Adam Bielecki o sukcesie Nepalczyków: To nie moja dyscyplina sportu. Mam własne zdanie

- Dla szerokiego grona osób, które się na co dzień nie interesują himalaizmem, to czy ktoś na K2 wchodzi z tlenem, czy bez tlenu, to jak rozważanie, czy on tam wchodzi w ciepłych, czy zimnych butach. Ja jako Adam Bielecki pozwoliłem sobie mieć na ten temat własne zdanie - mówi Sport.pl pierwszy zimowy zdobywca dwóch ośmiotysięczników. - Ten sukces, choć wymowny, jest triumfem w innej grze - dodaje, ale mu nie umniejsza. Cieszy się, że historycznego zimowego zdobycia wierzchołka dokonali właśnie Szerpowie.
Zobacz wideo Bielecki: Akcja na Nanga Parbat złagodziła krytykę po Broad Peaku

Kacper Sosnowski: To, co w ostatnich dniach działo się na K2 powyżej obozu trzeciego i 7300 metrów, śledził pan z zainteresowaniem, zdziwieniem, a może obojętnością?  

Adam Bielecki: Końcówkę tej wyprawy śledziłem z ciekawością. Brali w niej udział bardzo mocni i doświadczeni wspinacze. Wiedziałem, że wspomagani tlenem mogą zaatakować szczyt już teraz. Do tego mieli świetne okno pogodowe, więc te ostatnie godziny rzeczywiście upływały w napięciu. Trzymałem za nich kciuki i cieszę się z ich sukcesu. To dobrze, że "kropkę nad i" postawili Nepalczycy. Oni często są niedoceniani, a bywa, że w znacznym stopniu odpowiadają za sukcesy wielu wspinaczy z Zachodu. Zwykle są w ich cieniu. No to dziś nie są. To jest całkowicie nepalski sukces, w dodatku ludzi z trzech różnych wypraw. Brawo, że byli w stanie tak się dogadać, by wspólnie wejść zimą na niezdobyty szczyt.

Swym twittem o tym wyczynie włożył pan jednak kij w mrowisko. Pogratulował, ale dodał: Wiadomo było, że na K2 zimą da się wejść z tlenem. Dla mnie prawdziwe pytanie brzmi: Czy? Kiedy i komu uda się wejść na ten szczyt bez dopingu? 

- Zdaję sobie sprawę, że dla szerokiego grona osób, które na co dzień nie interesują się himalaizmem, to czy ktoś na K2 wchodzi z tlenem, czy bez tlenu, to jak rozważanie, czy on tam wchodzi w cienkich, czy grubych butach, albo czy ma skarpetki, czy nie? Ja jako Adam Bielecki pozwalam sobie mieć na ten temat własne zdanie. Mam poczucie, że ten sukces, choć wymowny, jest triumfem w innej grze. Chciałem więc uprzedzić pytania, czy po wejściu Nepalczyków dalej jestem zainteresowany wierzchołkiem K2? Tak, jestem. Bo dla mnie zawsze najważniejsze pytanie brzmiało, czy da się go osiągnąć zimą bez tlenu? Nie chciałem zajmować się tym, czy można tego dokonać z tlenem, bo wiedziałem, że tak. Tyle że jak podkreślam, to nie jest moja dyscyplina sportu. Jakkolwiek twardo to zabrzmi: Dla mnie tlen jest w himalaizmie formą dopingu. Likwiduje główną trudność, z którą himalaista musi się przecież mierzyć, czyli wysokość.

KarakorumRyszard Gajewski tłumaczy, o co chodzi z wejściem na K2 z tlenem. "Będzie spokój wśród Polaków"

Bo niejako obniża wysokość góry.  

- Tak można powiedzieć. W zależności od tego jak ustawimy przepływ tlenu, możemy obniżyć odczuwaną wysokość o 1500 lub nawet 2000 metrów. Dodatkowo tlen sprawia, że jest nam cieplej, mamy więcej siły i energii, ale być może główną różnicą jest to, że tlen bardzo poprawia funkcje poznawcze. Daje lepszą oceną sytuacji i jasność myślenia. To z czym my, himalaiści nieużywający tlenu musimy się mierzyć, to umiejętność wyczucia organizmu. Nie mamy jokera w postaci butli tlenowej, sami musimy ocenić, kiedy możemy kontynuować wspinaczkę, a kiedy trzeba zawrócić. Umiejętność mierzenia sił na zamiary, to jedna z większych trudności w himalaizmie sportowym. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych może to być idiotyczne igranie ze śmiercią, bo z tlenem wszystko jest łatwiejsze i bezpieczniejsze. Rozumiem to, ale proszę też zrozumieć nas. Wspinacze są taką grupą, która wchodzi stromą stroną skały, a nie szuka jej tyłu, gdzie ku szczytowi wiedzie zwykła droga.  

Więc nie rozumie pan tych, co sobie tę drogę ułatwiają.

