Pjongczang. Apoloniusz Tajner, prezes PZN: Doping w skokach? Coś takiego w przyrodzie nie występuje

- Wykluczenie Rosji z igrzysk olimpijskich to bardzo surowa kara, ale innej możliwości nie było - twierdzi Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Rosja została wyrzucona z zimowych igrzysk olimpijskich za dopingowe przestępstwa, jakich dopuściła się w ostatnich lata, a w szczególności w trakcie poprzednich igrzysk w Soczi. Odebrano jej już 11 z 33 medali oraz zdyskwalifikowano 25 zawodników.

W Pjongczangu "czyści" rosyjscy zawodnicy będą mogli startować pod pod flagą olimpijską - OAR (Olympic Athletes from Russia). Wyrzucenie ich z igrzysk wywołało wiele kontrowersji na całym świecie, ale zdecydowanie większość ekspertów pochwala decyzje Komitetu Wykonawczego MKOL. Wśród nich jest m.in. Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - To bardzo surowa kara. Wiadomo, że nie wszyscy Rosjanie oszukiwali. Wielu grało fair, ciężko trenowało, a teraz zostali pozbawieni reprezentowania swojego kraju na najbardziej prestiżowe imprezie. Tyle tylko że innego wyjścia nie było. Ten dopingowy proceder w rosyjskim wydaniu poszedł zdecydowanie za daleko. Kara jest surowa, ale zasłużona i zdecydowanie ją pochwalam - mówi Tajner. 

W sportach zimowych Rosjanie zawsze stanowili największą siłę w sportach drużynowych i wytrzymałościowych. W technicznych konkurencjach np. w skokach narciarskich nigdy nie osiągali znaczących sukcesów. W sumie w historii zawodów Pucharu Świata stawali na podium zaledwie 11 razy. Dla obecnie najlepszych reprezentantów Rosji: Dmitrija Wasiljewa i Jewgienija Klimowa, sukcesem często jest znalezienie się w drugiej serii konkursu.

"Skoczkowie takich rzeczy nie tykają"

Co ciekawe, w skokach narciarskich, w których w ogóle nie słyszy się o dopingowych historiach, za jedną z najbardziej znanych afer, stał właśnie Wasiliew. W 2001 r. rosyjski skoczek przyznał się do oszustwa, czyli stosowania środków na zrzucenie wagi. Międzynarodowa Federacja Narciarska zdyskwalifikowała 21-letniego zawodnika na dwa lata i wykluczyła go m.in. z udziału na igrzyskach olimpijskich w Salt Lake City. 

- Skoczkowie są jedną z najbardziej restrykcyjnie kontrolowanych grup sportowców na świecie. Z drugiej strony takie coś jak doping w skokach, raczej w przyrodzie nie występuje. Nie znam takiego środka, który mógłby znacząco wpłynąć na lepszą formę zawodnika. Specyfiki na zrzucanie wagi jak w przypadku afery z Wasiliewiem, wcale nie pomagają, a wręcz odbijają się negatywnie. Skoczkowie takich rzeczy po prostu nie tykają. Wszelkie środki na pobudzenie organizmu też nie dają żadnej poprawy. Teoretycznie mogłyby mieć zastosowanie na przykład podczas mocniejszego wybicia z progu, ale później niekorzystnie wpływałyby na technikę zawodnika w locie.