Dekada z Justyną Kowalczyk

Justyna Kowalczyk zaczyna w czwartek swoją kolejną wielką imprezę. Jak radziła sobie na MŚ i igrzyskach olimpijskich do tej pory? Było różnie. Medale, doping, dyskwalifikacje, zejścia z trasy. W czwartek o 10.45 eliminacje, od 12.45 finały sprintu stylem klasycznym. Transmisja w TVP 2 i Eurosporcie. Relacje na żywo na Sport.pl I aplikacji Sport.pl Live na Androida.

MŚ w 2003 w Val di Fiemme

Justyna Kowalczyk na wielkich imprezach narciarskich pojawiła się równo dziesięć lat temu na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Val di Fiemme. Anonimowa w narciarskim środowisku Polka wystąpiła w sprincie i w biegu na 10 km techniką klasyczną. W tym pierwszym nie przeszła eliminacji (była 31.), a w drugim zajęła odległe 48. miejsce ze stratą ponad czterech minut do zwyciężczyni Bente Skari.

MŚ w 2005 roku w Oberstdorfie

W sezonie 2004/05 Justyna Kowalczyk zajęło dopiero 44. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. MŚ w Oberstdorfie miała jednak bardzo udane. Wtedy po raz pierwszy pokazała światu, że może walczy z najlepszymi.  Było 9. w biegu na 10 km stylem dowolnym, 13. w biegu łączonym i 12. w sprincie. Na sam koniec świetnie pobiegła na 30 km stylem klasycznym. Zajęła czwarte miejsce, mimo że startowała na tym dystansie po raz pierwszy w życiu. Medal straciła na ostatniej górce, od brązu była o 2,5 sekundy. - Bywają przyjemniejsze "pierwsze razy" (śmiech). Ale ja jestem bezkompromisowa, zadziorna i uparta baba. Na ostatnim podbiegu leciałam na tyle, na ile w serduszku zostało. Na mecie padłam z wycieńczenia - mówiła 22-letnia wtedy zawodniczka.

Niestety później te wyniki zostały anulowane. U Kowalczyk wykryto doping. Pierwotnie zdyskwalifikowano ją na dwa lata, ale po apelacjach karę skrócono do pół roku.

IO w 2006 w Turynie

Na igrzyskach w Turynie po raz pierwszy Justyna Kowalczyk stanęła na podium. Zanim do tego doszło, na 10 km stylem klasycznym Polka nie dobiegła do mety. Wycofała się dwa kilometry przed końcem. "Kowalczyk upadła niespełna dwa kilometry przed metą. Ocknęła się po kilku minutach. Została przeniesiona do oddalonego o 70 metrów nieogrzewanego wojskowego namiotu. Usiadła na ziemi, nie wiedziała, gdzie jest i co się z nią dzieje. "W pierwszych słowach przeprosiła mnie" opowiadał łamiącym się głosem Wierietielny, który traktuje Justynę jak córkę." - napisał wtedy Robert Błoński z Gazety Wyborczej.

8 dni później kryzysu już nie było. Na 30 km stylem dowolnym Polka długo prowadziła. Dopiero na ostatniej prostej na finiszu dała się wyprzedzić doświadczonym rywalkom Katerinie Neumannowej i Julii Czepałowej. Brąz to i tak był olbrzymi sukces.

MŚ w 2009 w Libercu

Na MŚ w Sapporo w 2007 roku aż takich sukcesów jak w Turynie nie było. Musieliśmy na nie poczekać dwa lata. Wtedy Kowalczyk zdominowała narciarstwo biegowe kobiet. Wygrała swoją pierwszą kryształową kulę, a z MŚ w Libercu przywiozła dwa złote i jeden brązowy medal. "Justyna,chcemy żyć. Nie leć za szybko od początku" - prosiły Włoszki. Zostały wysłuchane. Dopiero kilometr przed metą Kowalczyk nie dała rywalkom szans, błyskawicznie im uciekła i w wielkim stylu zdobyła drugi tytuł mistrzyni świata." - opisał sukces Kowalczyk Robert Błoński.

IO w 2010 w Vancouver

Na kolejnych igrzyskach Kowalczyk dołożyła następne medale. Najpierw srebro w sprincie techniką klasyczną (1,1 s straty do Bjoergen) i brąz w biegu łączonym (9,3 s za Bjoergen). Norweżce we wspaniałym stylu zrewanżowała się na 30 km klasykiem. Zawodniczki, które biegły półtorej godziny, po pasjonującym finiszu różniły się tylko o 0,3 sekundy. Bjoergen do tej pory nie może przeboleć tej porażki i teraz w Val di Fiemme, jak sama mówi, najbardziej zależy jej na złocie właśnie na tym dystansie.

Jak będzie w Val di Fiemme?

W 2011 roku w Oslo mistrzostwa świata zdominowała Bjoergen. Norweżka zdobyła cztery złote medale (trzy indywidualnie) i jeden srebrny. Polka dołożyła do swojej kolekcji dwa srebra i jeden brąz. Teraz w Val di Fiemme ma być lepiej. Wydaje się, że Kowalczyk jest w wyższej formie niż Bjoergen. Szczególnie pokazała to w Davos, gdy wygrała z nią w sprincie techniką klasyczną (bieg na tym dystansie już w czwartek). Na MŚ zawodniczki będą biegły jeszcze w biegu łączonym na 15 km, 10 km stylem dowolnym i 30 km stylem klasycznym. A w Davos Kowalczyk wygrała tak: