Pjongczang 2018. Polskie biathlonistki na siódmym miejscu w sztafecie. Tak szkoda tej ostatniej zmiany

Po trzech zmianach Polki prowadziły z przewagą ośmiu sekund i medal wydawał się realny. Ale Weronika Nowakowska miała pięć pudeł, nie obroniła doskonałej pozycji i polska sztafeta skończyła rywalizację na siódmym miejscu. Złoto w biegu sztafetowym zdobyły Białorusinki.

Polki wyrównały najlepsze osiągnięcie w biegu sztafetowym sprzed 12 lat z Turynu. Wtedy też były siódme. Ale ten bieg układał się tak, że szanse na medal były całkiem spore.

Monika Hojnisz kończyła pierwszą zmianę z trzema pudłami, 40 sekundami straty i na siódmym miejscu. Magdalena Gwizdoń, dla której to ostatnie igrzyska w karierze, dołożyła tylko dwa pudła, awansowała na piąte miejsce, a stratę do liderek zmniejszyła do 25 sekund.

A potem świetnie pobiegła Krystyna Guzik. Choć dołożyła cztery pudła i biegła jedną karną rundę, to sytuacja na wietrznej strzelnicy ułożyła się tak, że przed czwartą zmianą Polki prowadziły w biegu z przewagą  8,3 sekundy nad Francuzkami.

Weronika Nowakowska prowadzenie straciła na pierwszym strzelaniu. Miała dwa pudła, spadła na trzecie miejsce. Na drugim strzelaniu dołożyła trzy kolejne pudła, ze strzelnicy wybiegła na siódmej lokacie. Do ostatnich metrów walczyła ze Szwajcarką Cadurish o szóste miejsce, ale rywalka o włos, a dokładniej o 0,1 sekundy, była szybsza.

Bieg wygrały Białorusinki, które na czterech zmianach miały dziewięć pudeł i nie biegły ani jednej karnej rundy. Zwyciężyły z przewagą 10,7 sekundy nad Szwedkami oraz 17,6 sekundy nad Francuzkami. Polki do Białorusinek straciły 43,6 sekundy.

Dla polskiej sztafety to była ostatnia szansa na medal w tym składzie, bo to ostatni sezon dla Gwizdoń i Nowakowskiej.

Pjongczang 2018. Czy Horngacher pozostanie trenerem polskich skoczków? "Cała nadzieja w Małyszu"