Skoki narciarskie. Dlaczego Stefan Horngacher przedłużył umowę tylko o rok? "Chce zastąpić Wernera Schustera? Teoretycznie wszystko by się zgadzało"

W niedzielę w Planicy Stefan Horngacher i Apoloniusz Tajner ogłosili, że będą kontynuowali współpracę przez kolejny rok. Czy trener naszych skoczków nie zgodził się na dłuższy kontrakt, bo za rok będzie chciał się przenieść do Niemiec? - Teoretycznie wszystko by się zgadzało. Rozmawiałem o tym ze Stefanem - mówi nam Matthias Bielek, komentator niemieckiego Eurosportu.

Horngacher: To moja prywatna sprawa

- To jest moja prywatna sprawa, tak zdecydowałem - mówił Horngacher w rozmowie ze Sport.pl w Planicy, nie chcąc tłumaczyć, dlaczego przedłużył umowę na prowadzenie naszej kadry tylko o rok. - Tak ustalił ze swoją żoną. To jest jego rodzinna strategia - wyjaśniał Tajner.

Polski Związek Narciarski proponował Austriakowi kontrakt na cztery lata, do igrzysk olimpijskich w Pekinie w roku 2022. Adam Małysz, dyrektor PZN-u ds. skoków i kombinacji, mówił nawet, że jest zaskoczony ostateczną decyzją Horngachera, bo według wcześniejszych ustaleń w grę miała wchodzić wersja jeśli nie cztero-, to co najmniej dwuletnia.

"Sport Bild" wiedział?

Czy taki a nie inny ruch Horngachera ma związek z sytuacją, w jakiej znajduje się niemiecka kadra? Pod koniec lutego " Sport Bild" pisał, że Austriak pracujący z Polakami może w przyszłości zastąpić Wernera Schustera. Trener niemieckich skoczków ma umowę ważną do wiosny 2019 roku. I podobno nie chce jej przedłużyć. Schuster tłumaczy, że po 10 latach w jednym miejscu chce zmienić otoczenie. "Zna nasze realia, pracował u nas przez wiele lat, w 2019 roku Horngacher powinien być dostępny dla Niemieckiego Związku Narciarskiego" - twierdził "Sport Bild", a my się dziwiliśmy, bo słyszeliśmy wówczas zapewnienia ze strony PZN-u, że Horngacher zostanie z Polakami co najmniej do roku 2020.

Z Niemcami związany przez cały czas

Horngacher z Niemcami jest tak naprawdę związany przez cały czas. Od 2006 do 2016 roku pracował tam z juniorami, z kadrą B, był osobistym trenerem Martina Schmitta, pełnił też rolę asystenta Schustera w kadrze A. Kiedy dostał propozycję poprowadzenia Polski, Niemcy niechętnie zgodzili się na jego odejście. Ale choć od dwóch lat Austriak pracuje z naszymi skoczkami, to w Niemczech mieszka wraz ze swoją niemiecką żoną (byłą fizjoterapeutką tej reprezentacji) i dziećmi.

Adam Małysz pytany czy jego zdaniem Horngacher nie myśli o powrocie do kadry, którą dobrze zna, mówi tak: "Mam nadzieję, że nie". Nadzieję, nie pewność, bo tej mieć nie można.

Krótsza umowa lepsza dla wizji

- Teoretycznie wszystko by się zgadzało: Stefan Horngacher przedłużył kontrakt na rok z polską ekipą, aby w przyszłym roku otrzymać propozycję Niemieckiej Federacji Narciarskiej (DSV) - mówi Matthias Bielek, komentator niemieckiego Eurosportu. - Ale to się wcale tak bezpośrednio nie łączy - dodaje. - Rozmawiałem o tym ze Stefanem. Powiedział, że powodem przedłużenia kontraktu na krótki okres, jest to, że on chce, aby jego wizja była kontynuowana. Przy dłuższej umowie miałby wątpliwości, co do postępów. To, co próbuje zbudować, nie powinno utknąć w pewnym punkcie, a dzięki krótszej umowie on dostrzega więcej możliwości - mówi nam Bielek.

Podwyżka pewna, inwestycje tylko obiecane

Dlaczego Horngacher nie chciał powiedzieć polskim dziennikarzom tego, co powiedział naszemu niemieckiemu koledze? Najpewniej niezręcznie trenerowi było przyznać, że chce móc powiedzieć "sprawdzam" prezesowi Tajnerowi.

O takiej opcji mówi Małysz, który Horngachera zna dobrze. To on namówił Austriaka na pracę w Polsce, to on najczęściej rozmawiał z nim o przedłużeniu umowy. - Stefan postawił warunki i czuję, że chce móc za rok ocenić czy one zostały dotrzymane - mówi były mistrz.

Horngacher przedłużając umowę zagwarantował sobie podwyżkę (ustaliliśmy, że jego miesięczna pensja wzrosła z 10 do 12,5 tysiąca euro), a ponadto - co było dla niego jeszcze ważniejsze - dostał obietnicę, że dr Harald Pernitsch z konsultanta kadry A stanie się pracownikiem dbającym o rozwój zawodników ze wszystkich naszych kadr, a PZN będzie inwestował w technologie, m.in. kupi wartą pół miliona złotych maszynę do szlifowania nart, dzięki czemu skoczkowie będą mogli osiągać wyższe prędkości na rozbiegu.

Nie wiadomo co będzie, ale teraz jest duma i walka o jakość

Oczywiście może być i tak, że PZN zrealizuje wszystkie postulaty, kolejna zima będzie dla naszych skoczków tak udana jak dwie ostatnie, a Horngacher i tak odejdzie. Jako wolny trener po ewentualnych kolejnych sukcesach z Polakami za rok na pewno będzie wzbudzał zainteresowanie innych czołowych ekip. Już teraz ofertę złożyli mu Austriacy, ale trener ją odrzucił. Czy to samo zrobi, jeśli dostanie propozycję od Niemców, z którymi zdaje się być mocniej związany niż ze swoimi rodakami?

- Ogólnie rzecz biorąc, DSV chce kontynuować pracę z Wernerem Schusterem, ale negocjacje na ten temat na razie zostały odłożone. Biorąc pod uwagę, że Schuster może nie chcieć kontynuować swojej pracy z powodów osobistych, niemiecka federacja może być zmuszona do szukania następcy i wtedy Horngacher prawdopodobnie będzie jednym z pożądanych kandydatów. Ale w tym momencie to nie jest temat dla żadnej ze stron - mówi Bielek. - Od Horngachera wiem, że jest zadowolony i dumny ze swoich sukcesów w Polsce. On chce dalej podnosić jakość swojej drużyny i bardzo nie chce stagnacji. Dlatego postanowił podpisał krótkoterminową umowę - podsumowuje komentator Eurosportu.