PŚ w Willingen. Kamil Stoch popełnia małe błędy. Jan Szturc: To wynika ze spóźnionego wybicia

Polscy skoczkowie zaliczyli najlepszy konkurs w historii startów w Willingen, ale kibiców mogła zaniepokoić niestabilna forma Kamila Stocha, który zajął dobre czwarte miejsce, ale miał dużą szansę na zwycięstwo. - Błędy w pierwszej fazie lotu to efekt spóźnionego odbicia u Stocha. Mimo to forma jest iście olimpijska - mówi Sport.pl Jan Szturc, pierwszy trener Adama Małysza.

Dawid Kubacki na trzecim miejscu, Kamil Stoch na czwartym, a Stefan Hula na szóstym. Tuż za dziesiątką Piotr Żyła, a nieco dalej Maciej Kot i Jakub Wolny. Biało-czerwoni zdobyli w sumie 188 punków i pobili najlepszy wynik z zeszłego roku, gdy zgromadzili 156 "oczek". Kibice mogą mieć jednak pewien niedosyt i mały niepokój spowodowany malutkimi błędami Kamila Stocha.

Błędy w pierwszej fazie lotu

Stoch prowadził po pierwszej serii konkursu indywidualnego, ale w finale popełnił błąd po wyjściu z progu, który sprawił, że Polak wytracił prędkość i poleciał "zaledwie" 137,5 metra. Na powtórkach było widać, że w pierwszej fazie narty się skrzyżowały i uderzyły o siebie. W ten sposób skoczek stracił trochę równowagi w powietrzu. 

- To jest efekt spóźnionego odbicia u Kamila. Dlatego Stoch stara się potem szybko "dostać się na narty". Wszystko odbija się odrobinę za późno. Myślę, że tu jest główna przyczyna - tłumaczy Jan Szturc, jeden z najwybitniejszych polskich trenerów skoków.

Stoch psuje jeden na trzy skoki 

Kibiców może jednak niepokoić to, że w ostatnim tygodniu Stoch psuje przynajmniej jeden z trzech skoków w ciągu dnia. W czasie drugich zawodów w Zakopanem Stoch źle wyszedł z progu, za szybko się "otworzył" i przyjął zbyt dużo powietrza. Sprawiło to, że wyniosło go wysoko nad zeskok, ale Polak szybko spadł. Podobny błąd Polak popełnił w czasie piątkowego treningu na w Willingen. W niedzielę było podobnie, a problemy pojawiły się w najważniejszym momencie.

- Podchodziłbym do tego spokojnie, Kamil po prostu spóźnił skok, zresztą było widać gest, który o tym świadczy. Jak się za późno wybije, to te narty idą za bardzo na ciało i wytraca się prędkość. To, że dzisiaj jest czwarte miejsce Kamila, to nie jest żadna porażka. Trzeba jednak szukać lepszego odbicia, żeby było trochę wcześniejsze - zaznacza Jan Szturc.

Na tym poziomie potrzeba petard

Warto jednak zaznaczyć, że forma Kamila Stocha nadal jest bardzo dobra i takimi skokami Polak wygrywał już konkursy w tym sezonie. Prawda jest jednak taka, że zarówno Tande, jak i Freitag, ale też i Kubacki są w niezwykle wysokiej formie i nawet najmniejsze błędy decydują o tym, że skoczek spada za podium.  

- Formę biało-czerwonych można ocenić bardzo dobrze. Trzech w dziesiątce, tuż za dziesiątką Piotr Żyła. Maciej Kot i Jakub Wolny też skakali dobrze. Trzeba przyznać, że forma jest olimpijska - zauważa trener.

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Willingen został zaplanowany na godzinę 10.20. Wszystko po to, by skoczkowie mogli szybko wrócić do swoich krajów. Wiele ekip już w poniedziałek wylatuje do Pjongczangu. Relacja na żywo w Sport.pl - To jest Twój Live.