Wojciech Nowosielski: Sława albo kara

Wojciech Nowosielski: Sława albo kara

Na autostradach w Austrii obowiązuje ograniczenie szybkości do 130 km/godz. Na trasie zjazdowej w Kitzbuehel narciarze osiągają szybkość i do 140 km/godz. Nikt nie interweniuje. Sławny Toni Sailer mówi, że przy tej prędkości na nartach czujesz się jakbyś jechał samochodem 300 km/godz.

Hermann Maier wreszcie wsiadł do właściwego samochodu. 35 razy wygrywał dotąd w alpejskim Pucharze Świata, zbliża się do rekordu Pirmina Zurbriggena, ale w kolekcji tytułów brakowało mu biegu zjazdowego w Kitz. Trzy lata temu zrezygnował z powodu urazu nogi, w 1999 leżał na trasie, rok temu byli od niego szybsi. Teraz mógł powiedzieć, że jest szczęśliwy, bo triumfował na świętej górze Austriaków. "Ten dzień to wielki dzień". Był bardzo spokojny przed startem, a potem "rzucił się w sam środek tej czarnej dziury, chwilami nie zauważając nawet bramek kierunkowych".

30 tys. widzów na dole miało prawdziwy festyn, sławny spiker Michael Horn tokował w 13 językach, hotelarze liczyli pieniądze, bo przez tydzień Hahnekammrennen obowiązuje tzw. hochsaison, co oznacza cenę za nocleg razy dwa.

Zwycięstwo na Streifie jest równie prestiżowe, co triumf na Wimbledonie, czy najszybsze przejechanie bolidem Formuły 1 przez ulice Monako. Wygrywa się na oczach pięknych i bogatych, bo obecność tu jest obligatoryjna dla prawdziwych snobów.

Wracając do jazdy samochodem: nie każde auto tak może. Gazety opisywały przypadek Martina Butlera, Szkota, narciarza i gitarzysty w modnym pubie Londoner. Butler był przedzjazdowcem - podczas treningu i złamał sobie krąg piersiowy. Nie mógł spełnić już swojej funkcji w dniu wyścigu, stracony też był przede wszystkim dla nocnego życia Kitz.

A mój znajomy, wracając z nart, zapłacił na autostradzie mandat w wysokości 500 szylingów. A jechał 170 km/godz. czyli nawet szybciej niż Maier.

no