Biegi narciarskie. Kowalczyk: "Nie będę omijać podium". Gdzie i kiedy może dotrzymać słowa?

"Obiecuję, co rzadko mi się zdarza, że nie będę omijać podium tak jak nie omijałam szpitali" - napisała Justyna Kowalczyk w swoim poniedziałkowym felietonie dla Sport.pl Ekstra. Mistrzyni olimpijska i mistrzyni świata w biegach narciarskich sezon rozpocznie w piątek w Kuusamo, sprintem w stylu klasycznym. Gdzie tej zimy będzie jej najłatwiej spełnić obietnicę? Relacja na żywo z inauguracji sezonu w Sport.pl - kwalifikacje o godz. 9.45, faza finałowa od 12.15
Justyna Kowalczyk Justyna Kowalczyk KUBA ATYS

Kuusamo, mimo wszystko

W piątek sprint "klasykiem", w sobotę 5 km "łyżwą", w niedzielę 10 km na dochodzenie stylem klasycznym - dla Kowalczyk idealny układ wyścigu etapowego. W Ruka Triple, którym zacznie się sezon, przeważa styl zdecydowanie dla Polki lepszy. W nim nawet w ubiegłym, najtrudniejszym od lat, sezonie prezentowała się dobrze. W Kuusamo i w Lillehammer, na 10 km, zajmowała czwarte miejsca, czwarta była też w sprincie na mistrzostwach świata w Falun. Tamtej zimy, do której przez chorobę przygotowywała się dużo krócej i mniej intensywnie niż zwykle, dla podopiecznej Aleksandra Wierietielnego były to najlepsze wyniki. Oczywiście nie uwzględniając trzecich miejsc z Sylwią Jaśkowiec w sprincie drużynowym najpierw na Pucharze Świata w Otepie, a później na MŚ w Falun.

Indywidualnie Kowalczyk nie było na podium od igrzysk olimpijskich w Soczi. Teraz planowała mocno zacząć tam, gdzie zawsze czuła się dobrze. W Kuusamo w najlepszej trójce była aż dziewięć razy, wygrała trzy starty (licząc i zwykłe biegi w PŚ, i miejsca w "generalce" Ruka Triple, i pozycje w poszczególnych etapach cyklu). Wiemy, że jej plany może popsuć poważne przeziębienie. "Po latach biegania na nartach stwierdzam, że wolę mieć pękniętą kość stopy i z nią startować niż być poważnie przeziębiona" - napisała w swoim ostatnim felietonie. Ale czy można odmawiać jej szans na dobre wyniki? Skoro poradziła sobie z pękniętą kością stopy (złoto w Soczi), to i mimo przeziębienia może pobiec na wysoką pozycję, nawet jeśli nie będzie to jeszcze bieganie na jej najwyższym poziomie.

Zdjęcie Blizzard Gogle narciarskie 904 Zdjęcie Alpina Narty biegowe rekreacyjne RED BIRD Zdjęcie Komperdell kijki narciarskie Carbon Featherlight
Blizzard Gogle narciarskie 904 Alpina Narty biegowe rekrea... Komperdell kijki narciarski...
Sprawdź ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Justyna Kowalczyk Justyna Kowalczyk KUBA ATYS

Prezent na święta

Tydzień po Kuusamo mamy Lillehammer z biegiem łączonym i sztafetami (bez Polski, bo Kornelia Kubińska i Paulina Maciuszek zdecydowały się na macierzyństwo, a Sylwia Jaśkowiec i Ewelina Marcisz leczą kontuzje), podczas których Kowalczyk będzie już we Włoszech, gdzie wystartuje w pierwszym w tym sezonie maratonie. Później jest weekend stylu dowolnego w Davos i tuż przed świętami - 19 i 20 grudnia - start w znanym z Tour de Ski Toblach. Tam po sprincie "łyżwą" zaplanowano drugi w sezonie bieg na 10 km stylem klasycznym. Ale - inaczej niż w Kuusamo - już nie pościgowy. Klasyczna "dycha" to królestwo Polki. To w nim dała popis w Soczi, a w Pucharze Świata ze swych 30 zwycięstw aż 12 odniosła właśnie w tej specjalności. Toblach Justyna zna doskonale, jako czterokrotna zwyciężczyni Tour de Ski odnosiła w nim etapowe sukcesy. Cztery biegi tam wygrała, osiem kończyła na podium.

Justyna Kowalczyk Justyna Kowalczyk ALESSANDRO GAROFALO/REUTERS

Ostatni Tour de Kowalczyk?

Polka jest najlepszą zawodniczką w historii Tour de Ski. Od 1 do 10 stycznia 2016 roku pobiegnie w nim pewnie po raz ostatni w karierze. Prawie rok temu przegrała z Alpe Cermis, pod koniec wspinaczki na metę ostatniego etapu i całego wyścigu padła bez sił. Teraz - o ile dopisze zdrowie - po normalnie przepracowanym okresie przygotowawczym zapewne nie da się złamać. W walce o dobrą pozycję ważne będzie to, że wreszcie przeważającym nie będzie styl dowolny. Łyżwą panie pobiegną sprint w Lenzerheide i 5 km w tym samym miejscu, drugą połowę 10-kilometrowego startu łączonego w Oberstdorfie oraz 9 km w Val di Fiemme z końcową wspinaczką na Alpe Cermis. "Klasyk" będzie obowiązywał na 15 km w Lenzerheide, w połowie biegu łączonego w Oberstdorfie, w sprincie w tym samym ośrodku i na 10 km w Val di Fiemme. W poprzednim sezonie na "klasycznych" odcinkach TdS Kowalczyk była szósta, piąta i siódma. Teraz powinna przypomnieć sobie i nam, że w najtrudniejszych zawodach etapowych Pucharu Świata nie miała sobie równych, wygrywając aż 14 etapów, sześć kończąc na drugiej, a siedem na trzeciej pozycji, co w sumie daje aż 27 miejsc na "pudle".

Justyna Kowalczyk po biegu w Oslo Justyna Kowalczyk po biegu w Oslo Fot. SCANPIX NORWAY REUTERS

Klasyczna Skandynawia

Długo w kolekcji zwycięstw Kowalczyk brakowało takiego, które odniosłaby w Norwegii. Z 30 wygranych dwie świętowała w kraju swoich największych rywalek - najlepsza była w sprincie "klasykiem" w Drammen w marcu 2013 roku i dziewięć miesięcy później w Lillehammer na 10 km, oczywiście również stylem klasycznym. Trzeciego lutego w Drammen odbędzie się sprint odpowiadający Polce, a 7 lutego bieg na 30 km "klasykiem" w Oslo, czyli królewski dystans w królestwie tej dyscypliny sportu. Dobre dla Kowalczyk powinny być też dwa następne starty - 11 lutego "klasyczny" sprint w Sztokholmie i 5 km "klasykiem" w Falun. Skąd takie nagromadzenie stylu klasycznego? To przeciwwaga dla "łyżwy", która będzie panowała tuż po Tour de Ski, czyli od połowy do końca stycznia, najpierw w Planicy, a później w Nowym Meście.

W Kanadzie najlepiej

W lutym na pewno ważne, ale pewnie też trudne, będą starty w Lahti. Test przed mistrzostwami świata, które odbędą się tam w 2017 roku zaplanowano w sprincie stylem dowolnym i w biegu łączonym. Po Lahti w kalendarzu jest już tylko Kanada, a tam w marcu odbędzie się Tour de Ski bis, czyli ośmioetapowy Ski Tour Kanada. Pojawienie się tej imprezy Polka uznała za świetną wiadomość, Kanada kojarzy jej się dobrze i za sprawą olimpijskich medali z Vancouver (srebro, brąz i złoto), i przede wszystkim dzięki dobrym chwilom spędzonym w Canmore. Tam odbędzie się druga połowa finału Pucharu Świata, czyli aż cztery końcowe etapy. W Pucharze Świata Kowalczyk w Kanadzie startowała w 11 biegach i aż dziewięć skończyła na podium, pięć wygrywając. Na igrzyskach w Vancouver trzy z czterech indywidualnych startów zakończyła z medalem. W sumie sześć ważnych zwycięstw i 12 miejsc na podium na 15 startów. Nigdzie indziej (nawet w swojej ulubionej, estońskiej Otepie) nasza mistrzyni nie biegała z taką skutecznością.