Doping: Pjongczang 2018 z Rosją czy bez? Decyzja w grudniu. Na razie zaczęli zabierać medale

Do igrzysk sto dni, a nadal nie wiadomo, czy wystartuje największa potęga sprzed czterech lat: Rosja. Nie chcą tego agencje antydopingowe, w tym polska. MKOl gra na zwłokę. Ale zaczął już wymierzać indywidualne dyskwalifikacje - złoty i srebrny medal IO z Soczi stracił Aleksandr Legkow, rosyjski biegacz narciarski.

Czas ucieka. Rosja przygotowuje się do igrzysk w Korei Południowej, wydając setki milionów rubli. Mimo, że jest oskarżona o największe ujawnione systemowe oszustwo w historii igrzysk, MKOl nadal nie powiedział jej: przykro nam, ale po tym co się działo w Soczi nie możecie ot tak, wystartować w kolejnych zimowych igrzyskach.A mija już półtora roku od kiedy Grigorij Rodczenkow, były szef rosyjskiego laboratorium antydopingowego, ujawnił po ucieczce na Zachód, że w laboratorium w Soczi podczas igrzysk agenci Federalnej Służby Bezpieczeństwa podmieniali próbki pobrane od rosyjskich sportowców na próbki z moczem bez śladów. I że ta podmiana mogła dotyczyć sportowców którzy zdobyli w Soczi aż 15 z 33 rosyjskich medali. Rodczenkow uciekł z Rosji dwa dni po tym jak - tak to opisuje w "New York Timesie" - przyjaciel z kręgów rządowych ostrzegł, że władze "planują jego samobójstwo". Niedługo wcześniej zmarł nagle Nikita Kamajew, przez lata najważniejszy obok Rodczenkowa człowiek w rosyjskim systemie antydopingowym.

McLaren zweryfikował. Teraz MKOl weryfikuje McLarena

Raport śledczego Światowej Komisji Antydopingowej (WADA) Richarda McLarena potwierdził słowa Rodczenkowa, opisując system podmiany próbek, z którego mogło skorzystać około tysiąca sportowców.  A MKOl powołał dwie komisje dyscyplinarne, by zweryfikowały dowody towarzyszące raportowi McLarena. Jedna komisja, kierowana przez członka MKOl Denisa Oswalda, zajęła się indywidualnymi przypadkami dopingu, a druga, pod przewodnictwem byłego prezydenta Szwajcarii Samuela Schmida - ustaleniem, czy to był system oszustwa państwowego, jak wynikało z zeznań Rodczenkowa. McLaren był tu ostrożniejszy, napisał o „sprzysiężeniu instytucji”. A indywidualnych przypadków w ogóle nie oceniał dowodowo, bo miał na to zbyt mało czasu. Robi to teraz komisja MKOl, wzywa sportowców na przesłuchania i właśnie zaczęła wymierzać kary.

Legkow traci złoto i srebro

1 listopada adwokaci biegaczy narciarskich Aleksandra Legkowa i Jewgienija Biełowa ogłosili, że ich klienci zostali dożywotnio wykluczeni z igrzysk, anulowano też ich wyniki z Soczi, co oznacza że Legkow stracił złoto zdobyte na 50 km i srebro w sztafecie (Biełow nie był medalistą). Oznacza to również, że komisja Oswalda uznała iż rewelacje Rodczenkowa opracowane przez McLarena są wiarygodne. Legkow miał być na liście chronionych dopingowiczów, którą Rodczenkow dostał z ministerstwa sportu, a pobrane od niego próbki nosiły ślady manipulacji. Legkow i Biełow zapowiedzieli apelację.

Rosjanie indywidualnie czy zbiorowo? Pod flagą rosyjską czy neutralną?

Na samej liście z rosyjskiego ministerstwa sportu miało być łącznie 15 medalistów z Soczi, dopingowe podejrzenia padły po raporcie McLarena na 28 rosyjskich olimpijczyków. Komisja Oswalda skończy przesłuchiwanie sportowców w listopadzie i będzie mogła przekazać swoje ustalenia poszczególnym federacjom, by orzekały kary. A Komisja Schmida ma być gotowa z ustaleniami do grudnia i dopiero wtedy zapadnie decyzja, czy Rosję dopuścić do startu w Pjongczang, czy nie. Ale decyzja miała już zapaść w październiku. Potem w listopadzie. A nadal nie wiadomo, czy zwycięzca klasyfikacji medalowej igrzysk w Soczi, zdobywca aż 13 (po dyskwalifikacji Legkowa – 12) z 99 złotych medali i 33 medali łącznie tym razem w ogóle będzie mógł wystawić reprezentację. Czy też może rosyjscy sportowcy będą dopuszczani do startu indywidualnie, i pod neutralną flagą. Tak jak było z rosyjskimi lekkoatletami w igrzyskach w Rio i w ostatnich lekkoatletycznych mistrzostwach świata.

Putin: to Amerykanie. Ale najbardziej stanowczy byli Kanadyjczycy

Im później zapadnie decyzja, tym większe ryzyko, że zamieszanie wokół startu Rosji nie ucichnie do rozpoczęcia igrzysk. Władimir Putin już ogłosił, że na wykluczenie Rosji z igrzysk pracują zakulisowo Amerykanie z kręgów rządowych i pozarządowych, wywierając presję m.in. na sponsorów igrzysk. Putin zasugerował nawet, że to może być próba pośredniego ingerowania w wyniki najbliższych wyborów prezydenckich. Ale na razie to nie Amerykanie byli w tej sprawie najgłośniejsi. Do wykluczenia Rosji wezwał komitet olimpijski Kanady. Amerykański komitet chciał tylko jak najszybszego podjęcia decyzji.

Agencje antydopingowe do MKOl: weźcie się wreszcie za karanie dopingu na poważnie

Kary dla Rosji chcą też agencje antydopingowe z ponad 30 krajów, w tym Polski. Siedemnaście wiodących agencji - również brytyjska, która do tej pory zachowywała wstrzemięźliwe stanowisko, bo od 2016 nadzorowała testowanie Rosjan, przejmując zadania skompromitowanej miejscowej agencji – już we wrześniu we wspólnym oświadczeniu zażądało, by MKOl wreszcie potraktował walkę z dopingiem poważnie i ukarał Rosję. Agencje zarzuciły MKOl-owi, że potraktował „jeden z największych skandali dopingowych w historii” nie dość poważnie, że brakowało determinacji w wyjaśnianiu indywidualnych przypadków dopingu, udokumentowanych w bazie danych towarzyszącej raportowi McLarena. Agencje uważają, że to brak troski o interesy "czystych" sportowców. I że nie wolno wydać akredytacji olimpijskich do Pjongczang działaczom, którzy uczestniczyli w systemie oszustwa. Zwłaszcza że Rosja ani nie wyraziła - zdaniem przedstawicieli wspomnianych agencji - dostatecznie mocnej skruchy, ani nie udowodniła, że łapie już dopingowiczów na poważnie.

IAAF: to Rosjanie muszą udowodnić że są czyści. MKOl: to my musimy udowodnić Rosjanom, że oszukiwali

MKOl zbiera teraz ciosy, ale sam się na nie wystawił, grając na zwłokę. Szefowie ruchu olimpijskiego wybrali inne rozwiązanie niż IAAF, władze światowej lekkoatletyki. IAAF od początku postawił sprawę jasno: jest tyle dowodów na złe praktyki Rosjan, że teraz to oni muszą udowodnić że są czyści. I wystartują tylko ci, którzy przeszli odpowiednią liczbę badań zrobionych przez zagraniczne komisje antydopingowe. MKOl stoi na przeciwnym stanowisku: mimo że jest tyle dowodów wskazujących na oszustwa, nadal trzeba każdemu z osobna udowodnić, że jest winny. Jeśli się to nie uda, trzeba go dopuścić do startu. Przy takim podejściu opóźnienia były nieuniknione, bo np. komisja Oswalda musiała w porozumieniu z laboratorium w Lozannie stworzyć taką metodę weryfikacji dowodów, która sporawi, że werdykt obroni się przed sądem. Kolejną pułapką jest to, że są dowody na podmienianie próbek moczu (ślady otwierania pojemników), ale nie ma – z oczywistych przyczyn – dostępu do próbek które zostały wylane i zastąpione czystymi. Nie sposób więc udowodnić, że w tych podmienionych był doping. I sportowcy których próbki podmieniono mogą przekonywać, że zrobiono to bez ich wiedzy, a oni dopingu nie brali. Mimo że, jak przekonuje Rodczenkow, wszyscy sportowcy oddający przed igrzyskami czysty mocz do specjalnego depozytu musieli wiedzieć, po co to robią.

IAAF był sędzią, MKOl woli być notariuszem

IAAF wziął na siebie rolę sędziego. MKOl od jakichkolwiek werdyktów ucieka. Przed igrzyskami w Rio decyzję o tym, jak postępować w sprawie rosyjskich sportowców: czy wykluczać całą ekipę, czy dopuszczać zweryfikowanych sportowców, scedował na poszczególne federacje. Teraz wsparł się jeszcze dwiema komisjami, a sam chce być tylko notariuszem ich ustaleń. I to sprawia, że nadal nie wiadomo, czy Rosja 2018 będzie czy nie będzie przypadkiem, jako jeszcze w historii sportu nie było: banitą w jednej z największych sportowych imprez na świecie. A jednocześnie gospodarzem równie wielkiej imprezy, czyli piłkarskiego mundialu. 

Zobacz wideo