Ten moment zdecyduje o zwycięstwie Stocha w Turnieju Czterech Skoczni? Horngacher przewidział to już latem...

Kamil Stoch zdeklasował konkurencję w Innsbrucku i prowadzi w klasyfikacji generalnej TCS. Kluczowym momentem konkursu był upadek, który w I serii zaliczył Richard Freitag i stracił szanse na wygraną w cyklu. Okazuje się, że zwycięstwo Polaka w pewnym momencie wisiało na włosku, bo Stoch też był bardzo blisko wywrotki, ale w mistrzowski sposób opanował narty.

Upadek Richarda Freitaga właściwie rozstrzygnął sprawę zwycięstwa w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Niemiecki skoczek oddał fenomenalny skok na 130 metrów, ale popełnił ogromny błąd przy lądowaniu wynikający prawdopodobnie z dużej presji. Skoczek źle ułożył się w czasie podchodzenia do lądowania i jego prawa narta uderzyła o tył drugiej. Niemiec stracił kontrolę nad deskami i nie zdołał wylądować, czym pogrzebał swoje szanse na końcowe zwycięstwo. Kamil Stoch również nie miał prostego lądowania, a serca kibiców mogły mocno zadrżeć.

Moment, który mógł zdecydować o sukcesie 

Tuż po nim na belce zameldował się Kamil Stoch, który poszybował równie daleko, jak Freitag (130 metrów z niższego rozbiegu), a tuż po zetknięciu ze śniegiem narta Polaka została mocno podbita na nierównym zeskoku. Stoch pokazał jednak mistrzowskie panowanie nad deskami i niesamowite silne uda, dzięki czemu udało mu się dojechać do linii sędziowskiej. Stoch postawił tym samym kolejny ważny krok w marszu po drugie zwycięstwo w TCS z rzędu.

Po tym skoku Stefan Horngacher wręcz eksplodował radością. Austriak znany jest raczej z chłodnego przyjmowania sukcesów swoich podopiecznych, ale skok Stocha wywołał u niego olbrzymią radość. 

Horngacher przewidział to... pół roku temu

Polak przed tym sezonem zupełnie zmienił podejście do lądowania, które w poprzednich latach powodowało u niego duże obciążenie kolan i było po prostu bardzo niestabilne. Stoch lądował bardzo głęboko, a zdarzało się nawet, że jego piszczel dotykał śniegu, a noga wyginała się niemal równolegle do zeskoku.

Dawne lądowanie StochaDawne lądowanie Stocha Eurosport

W zeszłym sezonie Stoch wiele razy miał problemy przy lądowaniu, a upadek w serii próbnej właśnie na skoczni Bergisel w Innsbrucku mógł mu nawet zabrać szanse na wygranie w Turnieju Czterech Skoczni. Austriacki szkoleniowiec wiedział, że trzeba temu jak najszybciej zaradzić. 

Stefan Horngacher dostrzegł problem i zmusił Polaka latem do zmian w technice. Od lata Stoch ląduje inaczej, bo trenerzy zdecydowali m.in się na kilka zmian, które wpłynęły na podniesienie środka ciężkości przy lądowaniu. Ten element również mógł pomóc Polakowi w opanowaniu nart przy lądowaniu na nierównym zeskoku Bergisel.