Sport.pl

Adam Bielecki: Wejście na K2 z tlenem to z mojej perspektywy barbarzyństwo

Adam Bielecki, jeden z najlepszych polskich himalaistów, udzielił obszernego wywiadu blogowi jedziemydalej.com. W rozmowie z Dominikiem Szczepańskim poruszył tematy m.in. bohaterskiej akcji ratunkowej na Nanga Parbat, kontrowersji związanych z atakiem Nepalczyków na K2 czy twierdzeń Denisa Urubki, że polskie zdobycie szczytu Broad Peak nie powinno liczyć się jako zimowe.

;Pod koniec stycznia 2018 roku Bielecki wraz z Rosjaninem Denisem Urubko brał udział w akcji ratunkowej na Nanga Parbat (8126 m n.p.m.), gdzie pomocy w zejściu ze szczytu potrzebowali Tomasz Mackiewicz i Francuzka Elisabeth Revol. Polaka nie udało się uratować. Jego stan był zbyt ciężki, by wraz z Revol mógł podjąć próbę zejścia na wysokość poniżej siedmiu tysięcy metrów i spotkanie z grupą ratunkową. Bielecki i Urubko za swoją postawę i ocalenie Revol zostali odznaczeni "Legią Honorową", najwyższym odznaczeniem nadawanym przez państwo francuskie.

- Nanga sprawiła, że my, bohaterowie tej akcji, staliśmy się osobami medialnymi w większym stopniu. Osobiście, czuję się trochę zmęczony i przytłoczony zainteresowaniem i wszystkimi nagrodami, które otrzymaliśmy - opowiada Bielecki w rozmowie z jedziemydalej.com.

Wspinacz odniósł się również do ostatniej międzynarodowej wyprawy na K2 (8611 m n.p.m) pod przewodnictwem Mingmy Gyalje Sherpy. Atak na K2 zakończył się niepowodzeniem, ale zdaniem Bieleckiego nawet jeśli szczyt zostałby zdobyty, nie miałoby to znaczenia. Wyprawa, która w większości składała się z Nepalczyków, chciała dokonać tego historycznego osiągnięcia z użyciem tlenu (K2 jest jedynym niezdobytym zimą ośmiotysięcznikiem).

- Wszystkie dotychczasowe zimowe próby wejścia na K2 odbywały się bez korzystania z tlenu z butli. Z szacunku dla tradycji nie powinniśmy pogarszać stylu. Jeśli wyprawa Andrzeja Zawady w zimie 1987/88 nie używała na K2 tlenu, to trzymajmy się tego. (...) Nepalczycy chcą zaznaczyć swoje miejsce, walnąć pięścią w stół i wejść na szczyt. Nie obchodzi ich, jakich środków do tego użyją. Z mojej perspektywy to barbarzyństwo. Napisałem do nich, że góry to strefy wolności, każdy sobie po nich chodzi, jak chce, ale stosowanie dopingu nie jest metodą na bicie rekordów w sporcie, a w przypadku pierwszego zimowego wejścia, o takim właśnie sportowym rekordzie mówimy - tłumaczy wspinacz.

Bielecki został zapytany o wyprawę Denisa Urubko, który jest bliski zdobycia szczytu Broad Peak (8051 m n.p.m.). 5 marca 2013 roku polska zimowa wyprawa zdobyła ten szczyt w składzie Adam Bielecki, Tomasz Kowalski, Artur Małek i Maciej Berbeka. Było to pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Wyprawa zakończyła się wówczas tragicznie dla Berbeki i Kowalskiego, którzy zginęli podczas zejścia. Urubko tego wejścia jednak nie uznaje, bo jego zdaniem zima w górach zaczyna się pierwszego grudnia, a kończy ostatniego dnia lutego.

– To, że wejdzie w lutym na Broad Peak, nie rusza mnie zupełnie. Denis ma prawo mieć swoją opinię. Poza tym w sporcie, a w alpinizmie w szczególności zawsze chodziło o to, żeby poprawiać styl. W 2013 r. wszedłem na szczyt najlepiej jak umiałem i uważam, że to było wejście zimowe. Ale nie będę kruszył kopii. Jeśli społeczność górska uzna, że to nie była zima, będę po prostu pierwszą osobą, która weszła na Broad Peak w marcu. Jeżeli ktoś wejdzie tam w lutym – super. Zawsze chodziło o to, by wejść szybciej, trudniejszym wariantem, w bardziej wymagających warunkach, z mniejszą ilością sprzętu. Jeśli Denisowi się uda, to poprawi nasz styl, bo wejście w lutym będzie niewątpliwie realną poprawą. A skoro chce poprawiać nasze wejście, to znaczy, że miało ono sens - stwierdził Bielecki.

Całą rozmowę z polskim wspinaczem przeczytać można na blogu jedziemydalej.com. Dominik Szczepański to podróżnik, pisarz ("Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza", "Spod zamarzniętych powiek") i dziennikarz sportowy, przez wiele lat związany z redakcją „Gazety Wyborczej” oraz serwisem Sport.pl.