- Rozumiem ich podejście, chociaż go nie podzielam. Możemy się pięknie różnić, możemy też kwestię tlenu poddawać pod dyskusję. Są podstawy, by twierdzić, że tlen we wspinaniu to forma dopingu. O ile w innych sportach doping jest zakazany, o tyle w himalaizmie nie ma jednak kryteriów, które zabraniają jego używania. Góry to strefa wolności, każdy się wspina tak, jak chce. Jak nie ma nic złego w tym, że Nepalczycy tam poszli i weszli z tlenem, tak nie powinno być nic złego, że ja bym tam chciał pójść i wejść bez niego.

Szerpowie po zdobyciu K2Nirmal Purja opisał, jak zdobył K2. "Zespół czekał 10 metrów pod szczytem"

Jeśli okaże się, że Mingma Gyalje zdobył szczyt bez tlenu, to nieco zmieni się pana optyka na wyczyn Szerpów? 

- Jeżeli potwierdzą się te doniesienia, będzie to bardzo duży sukces. Przede wszystkim będzie to dowód, że wejście tam bez wspomagania tlenem jest możliwe od strony fizjologii człowieka. Oczywiście, w szerszym kontekście to też jest rozwiązanie pośrednie, bo wiadomo, że czym innym jest wejście na szczyt bez tlenu, a czym innym wejście w dużym zespole, w którym inni idą na tlenie, przygotowują drogę, rozbijają namioty. Kluczowym bonusem jest to, że w razie czego, tlen jest dostępny. To są może szczegóły techniczne, ale dla specjalistów niezwykle ważne. Teraz powinniśmy jednak przede wszystkim trzymać kciuki, aby wszyscy bezpiecznie zeszli z góry, a potem cieszyć się z ich sukcesu.

Chęć do wchodzenia na tlenie Nepalczyków, tłumaczył pan kiedyś w rozmowie z jedziemydalej.com różnicami kulturowymi, brakiem znaczenia dla nich tradycji. 

- Charakterystyczne jest to, że do tej pory wszystkie próby wejścia na K2 odbywały się bez dodatkowego tlenu. To właśnie Nepalczycy rok temu jako pierwsi zaatakowali K2 zimą z użyciem dodatkowego O2. Zdobyli wtedy doświadczenie, które wykorzystali obecnie. Czy jednak ma to związek z różnicami kulturowymi, trudno mi to rozstrzygać. Chcieli wejść z tlenem, to weszli. Chwała im, że się udało. 

Magdalena Gorzkowska wraz ze swoim zespołem w bazie pod K2.Gorzkowska była świadkiem śmierci Hiszpana na K2. "Nie miał szans"

Co w tych cudzych wyprawach jest dla Pana najważniejsze. Można się z nich wiele nauczyć? 

- Ciekaw jestem tych wypraw. Zdjęć na nich zrobionych, doniesień dotyczących drogi, warunków pogodowych. Będę czekał na szczegółowe informacje i sobie je przeanalizuję. Na razie jestem jednak powściągliwy w świętowaniu, a widzę taki nastrój. Wyprawa kończy się na zejściu z góry, a nie na jej zdobyciu. Wspinacze wiedzą, że ta druga połowa drogi jest tą trudniejszą. 

Informacje o sukcesie Nepalczyków zbiegły się z tragicznymi doniesieniami, że po upadku podczas zejścia z K2 zmarł kierownik sportowy Seven Summits Treks, Hiszpan Sergi Mingote. 

- Nie znam szczegółów tego wypadku, więc trudno mi go skomentować. Wiadomo, że himalaizm, to niebezpieczny sport, a w wersji zimowej jest jeszcze bardziej niebezpieczny. Jak o tym na chwilę zapomnimy, to góry nam to przypomną.

Adam BieleckiAdam Bielecki tłumaczy wpis o dopingu na K2. "Gra toczy się dalej"

Historię K2 i jej nieobliczalność przypomnieliście trochę waszą wyprawą sprzed trzech lat? Pomogła ona znów zainteresować ludzi najwyższym szczytem Karakorum.

- Trudno mi ocenić, w jakim stopniu to właśnie nasza ostatnia zimowa wyprawa na K2 wpłynęła na popularność himalaizmu zimowego. Patrzę na nią jako element długiej tradycji polskiego himalaizmu zimowego, która to tradycja może stanowić inspirację dla wspinaczy z całego świata. W ostatnich latach czy to w przypadku Nanga Parbat, czy K2 widzimy, że wejście na ich wierzchołki zimą stały się atrakcyjnym celem dla wspinaczy z całego świata. 

Niedosyt związany z tegorocznymi wydarzeniami pewnie jest. Gdyby nie pandemia, to Polacy mogli teraz siedzieć lub schodzić z K2, być może w roli tych, co znów przeszli do historii.  

- Na pewno tęsknię za wyprawami, ale czy zazdroszczę kolegom, że mogą się wspinać? Chyba nie. Kibicowałem im i tyle. Jakby im się to nie udało, to pewnie za rok my byśmy znowu tam pojechali. Jednak podkreślam. Dla mnie ta walka z K2 ciągle trwa. To jest to, o czym mówił Krzysztof Wielicki

Zawsze jest miejsce, by jakiś wyczyn poprawić. Nie mam wątpliwości, że można poprawić styl moich dotychczasowych wejść na ośmiotysięczniki, tak samo nie mam wątpliwości, że można poprawić wyczyn Nepalczyków. Dla mnie piłka wciąż jest w grze.