TCS. Niemcy postraszyli rywali nowymi kaskami. "Zagrywka przed igrzyskami"

Kwalifikacje do trzeciego konkursu TCS w Innsbrucku przyniosły kolejną nowinkę sprzętową - tym razem z Niemiec. Wprawne oczy kibiców dostrzegły zupełnie nowe kaski, które dodatkowymi wkładkami mają minimalizować opór powietrza. - Testowaliśmy te elementy. To zwykła zagrywka psychologiczna przed igrzyskami - mówi Tadeusz Szostak, sędzia międzynarodowy i właściciel firmy ze sprzętem narciarskim.

66. Turniej Czterech Skoczni to nie tylko czas sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie, ale także idealne poletko do przetestowania nowinek sprzętowych, którymi można postraszyć rywali przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi. Czujność ekip jest wzmożona i niemal każdy się nawzajem obserwuje. Tym razem nowym pomysłem popisali się Niemcy

Sposób na wyższą prędkość na rozbiegu

W czasie treningów i kwalifikacji w Innsbrucku można było dostrzec, że Markus Eisenbichler i Andreas Wellinger skakali w zmodyfikowanych kaskach. Nowe hełmy prezentują się bardzo ciekawie, bo został w nich wyeliminowany blisko 1,5 centymetrowy rant, który zastąpiono opływową wkładką z tworzywa sztucznego. Teoretycznie ma ona powodować mniejszy opór powietrze i wyższą prędkość na rozbiegu. 

- Testowaliśmy wszystkie możliwe rozwiązania na kaskach, jak wkładki, dostawki... Prawda jest jednak taka, że nie ma to żadnego znaczenia... To są setne części kilometra na godzinę. Powiem więcej, takie rzeczy bardziej przeszkadzają. To jest tylko i wyłącznie wojna psychologiczna, jak zawsze przed igrzyskami - mówi nam Tadeusz Szostak, sędzia międzynarodowy i właściciel firmy zajmującej się sprzętem narciarskim. 

Nowe kaski działają jednak w dwie strony. Możliwe, że pozwalają być minimalnie szybszym na progu, ale jednocześnie mogą oznaczać mniejszy opór powietrza w locie, co nie jest juz korzystne.

Każdy wyciąga to, co ma najlepsze

Polacy na Turniej przygotowali ponownie "czekoladowe" kombinezony, które bardzo pomogły nam rok temu i wykonane są z bardzo dobrego materiału. Na austriacką część TCS dojechały także nowe buty Macieja Kota. Polak miał kilka problemów ze starą parą, która nie był idealna. 

Nieco dalej poszli Szwajcarzy, którzy rozpoczęli testy karbonowych butów Simona Ammanna i wywołali spore poruszenie w środowisku. Nikt do tej pory nie testował w zawodach takiego obuwia, choć każdy dobrze wie, że jest to prawdopodobnie przyszłość tej dyscypliny.

Zobacz wideo