Więcej o:
Komentarze (120)
Adam Bielecki: Wejście na K2 z tlenem to z mojej perspektywy barbarzyństwo
Zaloguj się
  • swerd

    Oceniono 19 razy 13

    aktywność gdzie wchodzi sie na szczyt będąc wspieranych przez tabun tragarzy to dla mnie barbarzyństwo.

  • kzet69

    Oceniono 20 razy 12

    A z mojej perspektywy jako lekarza łażenie powyżej 7000 m bez dodatkowego tlenu to zbrodnia, na własnych komórkach mózgowych, milionami giną z niedotlenienia (pomijając możliwość śmiertelnego obrzęku mózgu).
    Panu Bieleckiemu jak chce się polansować w dyscyplinie "jak najgłupiej zginąć" polecam wchodzić na K-2 bez skarpetek, w majtkach na głowie i koniecznie tyłem, to go dopiero w pełni dowartościuje.

  • big.ot

    Oceniono 21 razy 11

    Ostatnie wyprawy obdarły himalaizm z całej magii i ukazały gorszą (prawdziwą?) twarz całego sportu. Konflikty w ekipie, wyolbrzymione ambicje jednostek Już nie wystarczy zdobycie szczytu, teraz trzeba to zrobić zimą, bez tlenu, za wszelką cenę, kosztem zdrowia swojego i innych. Kosztem miejscowej ludności, kosztem ekologii. Sorry nie mam ochoty kibicować takim sportom. Żeby być fair to samo widać w innych sportach (np. żeglarstwo, niedługo wyślą niemowle w koszyku dookoła świata).

  • malinajan

    Oceniono 24 razy 10

    Aktywność, w której podaje się statystyki śmiertelności nie jest sportem. Spośród ośmiotysięczników najwyższy wskaźnik śmiertelności - 41% ma Annapurna, K2 - ok 20%. Na zboczach Everestu leży około 200 ciał himalaistów. Taka aktywność to zaprzeczenie ideałów sportu. Jeżeli już musicie pisać o himalaizmie to nie w rubryce "Sport", może "Kronika samobójców".

  • krl11

    Oceniono 12 razy 8

    Wchodzenie na ośmiotysięczniki z tlenem to barbarzyństwo. Wchodzenie bez tlenu to głupota.

  • barok-and-roll

    Oceniono 20 razy 8

    Przepraszam z góry wszystkich himalaistów i ich sympatyków ale tzw. "wejścia zimowe" to nie są żadne "wejścia zimowe" tylko wejścia zimową porą ale w warunkach niezimowych. Nie jest fizycznie możliwe wejście na ponad 8000m w warunkach stricte zimowych, przy minus 40, 50 st. i wietrze 100 - 150 km/h. Gdyby tak było to nie oczekiwano by całymi tygodniami zimą w bazie czy wyższych obozach na sprzyjające warunki (czytaj niezimowe). Trzeba się pogodzić z faktem że organizm homo sapiens, niezależnie od kondycji, stopnia wytrenowania i aklimatyzacji, ma swoje ograniczenia. Przerysowując - nie da się wejść na żaden ośmiotysięcznik boso i w t-shircie nawet latem. Nie da się przepłynąć wpław Pacyfiku. Podobnie nie da się wejść na ośmiotysięcznik w warunkach prawdziwie zimowych bo człowieka po prostu zwieje z grani.
    Uprzedzając negatywne komentarze - jestem pełen podziwu dla wszystkich zimowych himalaistów i im kibicuję, czepiam się tylko terminologii, broń Boże Was i Waszego bohaterstwa. Ale trudno - używanie terminu "zimowe wejście" uważam za nadużycie gdyż sugeruje że wejście odbyło się warunkach stricte zimowych.

  • 57m57

    Oceniono 13 razy 7

    Zawałowcy z tlenem wstydźcie się. Idziecie na łatwiznę.

  • maciekkoz

    Oceniono 5 razy 5

    W ogóle nienaturalne wspomaganie się we wspinaczce powinno być zabronione.
    Korzystanie z nowoczesnych technologii zabija ten sport.
    Zabronione powinny być:
    - Wszystkie syntetyczne liny (tylko bawełna)
    - Metalowe karabinki, uchwyty i raki (chyba, że wytopione ręcznie z rudy)
    - Buty i ubrania inne niż z upolowanego zwierza
    - Liofilizowane jedzenie (tylko upolowane zwierzaki z ogniska rozpalanego krzemieniem)
    - Kontakt z bazą tylko przez listy i gołębie

  • felekstankiewicz

    Oceniono 7 razy 5

    ........najleprzym alpinista,jest ten,co najdluzej zyje.....autor tego powiedzenia znany,a odnosnie uzywania tlenu.......czy od czasow Hermana Buhla,gory zmalaly,nie ,tylko coraz wiecej w nich smieci......i to jest barbarzynstwo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX