w stanie osiągać bardzo wiele. To nic odkrywczego, ale tajemnica sukcesu kryje się w ludziach, którzy stworzyli wspaniały zespół. Jesteśmy w stanie naprawdę wiele osiągnąć - dodał Kamil Stoch, na którego kibice czekali najbardziej.