"Byle się nie ochłodziło. I byle nie zacząć jak w Soczi". Ostatni bieg najlepszej sztafety polskiego biathlonu

Byle było strzelanie na zero. Byle się nie ochłodziło - mówią. I byle nie zacząć jak w Soczi. Dziś sztafeta najlepszych czasów polskiego biathlonu ostatni raz biegnie w igrzyskach w takim składzie

Pełny rozkład dzisiejszego dnia>>>

Sztafeta ma wyglądać tak: na pierwszej zmianie brązowa medalistka mistrzostw świata 2013, na drugiej pierwsza Polka, która wygrała zawody Pucharu Świata, potem srebrna medalistka mistrzostw świata 2013. I na ostatniej zmianie srebrna i brązowa medalistka mistrzostw świata 2015. Sztafeta bez gwiazd biathlonu, ale bardzo wyrównana. I bardzo niespełniona. Zwłaszcza w igrzyskach.

Nawet w Soczi, gdzie startowały rok po zwycięstwie Magdaleny Gwizdoń w przedolimpijskiej próbie, rok po medalach Moniki Hojnisz i Krystyny Guzik, nie zbliżyły się do podium. A właściwie należałoby napisać, że zwłaszcza w Soczi: szansa na medal była ogromna, a skończyło się dziesiątym miejscem i oskarżeniami Krystyny Guzik, że ktoś przestawił jej przyrządy celownicze. Biegła wtedy na pierwszej zmianie, spudłowała aż siedem razy na osiem strzałów. Było potem dużo łez i emocjonalnych wpisów Guzik. Miało być nawet specjalne dochodzenie Polskiego Związku Biathlonu z analizą zapisu z kamer w Soczi, ale strona rosyjska nie współpracowała.

Weronika Nowakowska na trasie biegu indywidualnego na 15km. Biathlon, XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 15 lutego 2018 Weronika Nowakowska na trasie biegu indywidualnego na 15km. Biathlon, XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018, 15 lutego 2018 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Nowakowska: - Byle w głowie nie było zmartwień, co ze sprzętem

W czwartek o 12.15 polskiego czasu ruszają na trasę olimpijską po raz ostatni w takim składzie. Na pierwszej zmianie (o ile nie będzie korekty ustawienia, oficjalna wiadomość o 10) Hojnisz, na drugiej Gwizdoń, na trzeciej Guzik i na ostatniej Weronika Nowakowska.

- Dobrze by było wybiec na tę zmianę wysoko i bronić dobrego miejsca w starciu z najlepszymi zawodniczkami. Czasami w biathlonie lepiej spokojnie robić swoje, a dać rywalkom się pomylić. Biegniemy w naszym klasycznym składzie. Dziewczyny sobie bardzo chwaliły narty po sztafecie mieszanej. Oby była podobna temperatura jak wówczas, żebyśmy się nie musiały martwić o sprzęt, tylko zostawiły wszystko w naszych nogach i rękach - mówi Sport.pl Weronika Nowakowska.

Pjongczang 2018. Magdlaena Gwizdoń Pjongczang 2018. Magdlaena Gwizdoń FOT. KUBA ATYS

Trener: - Zobaczyliśmy w sztafecie mieszanej lepszą Magdę Gwizdoń. Coś sobie udowodniła

Były w pewnym momencie igrzysk wątpliwości co do składu, bo Magdalena Gwizdoń w pierwszych biegach źle strzelała i szansę mogła dostać Kamila Żuk. Bardzo dobrze pobiegła we wspomnianej sztafecie mieszanej, we wtorek. Ale również Gwizdoń się ten start udał.  - Zgłaszamy drużynę sprawdzoną, dobrze ustawioną, drużynę która świetnie wystartowała w Pucharze Świata w Ruhpolding zajmując piąte miejsce. Magda poprawiła strzelanie w sztafecie mieszanej, strzelała szybko. Kamila Żuk pobiegła znakomicie, a Magda, jeśli wziąć pod uwagę bieg i czas strzelania, była jeszcze szybsza. To były swego rodzaju eliminacje do sztafety, ale nie takie bezwzględne, w amerykańskim stylu: chcieliśmy zobaczyć lepszą Magdę niż dotychczas, dać jej okazję, żeby coś sobie udowodniła - mówi Sport.pl trener kadry Tobias Torgersen.

Hojnisz: - Czołowa ósemka? No nie, nie ukrywajmy: mierzymy wyżej

 - Dodało to Magdzie pewności siebie, potrzebowała dobrego strzelania. Ona potrzebowała. Czuła, że musi sama sobie pokazać. Bo my w nią wierzyłyśmy - mówi Nowakowska. - Musi nam się wszystko poskładać, tylko wtedy możemy osiągnąć to, w co mierzymy - mówi Monika Hojnisz. - A w co mierzymy? W czołową ósemkę? No nie, nie będziemy ukrywać, że wyżej. Kluczem będzie strzelanie na czysto, bo każdy dodatkowy nabój to około ośmiu do dziesięciu sekund. To za dużo, by odrobić na tak krótkiej pętli. A w naszym wypadku wyjątkowo trudno to zrobić, bo formą biegową tu nie błyszczymy - mówi Hojnisz.

Miały od początku igrzysk mnóstwo problemów. Nie mają sprzętu, który sprawdzałby się w duże mrozy, narty źle jechały w pierwszych biegach, ale gdy się ociepliło - dużo lepiej. Dlatego powtarzały wczoraj, gdy zrobiło się znów zimno: byle już się nie ochładzało.

Dać szansę sobie i losowi

- Ja nie podchodzę do tego tak, że mieliśmy same problemy i teraz trzeba to sobie powetować ostatnim startem. Tak się nastawiać nie można. Nie w biathlonie. Mamy się też czym podbudowywać. Szóstym miejscem Moniki Hojnisz na 15 km. Tym, że Monika strzelała bez pudła w biegu masowym. Tym, że w sztafecie mieszanej mieliśmy najlepiej jak dotychczas przygotowane narty. Tym że wielu rywali do mieszanej wystawiło po dwie najlepsze zawodniczki, a my eksperymentowaliśmy, a mimo to dziewczyny miały na swoich zmianach bardzo dobry wynik. Mamy szansę się wmieszać do walki w czołówce - mówi trener Torgersen. Nikt nie mówi: medal. Celem jest miejsce w czołowej szóstce. A jeśli uda się tam wbiec z bezbłędnym strzelaniem, to będą kończyły bieg zadowolone, że dały szanse sobie i losowi. I niech on decyduje.


Sport.pl