Sprint w Otepaeae: wszystko w rękach Justyny

Jeśli w sobotę podczas sprintu stylem klasycznym w Otepaeae zobaczycie Justynę Kowalczyk biegnącą inaczej niż zwykle, od startu do mety odpychającą się tylko rękami - bez obaw. To było w planie. Kwalifikacje o 9, wyścigi od 11. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE!

Fachowo nazywa się to bezkrokiem, potocznie pchaniem, bo tak właśnie wygląda: narciarz przepycha się do przodu, odbijając się kijami. Nie na przemian, ale obydwoma jednocześnie, stopy trzymając cały czas w jednej linii. To najszybszy sposób biegania. Ale też bardzo forsowny, wymagający bardzo mocnych ramion i tułowia i zwykle zarezerwowany dla płaskich odcinków, startów i finiszów.

Kazach dał przykład

Żeby przebiec nim od startu do mety, trzeba trasy z łagodnymi podbiegami. Z reguły - trasy sprinterskiej. Ale podczas zakończonego kilka dni temu Tour de Ski zdarzył się pierwszy w Pucharze Świata bieg dystansowy wygrany tylko bezkrokiem: na 15 km w Toblach zwyciężył w ten sposób Kazach Aleksiej Połtoranin. I nie był tego dnia jedynym w stawce, który się na taką technikę zdecydował. A w sprintach są takie trasy w PŚ - np. w Sztokholmie - na których w ostatnich latach stało się regułą, że przy odpowiedniej pogodzie większość najmocniejszych biegaczy decyduje się na bezkrok. Wybiera się wtedy narty do stylu łyżwowego, czyli krótsze, posmarowane tylko na ślizg, z butami dającymi stopie większą stabilność na zjazdach i w zakrętach niż narty klasyczne.

Tak to jest u mężczyzn. Ale w kobiecych biegach to się właściwie nie zdarzało. Justyna Kowalczyk chce spróbować właśnie w sobotę. Bezkrok zawsze był jej siłą, tak wygrywała finisze, choćby ten najsłynniejszy, z Marit Bjoergen na 30 km w Vancouver. Ale Kowalczyk nigdy nie próbowała tego na całej trasie, w zawodach takiej rangi jak Puchar Świata. W Otepaeae, jeśli wszystko ułoży się po jej myśli, i pogoda będzie sprzyjać, do któregoś z sobotnich biegów w sprincie ma założyć narty do stylu dowolnego i ścigać się z rywalkami samym pchaniem.

Otepaeae czyli pierwsze zwycięstwo

Nigdzie Polka nie wygrywała biegów Pucharu Świata częściej niż w Otepaeae, tu było jej pierwsze zwycięstwo w PŚ, w 2007 roku, a potem jeszcze cztery. Jest wśród tych pięciu triumfów jeden w sprincie klasycznym (reszta to wygrane na 10 km klasykiem), ale wtedy bezkrok nie wchodził w grę. Trasa była za trudna. Bezkrok na nartach łyżwowych jest szybki, widowiskowy, ale niemożliwy na stromych podbiegach, gdzie zamęczyłyby się nawet najmocniejsze mięśnie rąk. A nogi tam nie pomogą, bo z nart posmarowanych tylko na ślizg - posmarowanych tak również pod stopą, gdzie się normalnie w stylu klasycznym smaruje na trzymanie - nie sposób się dobrze odbić.

- A teraz trasa się zmieniła. Kiedyś był finisz pod górę, dwa podbiegi. Teraz jest trasa typowo sprinterska, nie wymaga wielkiej wydolności. Jest jeden duży, ale niezbyt stromy podbieg. Po nim zjazd i długi finisz - mówi Sport.pl Justyna Kowalczyk. - Jestem gotowa na wszystkie warianty. A decyzję będę podejmować przed każdym biegiem.

Zabraknie tylko Bjoergen

Mimo że to pierwsze zawody po Tour de Ski, obsada będzie w Otepaeae bardzo mocna. Z czołowej dziesiątki poprzedniego sprintu klasycznego w PŚ, w Kuusamo, zabraknie tylko Marit Bjoergen. Kowalczyk w tamtym biegu była siódma, straciła szanse na awans do finału, gdy biegnąc na prowadzeniu potknęła się, bo do narty przykleił się śnieg. Sprint klasyczny w mistrzostwach świata w Falun to główny cel Polki w tym sezonie. W niedzielę będzie w Otepaeae sprint drużynowy stylem dowolnym, kolejna konkurencja tegorocznych MŚ. - Jeśli będę się dobrze czuła, to wystartuję razem z Sylwią Jaśkowiec - mówi Justyna. - A jeśli coś nie zagra, jeśli poczuję, że znów jestem blisko granic, jak w Tour de Ski, to zrezygnuję.

"Gwiezdne Wojny" na boisku. W jakich strojach graliby bohaterowie? [GRAFIKI]

źródło: Okazje.info

Więcej o: