Biathlon. Adam Kołodziejczyk: Wszyscy już nam gratulowali wygranej Guzik

- Nie spodziewałem się, że Pidhruszna odrobi te straty. Wszyscy już nam gratulowali wygranej - mówi Adam Kołodziejczyk o piątkowym sprincie biatlonowego Pucharu Świata w Canmore, w którym Krystyna Guzik zajęła drugie miejsce. Relacja z biegu ze startu wspólnego od 19.30 w Sport.pl

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW piątek po dwóch strzelaniach Guzik miała 16,1 s przewagi nad Pidhruszną, ale Ukrainka świetnie pobiegła ostatnią rundę i na mecie była o 7,5 s szybsza od Polki.

- Nie spodziewałem się, że Pidhruszna odrobi te straty. Wszyscy już nam gratulowali wygranej, poklepywali po plecach. Ukrainka jest jednak bardzo doświadczoną zawodniczką, umie rozłożyć siły. To nie był jej pierwszy taki występ, gdy na ostatnim okrążeniu notuje bardzo dobry czas - komentuje trener Kołodziejczyk.

Drugie miejsce Guzik to najlepszy wynik w polskim biathlonie od dwóch medali Weroniki Nowakowskiej wywalczonych na zeszłorocznych MŚ.

- Od początku sezonu wiedziałam, że stać mnie na lepsze miejsca, nawet na podium. Cieszę się z mojej obecnej formy biegowej. Wielokrotnie jednak to strzelanie nie pozwalało trafić mi do pierwszej trójki - komentowała Guzik. - W zeszłym sezonie byłam podobnie przygotowana, jednak przez moje narty nie byłam w stanie walczyć z najlepszymi. W tym roku jest inaczej, mam dobre narty i przygotowania po raz pierwszy w mojej karierze sportowej były bezproblemowe. Nie było żadnych niepotrzebnych sprzeczek w grupie. Dodatkowo cały czas jeździ ze mną mój mąż i mam komfort w przygotowaniach. Mogę spokojnie pracować, bo dom jest cały czas ze mną. To dla mnie ważne. Mam nadzieję, że wystarczy nam sił do mistrzostw świata. Wszystkie jesteśmy dobrze przygotowane i każda z nas może walczyć o złoto - dodała.

 

Czwarta w piątek była Monika Hojnisz, przegrywając miejsce na podium o 1,7 s. - Gdybym swój wynik miała obstawiać na podstawie samopoczucia to przegrałabym grubą kasę. Nawet na rozgrzewce nie czułam się najlepiej. Widocznie tak musiało być - powiedziała Hojnisz, której nie pierwszy raz zdarza się pobiec świetnie, gdy nie czuje się dobrze. W piątek miała szósty czas biegu i wygrałaby zawody gdyby nie jedno pudło na strzelnicy.

- Od samego początku biegu byłam na bieżąco informowana o moim czasie oraz miejscach na poszczególnych okrążeniach. Na ostatnim kole dałam z siebie wszystko, więc nie mam sobie nic do zarzucenia. Najwidoczniej nie starczyło sił, żeby pokonać Wierer - mówiła

- Może tego nie widać podczas transmisji, ale trasa jest naprawdę wymagająca. Jest bardzo mało miejsc na odpoczynek, na każdym małym odcinku trasy trzeba pracować żeby zyskać cenne sekundy nad rywalkami. Wysokość, na której się znajdujemy tez nie pomaga - dodała.

W sobotę rozegrany zostanie bieg ze startu wspólnego z udziałem Guzik, Hojnisz i Magdaleny Gwizdoń. Nie udało się do niego zakwalifikować Weronice Nowakowskiej, która w piątek zajęła 41. miejsce. Dzień wcześniej ogłosiła, że zamierza w przyszłym sezonie zrobić sobie roczną przerwę od startów.

- Trzeba decyzję Weroniki uszanować. Jest to bardzo utytułowana zawodniczka, bardzo dużo dla nas zrobiła w ostatnich kilku sezonach. Nie ma co się jednak na ten temat teraz rozwodzić, sprawę przedyskutujemy po sezonie - skomentował Kołodziejczyk.

Obserwuj @sportpl

Zobacz wideo

Przez 10 lat była wziętą modelką. Teraz chce sędziować mecze w Premier League! [ZDJĘCIA]

Więcej o: